poniedziałek, 25 czerwca 2007
Artykuł: Pała z wiary.
Dało mi do myślenia kilka rzeczy.

Ksiądz Sreberski: - Wyprowadzenie religii ze szkół do kościołów spowodowałoby, po pierwsze, że świeccy katecheci stracą źródło utrzymania, bo przecież Kościół by im nie płacił. Toż to patologia: uczymy przedmiotu, nieważne czy z sensem czy bez, nie po to żeby ktoś zyskał wiedzę - a jedynie po to, żeby nauczyciele mieli pracę...

Dalej znów: Wyprowadzenie religii ze szkół do kościołów spowodowałoby, po pierwsze, że świeccy katecheci stracą źródło utrzymania, bo przecież Kościół by im nie płacił. (...) Wzmacniając pozycję religii w szkołach, Kościół myśli też o księżach katechetach. Za 20 lat katolicy będą w Polsce w mniejszości, z tacy nie utrzyma się rzeszy księży emerytów. A tak przynajmniej katecheci w sutannach będą mieli państwową emeryturę. Internauta rafvonthorn komentuje: Nie wierzę, że tak lekko przychodzi im mówienie, w jaki sposób sięgają po moje pieniądze... I jest to całkiem trafna uwaga. Emerytury nie biorą się znikąd. Jakoś nie podoba mi się pomysł podłączania się pod instytucje państwowe tylko po to, aby korzystać z państwowych świadczeń. W końcu państwo to obywatele - którzy mogą sobie tego nie życzyć. Taki układ byłby sensowny, gdyby większość obywateli państwa jako katolicy życzyła sobie, aby ich państwo wspierało Kościół katolicki. Jest to politycznie niepoprawne, łamie zasadę równości religii - ale jakiś rozsądek w tym jest. Natomiast taki sam układ w sytuacji, gdy większość obywateli nie jest katolikami - traci sens już kompletnie i staje się żerowaniem na pieniądzach podatników.

 - Ja tam wolę, żeby na religii syn uczył się tego, co w Biblii, niż żeby jakiś katecheta mu "o życiu" opowiadał - mówi Marcin Michałek z Bydgoszczy, ojciec dziesięciolatka. - Od wychowania i poruszania trudnych tematów jest dom rodzinny. Szkoła ma uczyć i oceniać. Nie chcę, by syna wychowywał jakiś katecheta, chłopak bez studiów, który był za słaby, żeby zostać nauczycielem matematyki. Jeśli się dobrze zastanowić, to on ma rację. Religia to nie "gadanie o życiu", nie roztrząsanie osobistych problemów, ani nie nauka moralności. Aż dziwne, że tak mało ludzi to zauważa, a szczególnie dziwne, że tak wielu katechetów daje się wpuścić w koleinę "dyskusji o życiu".

Rozumiem rodziców, którzy katechezę woleliby traktować jako przedmiot "podstawy wiedzy o teologii katolickiej". Dlaczego by nie wymagać od katechezy po prostu tego, żeby dziecko przyswoiło pewne wiadomości z szeroko pojętej doktryny Kościoła katolickiego? I tyle. A co z tymi wiadomościami zrobi, to już rzecz dziecka, oraz ewentualnie jego rodziców.

Kogo nie przekonałam, tego proszę o zajrzenie pod ten link. Znajduje się tutaj forum "Scenariusze zajęć z religii" - firmowane przez opoka.org.pl, oficjalny serwis internetowy Kościoła katolickiego. Konkretny scenariusz katechezy ma na celu "przekonać" uczniów, że
Wszystkie środki antykoncepcyjne są szkodliwe dla zdrowia kobiety. Jest to oczywiste kłamstwo. Gdybym była rodzicem, absolutnie nie życzyłabym sobie, żeby moje dziecko było "wychowywane" poprzez wmawianie mu nieprawdy. Jakie świadectwo wiary daje katecheta, który kłamie?
19:14, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Religia
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 18 czerwca 2007
Roman Giertych już wielokrotnie gościł na łamach gazet jako bohater negatywny. Począwszy od pierwszego dnia urzędowania, każdy tydzień czy miesiąc bez dziwacznych pomyslów ministra jest okresem straconym. Jego zacietrzewienie ideologiczne stanowi dużo większy problem niż się wydaje. W imię własnych poglądów narzuca innym widzenie świata. Uważa, że odgórnie narzucony patriotyzm, porządek i dryl osiągany metodami siłowo-dyscyplinarnymi czy też jednolitość ubioru, poglądów i wyglądu to przyszłość polskiego szkolnictwa. Warto przyjrzeć się z bliska jego działaniom jako ministra czy polityka.
 
