czwartek, 10 lipca 2008

 

Ostatnio na zajęciach w szkole językowej, do której uczęszczam, pojawił się temat "Równouprawnienie płci". W tekście zawarte były dwie definicje tj. "sex" oraz "gender". Pierwsza oznacza płeć biologiczną czyli tę jaką mamy od urodzenia. Tu nie ma żadnych wątpliwości (poza nielicznymi przypadkami obojnactwa czy też chorobami genetycznymi). Przez drugą należy rozumieć rolę, jaką spełnia się w ludzkim społeczeństwie. Jest ona kulturowo "wbijana do głowy". wdrukowywana. W wielu zachodnich społecznościach zazwyczaj płeć biologiczna i kulturowa są stopione ze sobą. Mężczyzna to mężczyzna wypełniający męską rolę, a kobieta odpowiednio. Od niedawna rozpoczął się proces oddzielania tych dwóch znaczeń od siebie, tzn. płeć biologiczna nie musi być tożsama z kulturową. Kobieta może być kobietą pod względem biologicznym, ale wypełniać rolę męską w społeczeństwie. I na odwrót. Ten proces jest obiektem zawziętej krytyki ze strony konserwatystów lub raczej rzekłbym twardogłowych. Dla nich jest niepojęte, że facet może w społeczeństwie funkcjonować wypełniając kobiecą rolę. Czyli gotować, sprzątać, robić zakupy, wychowywać dzieci itd.. Ale to jeszcze nie jest najgorsze. Dla nich zgrozą i katastrofą jest rozrywanie przedziałów między płciami w modzie. Co prawda kobiety mogą nosić swoje odpowiedniki elementów męskiego ubioru - spodnie, żakiet, kapelusz, majtki itp. Wiele z tych rzeczy w dawnych idealizowanych czasach kobiety nie mogły nosić. Majtki nosiły tylko kurtyzany, zamiast kapelusza nosiło się chusty. Ale kobietom przystoi nosić kobiece odpowiedniki lub nawet czasami męskie rzeczy. Co do mężczyzn nie jest tak różowo. Męski kanon mody jest niezmienny. Są co prawda kraje, gdzie pewne kolory sa chętniej noszone niż gdzie indziej, ale męskie wersje kobiecych strojów nie. Spódnica dla faceta. Temat śliski i niebezpieczny. Podobno noszenie spódnicy nie przystoi mężczyźnie. Podobno. Podobno jest to nienaturalne. Podobno, gdyż w genach nie ma żadnej zakodowanej informacji, że strój przynależny tej płci to tylko i wyłącznie spodnie. Wynika z tego, że to jest kulturowa presja, że ten rodzaj ubioru jest zarezerwowany dla kobiet. Oznacza to też, że tak jak dawniej kobiety nie nosiły spodni, a teraz noszą dzięki zmianie kulturowego nastawienia, tak w przyszłości może się stać bez żadnych przeszkód z facetami.

W dziale Moda GW pojawił się artykuł o takim tytule. Chodzi o męskie spódnice, a nie o noszenie kobiecych przez mężczyzn. Ja sam uważam ten stój za odpowiedni na lato dla mojej płci, gdyż nie przegrzewają się genitalia, a szczególnie jądra. Jednym z zagrożeń dla produkcji plemników jest zbyt wysoka temperatura w tej części ciała. Skutek jest jeden - słaba jakość nosicieli genów i mniejsza szansa na zapłodnienie. A co do rozmnażania się, to rząd ubolewający nad zbyt niskim przyrostem naturalnym, powinien wspierać noszenie w ciepłych porach roku spódnic przez mężczyzn. Za tym strojem przemawia też łatwa dostępność do członka w razie przyjścia nagłej ochoty na seks. Nie trzeba się męczyć z suwakiem i ściąganiem spodni. Szast, spódnica do góry, majtki w dół i do zabawy. Oczywiście niektóre kobiety powiedzą, że widok męskich owłosionych nóg jest nieapetyczny i jak one dziwnie by wyglądały w spódnicy. Tylko, że oprócz funkcji wizualnej, ubiór pełni też rolę funkcjonalną, ubiór ma ułatwiać życie. A może te kobiety czują się zagrożone ze strony facetów  chcących nosić męskie spódnice?