niedziela, 10 czerwca 2007
Z dyskusji, która odbyła się jakieś 2 miesiące temu:

anuszka_ha3.agh.edu.pl:
Odwiedziłam dziś grób Stanisława Lema. Było to między 15.00 a 15.30. Parę metrów dalej, przy swoim grobowcu stała typowa polska rodzina. Mama, tata, dwoje dzieci. Oporządzali grób, zapalali świeczki, zaczęli przystępować do modlitwy. Powaga i dostojeństwo.

Właśnie zapalałam świeczkę na grobie Mistrza, gdy wtem typowy polski tatuś... wrzasnął do swojego synka, że aż się rozległo po cmentarzu:

- NO CO ROBISZ, BO CI PRZYPIERDOLEEEEEEEEE !!!

Słowo daję, pierwszy raz w życiu spotkałam się z czymś takim! 8-O

Kazałam temu panu uspokoić się, bo jest na cmentarzu - na co obraził się i... pogrążył w modlitwie. 8-O

amii2:
Ręce mi opadły. I szczęka...

Przyszło mi na myśl, że ... Ijon Tichy, zwiedziwszy dokładnie kosmos, takiego ufoluda z pewnością nie widział.

anuszka_ha3.agh.edu.pl:
Powaliło mnie zwłaszcza to, że ten ufolud starał się w ten sposób upomnieć swoje dziecko, żeby było grzeczne...

Co za apsurt.......

boldhead:
A mnie powalilo, ze piszesz, ze zaraz po swoim "wystepie" pograzyl sie w modlitwie. Wole nie myslec co to byla za modlitwa...
peteen:
A skąd ona wie, w czym on sie pogrążył?
anuszka_ha3.agh.edu.pl:
No, cała rodzina zrobiła poważne miny i stanęła rządkiem ze złożonymi rękami. Zgaduję, że się modlili... ;-)
peteen:
Tyko zgadujesz, anuszko miła, równie dobrze mogli w skrytości ducha złorzeczyć przodkowi z powodu zatajenia, nawet w obliczu zgonu, miejsca zakopana słoika ze świnkami, lubo zdradzenia hasła do konta w szwajcarskim banku...
Wiemy tyle, ile wiemy.

anuszka_ha3.agh.edu.pl:
Gdyby złorzeczyli przodkowi, to nie sprzątaliby mu nagrobka ani świeczek nie zapalali. Świeczki i kwiatki przecież kosztują, panie...
21:19, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Społeczeństwo
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 czerwca 2007
Ostatnio pojawiły się artykuły w "Gazecie Wyborczej" związane z drażliwą wciąż kwestią opodatkowania rolników. Mowa o artykułach "Dlaczego wszyscy płacą za rolników", "Podatek, ale nie zemsta na wsi" oraz "Jaki system podatkowy w rolnictwie". Problem nie dotyczy, czy opodatkować rolników, tylko w jaki sposób to uczynić. Najbardziej do przyjęcia jest dla mnie propozycja Grzegorza Spychalskiego, byłego szefa ARiMR, który pisze, że:
Wśród polskich gospodarstw rolnych jedynie 30-40 proc. ma bezpośrednie relacje rynkowe, czyli sprzedaje swoje wyroby, a jeszcze mniej jest w stanie udokumentować poziom i strukturę kosztów. A bez tych warunków nie da się wprowadzić podatku dochodowego od działalności rolniczej. Należy więc przede wszystkim zidentyfikować rynkowe gospodarstwa rolne i wprowadzić w nich jeden z wielu możliwych systemów rachunkowości rolnej - nawet bardzo uproszczony. Wówczas na podstawie deklaracji podatkowej te przedsiębiorstwa można objąć neutralną polityką fiskalną - tak jak w innych sektorach - 19-proc. stawką podatku CIT. Pozostałe nietowarowe gospodarstwa rolne o charakterze "samozaopatrzeniowym" nie powinny być objęte podatkiem dochodowym, lecz jedynie formą podatku od nieruchomości rolnej, czyli podatkiem majątkowym - tak jak inni właściciele gruntów niekomercyjnych.