Prowadząc krucjatę przeciwko "Gazecie Wyborczej" oraz przemianom po 1989 roku, chce zanegować dobre strony porozumienia Okrągłego Stołu i jedynie podkreślić złe. W tym celu nakazał powołanie komisji weryfikacyjnej (weryfikacja podręczników do historii), a znając ministra, pełno tam będzie historyków o ideologicznym zacięciu. Ciekawe jak ukryją fakt uczestnictwa w tym wydarzeniu panów Kaczyńskich, jaką bajeczkę wpiszą. Ponadto minister ma pewien problem. Występując i kreując się jako polityk o zacięciu antykomunistycznym, jednocześnie jest obciążony flirtem swojego obozu politycznego z komunistami. Wiele osób przed II wojną światową działających w ONR-ABC czy ONR-Falanga, po wojnie równie ochoczo rozpoczęło współpracę z komunistycznym reżimem (Bolesław Piasecki, czy Jan Dobraczyński). Również ojciec Romana, Maciej Giertych, współpracował z reżimem (PRON czy Rada Konsultacyjna). Jasno widać, że politycy opcji narodowo-konserwatywnej zbyt łatwo szli na współpracę z komunistami, stawali się parawanem dla ich działań, byli bronią w walce z kościołem katolickim o dusze katolików (Stowarzyszenie PAX). I słowa Giertycha o nowej Targowicy w wykonaniu uczestników Okrągłego Stołu brzmią obłudnie, bowiem cała jego formacja jest co najmniej tak samo naznaczona współpracą z komunistami.
 
Od września mają być osławione mundurki w szkołach podstawowych i gimnazjalnych. Mnie to się od razu kojarzy z PRLem i urawniłowką. Jako powód ich wprowadzenia to walka z kolorową rewią i wojną na markowe ciuchy. Tylko, że idąc za ciosem należy również wprowadzić jednolite obuwie (walka na markowe obuwie jest możliwa) oraz jednolite zegarki itp. elementy ubioru czy przybory szkolne. A przy okazji okazuje się, że MEN nie rozumie specyfiki osób niepełnosprawnych i dzieci autystyczne również będą musiały nosić mundurki (artykuł). Czas na rozprawienie się z argumentem szybkiego zauważenia obcego w szkole. Ma to na celu zapobieganie handlu narkotykami przez dilerów. Tylko, że biedny minister nie zdaje sobie sprawy, że narkotykami również handlują uczniowie, że można kuopwac narkotyki poza terenem szkoły, gdzie uczeń nie musi nosić mundurku. Bez mundurka też można zauważyć dorosłego obcego, gorzej z równolatkiem.
 
Cała szalona działalność ministra Giertycha jest spowodowana sytuacją w LPRze oraz podziałem ministerstw na koalicjantów. Cóż takiego ciekawego jest do rozdawnictwa w ministerstwie edukacji narodowej czy rybołóstwa?? Samoobrona w ramach ministerstwa rolnictwa może zyskiwać przychylność dołów partyjnych synekurami, a LPR nie ma takiej możliwości. Dlatego, aby utrzymać LPR w sondażach powyżej progu wyborczego 5%, Roman Giertych jako minister i wicepremier wymyśla różne pomysły i się z nich po jakimś czasie wycofuje lub je zmienia. Jedynym plusem z istnienia PiSu może być skuteczna marginalizacja LPRu i skazanie tej partii na niebyt, czego wszystkim życzę.

