piątek, 30 lipca 2010

Dwa miejsca w środku Warszawy: Skrzyżowanie i najbliższa przecznica.

 

Skrzyżowanie

 

Najbliższa przecznica. Od co najmniej półtora roku nic tu się nie zmieniło. Mieszkańcy wyrzucają śmieci domowe po prostu pod blok. (Tak, budynek widoczny na zdjęciu to altana śmietnikowa. Jest zamknięta na kłódkę. Przez jakiś czas wisiał na niej napis: "Altana śmietnikowa nieczynna".)

15:05, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Absurdy Warszawy
Link Komentarze (14) »
wtorek, 27 lipca 2010

Mirosław Filiciak. (ur. 1976) szef Katedry Medioznawstwa w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, współzałożyciel Ośrodka Badań nad Kulturą Popularną, współautor raportu „Młodzi i media” mówi w Rzeczpospolitej:

Państwo powinno być mediatorem między interesami obywateli i firm, wspierać niewymierną wartość kultury. I ze względu na nią rozważyć egzotyczne sojusze – choćby ze środowiskami pirackimi.

- Bo piractwo służy kulturze?

O tym się nie mówi, ale dzięki piractwu wielokrotnie wzrosła liczba osób, które oglądają dziś filmy Herzoga i Felliniego. W każdym kraju są miliony ludzi zainteresowanych darmowym dostępem do kultury i niewielka grupa, która na tym traci. Państwo jako jedyne może powiedzieć: „Piractwo jest dobre, upowszechnia kulturę. Powinniśmy się cieszyć i znaleźć sposób, by zrekompensować straty twórcom”. W Holandii na zamówienie Rady Kultury powstał raport o piractwie. Konkluzja była taka, że rodzi się korzyść społeczna, a pirackie treści stymulują popyt na treści legalne. Jeden z kontrowersyjnych wniosków mówił, że holenderska gospodarka traci na piractwie muzycznym około 100 mln euro rocznie, ale korzyści płynące z takiego dostępu sięgają 200 mln. W Polsce też warto rozpocząć dyskusję, dostrzegać w nowych zjawiskach także dobre strony.

Głos rozsądku mojego pokolenia. Bycie, dla zasady, przeciwko wszelkim formom piractwa - daje ludziom miłe poczucie bycia praworządnym. Ale może się okazać, że szarzy obywatele-przeciwnicy piractwa służą wielkim firmom za pożytecznych idiotów. Pożytecznych do utrwalania archaicznych stosunków, które nie przynoszą korzyści ani społeczeństwu, ani gospodarce jako całości, lecz jedynie służą korzyści garstki burżujów.

Tak, pod względem poglądów na rolę internetu w społeczeństwie jestem skrajnym lewakiem i używam retoryki lewicowej: Burżuazja, wyzysk, postęp społeczny. Piractwo w sieci to cicha rewolucja proletariacka. O postęp, o równy dostęp do kultury i nauki dla wszystkich. Jestem  przeciwko piractwu dla zysku, czyli odsprzedawaniu piraconych plików. Jednak darmowe dzielenie się plikami wspiera kulturę oraz naukę i nawet zgodnie z polskim prawem nie jest nielegalne. To, że wiele firm szantażuje ludzi udostępniających pliki i tworzących napisy do filmów - to jest bezprawie i burżuazyjny wyzysk. Tym powinna zająć się młoda polska lewica, jeśli ma jaja.

 

 

P.S. Tutaj moja dawniejsza dyskusja z PFG na temat piractwa, w sumie chyba ciekawsza niż sama treść tamtej notki.

P.S.2 Mój drugi lewacki postulat pod rozwagę młodej polskiej lewicy: Państwo powinno gwarantować darmowy dostęp do internetu dla wszystkich obywateli. Finlandia jako pierwszy kraj na świecie zakwalifikowała go do kategorii praw człowieka, podobnie jak np. prawo do edukacji. Z dwojga złego, wolałabym w Polsce płatną edukację i darmowy internet, niż darmową edukację i płatny internet.

