środa, 31 października 2007

 

Jeszcze nie ma rządu PO-PSL, a już mnie zwycięzca wyborów parlamentarnych wkurzył. Czym? Ano tym. Cudownie, jeszcze brakuje aby PO nakazało rozebranie torów na tzw. ścianie wschodniej i użycie ich na budowę szybkiego połączenia kolejowego Wrocław-Warszawa i Poznań-Warszawa (linia Y). Chcą zrobić druga Irlandię, a nawet nie potrafią pomyśleć dobrze jak to zrobić. Jak na razie to wschodnie województwa Polski same sobie radzą, mimo przeciwieństw losu i oporów kół rządowych. Przykład poszerzenia Rzeszowa i 2-letnie perypetie z Jasionką to idealna lekcja na konflikt samorządowców z władzą rządową. Jakim cudem zagraniczne przedsiębiorstwa mają tu inwestować jak nie ma dobrego połączenia drogowego z Europą Zachodnią i Północną. Jedyna autostrada jak ma być czyli A4 jest planowana na jakieś 2012 (jak dobrze pójdzie, rząd Marcinkiewicza chciał ją zbudować do 2020r.), S19 wyrzucają z planów (przecież Via Baltica może pójść przez Warszawę i Łódź), a dojazd do centrum kraju może wieść przez drogi krajowe (mocno zniszczone), bo S74 wiedzie przez Gosiewo czyli Kielecczyznę i dlatego się ją likwiduje. W ten sposób PO już teraz buduje przeciwko sobie duży elektorat, daje PiS-owi szansę na zwycięstwo w kolejnych wyborach.

Najprościej to płakać i żalić się, że ściana wschodnia głosuje na populistów. A nikt nie zapytał: "Dlaczego?? Co takiego jest, że AWS, PiS czy LPR mają tu poparcie?". Oprócz konserwatyzmu chłopskiego i silnych wartości katolickich jest jeszcze coś. Złość na "elytę". My, tu nie potrzebujemy łaszenia się do wyborców, tylko oferty konretnej i realizacji zadań państwa, na które też mieszkańcy tych terenów ponoszą podatki. Przecież już teraz wsie i miasta oraz ich mieszkańcy sobie radzą sami w większości spraw, nieoglądając się na państwo. Porównajcie wieś pod Rzeszowem i wieś pod Krakowem. Ładniej, bogaciej i lepiej jest na Podkarpaciu niż w Małopolsce*.

Niech PO nie odwraca się od ściany wschodniej, bo tam są wyborcy PiS-u; niech PSL przypomni sobie skąd jego korzenie i gdzie zawsze miał posłów. Ogromna szansa jaka stoi przed nimi to wyrwanie wreszcie wschodnich województw z biedy, do jakiej doprowadzili rządzący w Warszawie. Notabene, podobną politykę dotychczas prowadziły rządy ukraińskie. Zachód Ukrainy to drogowy księżycowy krajobraz, ale wystarczy wjechać do centralnej części i jechać na wschód czy południe, aby nie czuć różnicy między Polską a Ukrainą. Tam karali Lwowszczyznę za niepokorność, u nas karają ścianę wschodnią za to samo.

* Rzeszów jest 5. najbogatszym miastem wojewódzkim w Polsce. W województwie podkarpackim liczba samochodów na mieszkańca należy do najwyższych w kraju. [przyp. Anuszki]

niedziela, 28 października 2007

 

Pan Ziemkiewicz w swoim komentarzu napisał, iż

Nie będę się spierał – faktycznie, TVP była jedyną instytucją wspierającą w tej kampanii PiS. Cała reszta, poza kilkoma odosobnionymi przykładami zachowania bezstronności, do których mam przyjemność zaliczyć naszą gazetę, stała po stronie LiD i PO, niekiedy, jak właśnie “Wyborcza”, w sposób wyjątkowo bezwstydny. I teraz to właśnie chłopcy z Czerskiej będą uczyli Urbańskiego przyzwoitości? Hm, jak szło to przysłowie o kotle i garnku?

