niedziela, 19 kwietnia 2015

Od czasu do czasu na katolickich portalach pojawiają się piękne zdjęcia "pro-life", przedstawiające ludzkie płody. Zawsze gdy je widzę, zastanawia mnie, skąd w nich kolorowe tło? Skąd dobrze dobrane, nie-punktowe, rozproszone oświetlenie? Dlaczego zdjęcia są tak wyraźne i robione z dość dużej odległości (w sensie - nie szerokokątne)? Dlaczego pęcherz płodowy jest jak przekłuty balonik? 

Jednymi z pierwszych - choć nie pierwszymi, ale chyba najbardziej znanymi takimi fotografiami była seria zdjęć z magazynu Life z 1965 r. Wykonał je szwedzki fotografik Lennart Nilsson. Zapisały się w kulturze popularnej właśnie dlatego, że były upozowane "jak żywe". Jednak przez wiele lat pozostawało tematem tabu, w jaki sposób naprawdę artysta je wykonał.

Na stronie uniwersytetu w Cambrige czytamy:

Choć twierdził, że ukazuje żywe płody, Nilsson w rzeczywistości fotografował materiał z aborcji, otrzymany od kobiet, które przerywały ciąże na mocy liberalnego szwedzkiego prawa. Praca z martwymi embrionami pozwoliła Nilssonowi eksperymentować z oświetleniem, tłem i pozycjami, jak na przykład umieszczeniem kciuka w ustach płodu. Lecz źródło zdjęć było rzadko wspominane, nawet przez aktywistów "pro-life", którzy w latach 70. zawłaszczyli sobie te ikony.

fot. Lennart Nilsson

fot. Lennart Nilsson, źródło: thehindu.com

Z jednej strony fotografie te zwiększyły świadomość, z czym ma się do czynienia podczas zabiegu przerwania ciąży - widok dość rozwiniętego płodu może robić wrażenie na wielu ludziach. Z drugiej strony zabawnym paradoksem jest, że te zdjęcia pokazywane są przez środowiska pro-life jako "dobre", a osobną kategorię w prolajfowym imaginarium stanowią zdjęcia "płodów po aborcji" - drastyczne, odstraszające. Tymczasem także i te pierwsze okazały się zdjęciami płodów po aborcji.

Nie wiem, jak pozyskiwane są płody do takich zdjęć robionych w nowszych czasach i zwłaszcza w krajach, gdzie zgodne z prawem aborcje odbywają się rzadko. Być może wykorzystuje się wtedy płody po naturalnym poronieniu?

Ponieważ ktoś mógłby słusznie zapytać, czy od lat 60. nie rozwinęła się technika zdjęć laparoskopowych - spróbowałam poszukać medycznych zdjęć ciąży we wnętrzu ciała matki. Nie udało mi się znaleźć zdjęć laparoskopowych pęcherza płodowego w macicy. Prawdopodobnie z oczywistych względów - nikt nie robi laparoskopem zdjęć zdrowej ciąży, bo to niepotrzebne ryzyko. Są natomiast zdjęcia ciąży pozamacicznej - wciąż żywego pęcherza płodowego. Widać, że jakość jest dramatycznie inna.
Źródło: jaypeejournals.com

 Źródło: Ulrich Honemeyer, Sanja Kupesic Plavsic, Asim Kurjak, "Interstitial Ectopic Pregnancy: The Essential Role of Ultrasound Diagnosis", Donald School Journal of Ultrasound in Obstetrics and Gynecology, July-September 2010;4(3):321-325

 

Źródło: Saeed Alborzi et al., "Management of an Abdominal Pregnancy by Laparoscopy: A Case Report and Review of the Literature", Journal of Minimally Invasive Surgical Sciences. 2013 November; 2(4)


P.S. W związku z pytaniami czytelników, czy to naprawdę robi różnicę, zdjęcie żywego płodu czy martwego? Otóż różnice są dwie.

Po pierwsze: Jeżeli portal katolicki pisze: "Obejrzyj piękne zdjęcia z brzucha mamy" - to pisze nieprawdę. Opowiadanie ludziom bajek (tu pewnie nieświadomie - nikt w redakcji nie chciał się zastanowić nad tymi zdjęciami) odbieram jako manipulację emocjami widza. Widzowi sugerowany jest nastrój życia, ciepła, bezpieczeństwa. Jeśli płód jest upozowany z palcem w ustach - to powstaje pytanie, czy to fizjologicznie możliwe w tak wczesnym wieku płodu. A co jeśli nie? Jeśli płód nie ma jeszcze mięśni pozwalających na takie układanie rąk i co więcej - ssanie? Jeśli to tylko uczłowieczenie dla zwiększenia emocji? Dopisek po dyskusji pod blogiem: Z informacji, które można znaleźć w internecie wynika, że akurat ten płód na zdjęciu jest 20-tygodniowy, czyli w wieku, w którym mógłby naturalnie ssać kciuk.

Po drugie: Doktryną Kościoła zawsze było, że wykorzystywanie abortowanych płodów do czegokolwiek jest niegodziwe. Nawet wykorzystywanie do pobierania komórek macierzystych, które mogą posłużyć medycynie do ratowania życia ludzkiego. Dlaczego nagle wykorzystywanie abortowanych płodów do sentymentalnych fotografii jest OK? Skoro wykorzystywanie ich do ratowania życia jest nie OK?

11:53, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Społeczeństwo
Link Komentarze (24) »