 

09:54, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Piractwo
Link Komentarze (17) »
niedziela, 18 lipca 2010

Przez wieki wieków nic się na tym śmietniku oprócz śmieci nie działo, a gdy zdarzyło się raz trzęsienie ziemi, to połowa śmieci, które znajdowały się na spodzie, wypłynęła na wierzch, a druga połowa, ta z wierzchu, opadła na spód, co samo w sobie nie miało większego znaczenia, przygotowało atoli fenomen, wywołany tym, iż Sławny Konstruktor Trurl, lecąc swą okolicą, olśniony został przez pewną kometę o jaskrawym ogonie.

I opędzał się od niej, wyrzucając przez okno próżniopławu to, co mu akurat nawinęło się pod rękę, a były to szachy podróżne, puste w środku, które wypełniał był dawniej okowitą, beczki po prochu, którego nie udało się wymyślić Warłajom z gwiazdy Chloreley, jako też różne stare naczynia, a wśród nich pęknięty garnek gliniany.

Garnek ów, zyskawszy chyżość zgodną z prawami grawitacji, przyspieszony ogonem komety, prasnął w zbocze nad śmietnikiem, wpadł niżej do kałuży, pośliznął się na błocie, zjechał na dół do śmieci i potrącił przyrdzewiałą blaszkę, która przez to owinęła się wokół miedzianego drucika, i wsunęły się między brzegi blaszki odłamki miki, i powstał kondensator, a drut, opasawszy garnek, uczynił zaczątek solenoidu, kamień zaś, poruszony przez garnek, pchnął kawał zardzewiałego żelastwa, który był starym magnesem, i od tego ruchu powstał prąd, i przesunął szesnaście innych blaszek i śmietnikowych drutów, i rozpuściły się tam siarczki i chlorki, i atomy ich poprzyczepiały się do innych atomów, a molekuły pobełtane zaczęły siadać okrakiem na innych molekułach, aż się z tego w samym środku śmietniska zrobił Obwód Logiczny, i innych pięć, oraz dodatkowo osiemnaście tam, gdzie garnek rozleciał się wreszcie w kawałki, a wieczorem wylazł na brzeg śmietniska, opodal wyschłej już kałuży, takim przypadkowym sposobem utworzony Majmasz - Samosyn, który nie miał ojca ani matki, ale sam był sobie synem, albowiem ojcem jego był Traf, a matką - Entropia.

I wydostał się Majmasz ze śmietnika, bynajmniej nie zdając sobie sprawy z tego, iż miał tylko jedną szansę powstania na sto supergigacentylionów do heksaptylionowej potęgi, i szedł sobie, aż doszedł do następnej kałuży, która nie zdążyła jeszcze wyschnąć, tak że mógł się w niej swobodnie przejrzeć, gdy przykląkł na brzegu.

I zobaczył w lustrze wody swoją głowę całkiem akcydentalną, z uszami jak przetrącone strucle, lewym skośnym, a prawym nadpękniętym, swój przypadkowy tułów, co się był ukulgał z blach, blaszysk i blaszątek, częściowo walcowaty, bo się był kulgał, wyczołgując ze śmietniska, a środkiem węższy, na kształt kibici, ponieważ w tym miejscu akurat przewalił się już na samym brzegu przez leżący tam kamień, ujrzał też swoje ręce śmieciste i nogi odpadkowe, i policzył je, a miał ich wskutek zbiegu okoliczności po parze, i swoje oczy, a tych przez czysty traf było dwoje, i zachwycił się niezmiernie sobą Majmasz - Samosyn, i westchnął nad smukłością swej kibici, parzystością członków, okrągłością głowy, i zawołał w głos:

- Zaprawdę! Jestem czarowny, a nawet doskonały, co najwyraźniej implikuje Doskonałość Wszelkiego Stworzenia!! O, jakże dobrym być musi ten, co mię stworzył!

I pokusztykał przed siebie, roniąc słabo przymocowane śrubki (albowiem nikt ich porządnie nie wkręcił), i nucąc hymny na cześć Harmonii Przedustawnej, a po siedmiu krokach potknął się, albowiem niedowidział, i rymnął łbem na dół z powrotem w śmietnisko...

Stanisław Lem, Cyberiada

Link do gry Machinarium (darmowe demo pokazuje to, o co mi chodzi ;) ) dzięki MrX.

20:00, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Przydatne cytaty
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2