piątek, 16 maja 2008

Amerykanie za postawienie u nas swoich baz oferują polskiej armii... 47 milionów dolarów ! Toż to całe 303 dolary na żołnierza! Gdyby każdy polski żołnierz zrobił sobie dziecko, to więcej dostałby na becikowe. A tymczasem roczny budżet IPN wynosi... prawie 2 razy więcej.

Historia stacjonowania obcych wojsk na terenie Polski zaczyna się od czasów saskich. Wojska saskie przebywały w naszym kraju wbrew woli obywateli. Mało kto pamięta, że następnie obywatele poprosili o rozwiązanie tego konfliktu... Rosję. Dzięki czemu od połowy XVIII wieku na terenie Polski zaczęły stacjonować wojska rosyjskie. Zaproszone przez samych Polaków.

Potem, wiadomo, rozbiory. Ale gdy znów Polska zaistniała na mapie - od 1945 do 1993 roku stacjonowały w Polsce wojska radzieckie. Minęło 15 lat, a różni obywatele znów chcą zaprosić na teren naszego kraju obce wojska.

W dyskusjach internetowych głównym argumentem zwolenników amerykańskich baz wojskowych w Polsce jest... że wojska radzieckie nie przyszły po dobremu, a Amerykanie przecież grzecznie pytają o zgodę. Głupszego argumentu znaleźć nie można: skoro ktoś nas prosi, to musimy się zgodzić!? Zresztą, wyżej napisałam, jak się już raz skończyło zapraszanie.

Najbardziej jednak szokuje mnie, że Polacy chcą się sprzedać tak tanio. Amerykanie za postawienie tych baz oferują polskiej armii... 47 milionów dolarów! Toż to całe 303 dolary na żołnierza! Gdyby każdy polski żołnierz zrobił sobie dziecko, to więcej dostałby na becikowe. A tymczasem roczny budżet IPN wynosi ... prawie 2 razy więcej.

Nie pojmuję, jak Polacy mogą być tak głupi. Czy nikt w tym kraju nie potrafi liczyć? No tak, skandal z maturą z matematyki mówi mi na ten temat to i owo...

22:53, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Polityka
Link Komentarze (7) »
środa, 14 maja 2008

W języku polskim, jak w każdym innym, funkcjonują wyzwiska czyli jednostka leksykalna, za pomocą której można ujawnić swój stosunek, emocje względem rozmówcy. W sposób prosty, szybki i zrozumiały wyrażają strony konfliktu swój uczucia wobec drugiej osoby. Kto by tracił czas mówiąc: "Ty człowieku, który nie masz ochoty na pracę i tylko byś leżał i nic nie robił", skoro można powiedzieć : "Ty leniu". Nawiasem pisząc, dopiero teraz skojarzyłem, że wołacz jest używany również w wyzwiskach. Zawsze się zastanawiałem, po kie licho on jest potrzebny.

Wszystkie wyzwiska można sklasyfikować według następujących kategorii:

  1. wyzwiska odnoszące się do umysłu (idiota, bęcwał, ciołek, dureń, palant);
  2. wieku (staruch, dziadyga, gówniarz);
  3. zwierząt (pies, baran, cielę, świnia, bydlak);
  4. do nazwiska lub imienia (czesio, alfons);
  5. dotyczące wyglądu zewnętrznego (flejtuch, brudas, spaślak);
  6. wulgarne (gnój, gnojek, pierdzioch);
  7. odnoszące się do zachowania lub sposobu bycia (łobuz, kłamczuch, leń, pokraka, niedorajda);
  8. odnoszące się do preferencji seksualnych (pedał, pederasta, ciota, pedofil)
  9. narodowości lub rasy (czarnuch, Żyd, żydek, żółtek, szkop, Pigmej)
  10. oraz inne (np. megasam, czopel, knot).