środa, 13 czerwca 2007
Gazeta.pl podaje za Rzeczpospolitą (bez żadnego komentarza!) informację sformułowaną tak, aby wywołać w czytelnikach święte oburzenie: "Msza erotyczna" z występem roznegliżowanych tancerek uświetniła pięciodniowy zjazd niemieckich ewangelików w Kolonii! Sodoma i Gomora!

Nie mam pojęcia, dlaczego obie gazety uważają swoich czytelników za idiotów. Język niemiecki nie jest w naszej części świata szczególnie egzotyczny, a dotarcie do internetowego wydania Spiegla średnio rozgarniętemu internaucie zajmie kilka sekund. Z niemieckiej gazety dowiadujemy się "troszeczkę" czegoś innego:

  • Gazeta.pl i Rzeczpospolita piszą: Msza erotyczna.

    Spiegel pisze - nie msza, a nabożeństwo. Kto chodził w szkole na religię, ten powinien załapać różnicę.

  • Gazeta.pl i Rzeczpospolita "przytaczają" słowa pastora Buschnera: Erotyzm nie jest oddzielony od Boga. Trzeba dać upust swej żądzy.

    Spiegel przytacza je całkiem inaczej: Erotyzm i pożądanie nie są oderwanymi od Boga, zakazanymi obszarami. Pożądanie "chce" być przeżyte w pełni.

  • Gazeta.pl i Rzeczpospolita: Potem uczestnicy mszy masowali się wzajemnie, a w rytm muzyki tańczyły skąpo ubrane tancerki.

    Spiegel pisze natomiast, że duchowny zaprosił gości do wzięcia udziału w rytuale namaszczenia, do pomasowania sąsiadom czoła i dłoni. W samej rzeczy, zdjęcia na stronie Spiegla pokazują obie te czynności.

    Jeśli chodzi o jakoby skąpo odziane tancerki, na zdjęciach Spiegla widać tylko dwie, każda tańcząca solo. Ubrane są w sukienki. Wykonują coś w rodzaju baletu nowoczesnego. Cóż, jedynie przy niektórych figurach widać im gatki...

Warto zresztą przyjrzeć się minom i postawom zebranych. Impreza jako żywo w niczym nie przypomina dzikiej orgii.

Ze strony Focusa poznamy jeszcze opowiastkę prowadzącego spotkanie duchownego: Lekarz rodzinny zaskoczył go raz pytaniem - Czy modlicie się z żoną regularnie i czy regularnie współżyjecie? Tu pastor wyjaśnił nowe, głębsze rozumienie skompromitowanego pojęcia "małżeńskiego obowiązku": Zarówno duchowość, jak i erotyzm - żyją ćwiczeniem. Po rytuale namaszczenia leciwa mieszkanka Bawarii, Gertrud Schirmer (lat 72) przyznała, że z całego spotkania ta ceremonia wydaje się jej najpiękniejsza. Na zakończenie wszyscy zmówili "Ojcze nasz" i ksiądz pobłogosławił obecnych słowami: Chwalcie Boga waszym ciałem, waszym pożądaniem i waszą czułością.

I kto tu wyszedł na śliniącego się poszukiwacza obleśnych podniet? Ano dziennikarze Gazety i Rzeczpospolitej. Nasi polscy dziennikarze.

Myślę, że sam papież Benedykt XVI nie zgorszyłby się tą imprezą. Jego nowa encyklika jest przecież o Erosie.




P.S. Najśmieszniejsze z tego wszystkiego - to że jedyną polską gazetą, która trzyma poziom jest... Dziennik:

Kazanie dotyczyło udanego życia erotycznego małżonków. W trakcie czytania Biblii między wiernymi tańczyły ubrane w przewiewne suknie kobiety, a uczestnicy mszy jako wyraz miłości smarowali sobie nawzajem dłonie i czoła wonnymi olejkami.
20:17, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Religia
Link Komentarze (4) »