Jednak mam małe zastrzeżenie, gdyż podatek CIT odnosi się do osób prawnych (ustawa), co powoduje, iż takie gospodarstwo rolne musiałoby być prowadzone w formie takiej osoby prawnej. Najłatwiej w formie spółki jawnej, jednak do jej zawarcia konieczna jest umowa spółki zawarta przez co najmniej 2 wspólników (ustawa). I tu jest szkopuł. Spółdzielnie rolnicze wciąż nie są popularne, ponadto nie do każdej produkcji rolnej się one nadają. Pozostaje ewentualność płacenia przez rolników podatku od osób fizycznych w formie jak osoby prowadzące działalność gospodarczą (przedsiębiorca). Czy Ministerstwo Finansów stać na akceptację takiej formy? Wątpię. Tu jest pole do popisu dla koalicji rządzącej, by w ramach "Polski solidarnej" dobrze zarabiający rolnicy płacili większe podatki oraz składki do KRUSu, bowiem obecny status powoduje, że ci biedniejsi rolnicy są relatywnie bardziej obciążeni niż bogatsi. Zmiana tego stanu to wyższe renty i emerytury rolnicze, możliwość inwestowania, modernizacji i rozwijania gospodarstw rolnych przy dobrze skrojonym systemie podatkowym dla rolników. O to powinni walczyć rolnicy, również ci mający dobre dochody, dla to nich to też szansa.

Protestować raczej będą ci rolnicy-politycy, którym zależy na utrwaleniu takiego stanu, na tym by ich majątek nie został w pełni ujawniony. Będą stawać w obronie biednych rolników, mimo iż przysłowie jasno mówi: "Syty nigdy nie zrozumie głodnego". W dodatku owi politycy celowo gmatwają oświadczenia majątkowe w celu ukrycia prawdziwej wartości majątku - absurdalne wpisy to np. przychód za rok to 5000zł z 42ha (tu:) albo dochód patrz PIT-37 (tu:). To kpina w żywe oczy. Zdarzają się też co uczciwsi posłowie rolnicy (tu: albo tu:) i chwała im za to. Reforma podatkowa dla rolników jest również elementem budowania Polski solidarnej.
piątek, 08 czerwca 2007
Kilkanaście dni temu odbyło się na Śląsku duże wydarzenie religijne: Pielgrzymka Mężczyzn. Brał w niej udział również premier Jarosław Kaczyński. Wywołało to falę złośliwych komentarzy: internauci skojarzyli pielgrzymkę samych mężczyzn z paradą gejów. Było to mało wyszukane i powierzchowne. Jak zwykle w przypadku takich hałaśliwych faktów medialnych, nikt nie zwrócił uwagi na głębsze sensy.

Po co organizuje się pielgrzymki mężczyzn? Należą one do tradycji kościelnych imprez "stanowych", powstałej w czasach, gdy poszczególne grupy społeczne były silnie rozgraniczone, a każdej przypisywano powołanie do innych spraw.

Tegoroczna pielgrzymka odbywała się właśnie pod hasłem "Przypatrzmy się powołaniu naszemu". Arcybiskup Damian Zimoń nie miał wątpliwości, że istnieje coś takiego, jak powołanie mężczyzny - i że jest ono zasadniczo różne od powołania kobiety:

Mężczyzna to mocny człowiek. Mówi się dzisiaj czasem, że jest deficyt mocnych ludzi, mężczyzn. Trzeba ludzi zdolnych do ryzyka, do zmiany, do podjęcia wyzwań, do mocnej ekspansji, do odwagi. Bracia, mężczyzn trzeba! Przyszliśmy tu, by się jeszcze bardziej nimi stać.
W dzisiejszych czasach paradoksalnie to mężczyźni żyją w ciasnym gorsecie stereotypów. To mężczyźni potrzebują emancypacji. Wmawia się im, że muszą być "mocni", "zdolni do ryzyka"... Nawet jeśli ktoś jest z charakteru spokojny, musi robić za macho. Albo mieć wyrzuty sumienia, że nie dorasta do oczekiwań. Niezależnie od ich prawdziwych cech charakteru, mężczyźni muszą tacy być, bo inaczej... nie są "prawdziwymi mężczyznami".

Obecnie już nie wypada zwracać się do kobiet wprost - "rób to i to, bo inaczej nie jesteś prawdziwą kobietą". Tymczasem mężczyzn takie otwarcie stawiane wymagania spotykają na każdym kroku. Mężczyźni żyją pod ogromną presją stereotypów i nawet sami nie zdają sobie z niej sprawy. Żeby tę presję jakoś "przetrawić", wmawiają sobie, że to jest ich "naturalne powołanie".

Uważam, że już pora aby na wzór ruchu feministycznego powstał ruch wyzwolenia mężczyzn.
17:10, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Społeczeństwo
Link Komentarze (14) »