Przeprowadza się sondaże, które te specjalne określenia drugiego człowieka są najbardziej popularne, powszechnie używane (pardon.pl). Jak się okazuje najbardziej używane określenia to te z grupy 8) i 9). Czyli witamy w Polsce. Dla mnie zastanawiające jest ta popularność wyzwisk narodowościowych i seksualnych. Czy to ma związek z wizerunkiem Polaka-katolika, prawdziwego hetero? A może jest inna przyczyna? Że tylko to co polskie jest dobre, a reszta to niegodne naszego poziomu? Traktowanie innych narodowości jako gorszych to jedno ze znamion rodzącego się skrajnego nacjonalizmu. Powtarzam skrajnego czyli takiego, który orbituje w kierunku brutalnych rozwiązań z obcymi nam narodowościowo osobami. Każdy naród przeżywa lub przeżywał takie chwile i to niejedne. Można być dumnym z bycia Polakiem, to nie jest złe, ale traktowanie innych jak śmieci, jako gorszych już jest.

Czytając wiadomości, mniej lub bardziej poważne, zauważyłem pojawiające się nowe wyzwiska, określenia poniżające. Jedno z nich to Rusin. Tak można wprost wyczytać z relacji prasowej o konflikcie we wsi Biełanka, gdzie Łemkowie starali się o umieszczenie dwujęzycznej tablicy z nazwą miejscowości (Rusin). Polacy się boją, że teraz będą napiętnowani jako Rusini. Że co proszę? Rusin to ktoś gorszy? Czy już tamtejsi Polacy na głowę poupadali? A może prawda jest inna. Prozaiczna. Widocznie określenie "Rusin" czy "Łemko" funkcjonuje wciąż tam jako obraza i teraz Polacy z Biełanki będą piętnwani przez innych Polaków jako ci gorsi. Ale to jest problem Polaków, że takie głupie określenie funkcjonuje między nimi. Patrząc na jęki części Polaków z tej wsi, że dzieje się im krzywda, przypominam, że w Polsce jest poustawianych wiele wsi z dwujęzycznymi nazwami (Śląsk, Kaszuby). I nie tylko w Polsce, ale również we Francji, Włoszech, Holandii, Austrii, Belgii, Słowacji. Jakoś nikt tam nie robi rabanu. Ale za to jest wiele problemów z ustawieniem w Polsce tabliczki z druga nazwą wschodniosłowiańską tj. rusińską czy białoruską. Czy Polska naprawdę musi czuć się lepsza od innych Słowian, szczególnie wschodnich?

 

Powracając do głównego tematu - wyzwisk na tle narodowościowym - niedawno można było usłyszeć o incydencie podczas derbów Łodzi czyli meczu Widzew - ŁKS, gdzie osoby mieniące się kibicami jednej drużyny obrzucają klasyczną obrazą drugą stronę czyli "Żydem". To poniżające określenie funkcjonuje od , Bóg wie jeden, ilu dziesiątków lat. Tym razem posunięto się do nowego czynu czyli pokazanie przez piłkarza ŁKS koszulki z napisem "Śmierć żydzewskiej kurwie". Zawodnik się potem tłumaczył nieznajomością napisu na koszulce w trakcie ubierania, ale trochę to dziecinne. Jak bierze co leci do ręki, czy wynagrodzenie też bierze o wartości 10 mniejszej niż ma w kontrakcie?

Nie wzywam do objawów miłości wobec innych czy wyścigów w deklaracjach w akceptacji innych, ale stosowanie wyzwisk z seksualną czy narodowościową konotacją jest dla mnie objawem postępującego zidiocenia i rosnącej nienawiści wobec innych narodów i osób o innej orientacji seksualnej. Nie chciałbym, aby w Polsce przytrafiło się to w Niemczech w latach 1932-1945. Jest co prawda wiele organizacji, które chętnie się odwołują do tej strasznej i nieludzkiej (a może arcyludzkiej?) tradycji, jednak nie oznacza to automatycznie, że mają one rację i należy je słuchać. Gdyby nie pokonanie hitleryzmu, to pewnie obecnie ludzie z tych stowarzyszeń czy partii tak radośnie witające się prawą ręką ewentualnie zamawiające 5 piw czy noszące słoneczne znaki, byłyby teraz niewolnikami za Uralem bądź nigdy by się nie narodziły. Ku przestrodze - kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.