No właśnie, jak to szło o kotle i garnku? Słowa mocne, ale czy na pewno prawdziwe?? "Rzeczpospolita" jako przykład bezstronności?? No to proszę pana chyba czytamy różne wydania tej gazety. Akurat "Rz" dzielnie sekundowała "Dz" w podlizywaniu się dotychczasowej koalicji rządowej. A zarzuty o brak bezstronności należy ponadto rozdzielić równo każdej gazecie. Dlaczego nie upomina pan, chociażby "Naszego Dziennika" czy "Dziennika"?? Czy dlatego, że sekundowały one gorąco premierowi Kaczyńskiemu? Czy dlatego, że atakowały one "GW"? W ten sposób pan i "Rz" nie jest taka bezstronna, na jaką się teraz próbuje kreować. Przyszła nowa władza i teraz dziennikarze gazety, gdzie skarb państwa ma wpływ na obsadę redaktora naczelnego, próbują udawać bezstronnych i niezależnych?? To gorsze od pisania stronniczych artykułów. Bo przynajmniej nie ma udawania kogoś, kim się nie jest. Panie Ziemkiewicz, pańska chorobliwa nienawiść do Adama Michnika jak i środowiska "GW" zaczyna brać górę nad rozsądkiem. Bohater pańskiej książki "Michnikowszczyzna" ma przynajmniej tę zaletę, że nie wstydzi się swoich słów ani czynów. Przyznaje się do popełnionych błędów i za nie przeprasza (vide Kiszczak, co mało kto pamięta). Nie jest on idealny, też ma swoją misję do spełnienia i pisze ostatnio coraz częściej tendencyjne artykuły. Ale przynajmniej się z tym nie kryje. Ponadto każda gazeta może pisać w jakim chce stylu i jak bardzo chce tendencyjnie. Jeśli przesadzi, to czytelnicy przestaną ją kupować, reklamodawcy odejdą, wydawanie będzie nieopłacalne. To nie socjalizm, gdzie wydawano niezależnie od kondycji finansowej i gdzie nakazywano jednolite stanowiska na każdą sytuację. Niech wreszcie wyjdzie z komuny mentalnej, panie Ziemkiewicz. Jest miejsce na "GW", i na "Rz", i na "ND". To poszerza horyzonty myślowe, tylko zwolennicy totalitaryzmu i autokracji nie chcą pluralizmu medialnego.
 
A co do TVP, to moim skromnym nieobojętnym zdaniem, "Gazeta Wyborcza" ma rację. Telewizja publiczna, z racji opłacania jej działalności przez część obywateli w formie abonamentu, musi być bezstronna. Bo płacą nie tylko zwolennicy, ale też i przeciwnicy byłego rządu PiS-LPR-SO. Ona nie jest prywatna, aby prezentować niektóre stanowiska. Mogę nie chcieć jej oglądać, ale muszę płacić na jej działalność, mimo iż prezentuje stanowisko jawnie prorządowe i zakłamuje rzeczywistość. A wszelkie machinacje PiS-u, aby mieć swoich ludzi w telewizji to styl postkomunistów z SLD. Kaczyński jest taki sam jak Miller, ten sam beton postkomunistyczny. Mam nadzieję, że nowy parlament zlikwiduje KRRiT, jak w 2005 optowało PO. Jeśli nie, to im się ode mnie oberwie na blogu, tak jak panu.

 

piątek, 26 października 2007
Przez cały ostatni tydzień artykuły o Polsce wypełniały łamy niemieckich gazet. Opiniotwórcza gazeta południowych Niemiec, Süddeutsche Zeitung, poświęcała naszemu krajowi codziennie po dwie bite strony wielkiego formatu. Zaskoczyło mnie to, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że w tutejszych dziennikach działy zagraniczne zajmują kilkakrotnie więcej miejsca niż w gazetach polskich. (Tak, właśnie dzięki temu przeciętni Niemcy są o wiele lepiej zorientowani w wydarzeniach na świecie, niż przeciętni Polacy! Warto się tu zastanowić nad misją mediów i nad ich upadkiem w Polsce...)

Gazety niemieckie piszą o Tusku z taką sympatią, że dla polskiego czytelnika staje się to wręcz zabawne. Jarosław Kaczyński - gdyby oczywiście znał niemiecki - nie spałby po nocach, wiedząc co narobił: Wszystkie jego insynuacje pod adresem Tuska - tutaj w Niemczech zostały wzięte za dobrą monetę! Süddeutsche Zeitung pisze o zwycięskim szefie PO: Przyjaciel Niemiec, Kaszub, gdańszczanin ceniący niemiecką przeszłość swego miasta... Wysoki, blondyn, mówi płynnie po niemiecku! Słowem - swojak! Miał nawet dziadka w Wehrmachcie! We środę gazeta w swym entuzjazmie posunęła się do wydrukowania artykułu stwierdzającego, że dziadek Tuska był Niemcem...

Wszystko to może nam się wydawać wesołą ciekawostką, ale jest to w gruncie rzeczy zjawisko niezwykłe. Donald Tusk - kompletnie niechcący - został obdarzony przez niemieckie społeczeństwo kredytem zaufania tak wielkim, jak chyba żaden dotąd polski polityk. Nie wiem, czy Tusk w przeciwieństwie do Kaczyńskiego czyta niemieckie gazety. Nie wiem więc, czy zdaje sobie sprawę ze skarbu, jaki otrzymał w prezencie od Jarosława? Oby go tylko nie zmarnował.

  • Ostatnie artykuły o Tusku w SZ (część dostępna online): tutaj.
  • Artykuł o niemieckim dziadku Tuska, choć niedostępny w archiwum SZ, znalazł się gdzie indziej: tutaj.
22:54, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Szwabskie Opowiastki
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2