 

środa, 07 maja 2008

 

Wyjaśnienie tych słów poznacie, drodzy czytelnicy, na końcu. Wpierw początek. Pan prezydent (tytularnie Polski, ale ja w to wątpię słuchając jego dyrdymałów) Lech Kaczyński udzielił wywiadu panu Lisowi. I ten wywiad stał się znany z powodu wielu slów wypowiedzianych przez głowę państwa. Jak za panią matką powtarza tezy swego brata o szkodliwości mediów, o przyczynie przegranej PiS-u w wyborach, o nadrzeczywistości itp. fanaberie starszego pana. Zaprezentuję je poniżej i skomentuję, choć to proste i łatwe.

Tu zupełnie się różnimy w ocenach. Dziś media zajmują się opozycją, a nie rządem i to jest oczywiste dla każdego, kto ma więcej niż 90 jednostek w skali IQ, a to jest dolna granica normy. Ile razy spojrzę na publiczne media jestem rozdrażniony. Często jestem miej rozdrażniony gdy patrzę na "Fakty" niż "Wiadomości". Niech mnie pan nie przekonuje, że rząd, który ma tak świetne wyniki przegrywa wybory. Czwarta władza jest jednym z olbrzymich problemów polskiej demokracji. Dopóki obywatel nie będzie informowany prawdziwie, to demokracja jest żartem. Zdołaliśmy w Polsce wiele zmienić, może zdołamy i to zmienić.

Och, tylko durnie nie widzą oczywistej oczywistości, że istnieje tajny spisek mediów obsmarowywania partii rządzacej w latach 2005-2007. Przebrzydłe TVP, TV Trwam, ND, Wprost, Dziennik, Rzeczpospolita, Fakt, Gazeta Polska tylko udawały przyjaciół partii PiS. To była tylko zmyłka, aby Polacy sądzili, iż istnieje pluralizm w mediach. Szkoda, że prezydent nie zapytał "kto za tym wszystkim stoi?", ale tę kwestię powiedział wcześniej generał Jaruzelski i byłoby głupio za nim powtarzać. Ja wiem, cykliści i ich poplecznicy, ale o tym sza, bo oni mają długie ręce i przyjaciół w USA.

Najpierw powołano na prezesa pana Wildsteina, którego z nami niewiele łączy. Pisał artykuły, które miały związek z rzeczywistością, choć bywał względem PiS krytyczny. Dlatego został szefem. Przestał być szefem, bo było kilka informacji wskazujących jak poprawia się sytuacja w Polsce, a żadna z nich nie trafiła do telewizji.

Świetnie ukazana została apolityczność urzędu prezesa TVP. Jak nie będzie pokazywał prawdziwej rzeczywistości, jak to ludizom jest dobrze i wspaniale, to się go zwolni. No to teraz wiem, dlaczego pan Urbański tak pędził telewizję "publiczną" (dla mnie partyjną) w dobrym pokazywaniu rządzących i złym opozycji.

Dla pana prezydenta dobra demokracja to taka, gdzie media informują obywateli o rzeczywistości zgodnie z linią partii, gdyż inaczej sa one zagrożeniem dla tej formy ustroju państwa. Tak więc prawdziwą demokracją jest Rosja, Białoruś, państwa środkowoazjatyckie, gdzie już pozamykano wszelkie niepokorne media. A cała Europa wraz z USA to tylko nędzna namiastka prawdziwej demokracji. Brawo i gratulacje panie prezydencie za ukazanie nam prawdy. A jak by pana nikt nie posłuchał, to zawsze może pan tak powiedzieć:

 

 

 
1 , 2 , 3