sobota, 10 marca 2012

Bez podziału na płeć, bez arabskiego folkloru. (...) Muzułmanki, które tu można spotkać, nieczęsto można zobaczyć w hidżabie. (...) Nie obchodzi mnie arabska obyczajowość. Bo niby dlaczego mam nie być sobą?

To już drugi w ostatnich czasach artykuł (pierwszy tu), gdzie Tygodnik Powszechny pisze ciepło o religijnych outsiderach... ale islamskich. Wszystko pięknie, lecz czy tak samo ciepło - ba, czy w ogóle - odważyłby się Tygodnik pisać o outsiderach katolickich?

To jest łatwo - mówić, że tamci muzułmanie są bliżsi wartościom europejskim i pokazywać ich jako przykład "dobrego muzułmanina", takiego do dialogu z katolicyzmem. Ale pamiętajmy, że oni naprawdę są na ogonie krzywej Gaussa. I mainstreamowi muzułmanie traktują ich jak dziwaczny margines, nieprawdziwych muzułmanów. Mniej więcej tak, jak katolicki mainstream traktuje "wybiórczych katolików", "katolików niepraktykujących", "katolików, ale".

To może wyglądać troszkę dwulicowo - u swoich popierać mainstream, ale u tamtych - popierać margines. I tylko nie mówcie mi, że Tygodnik przecież wcale nie jest konserwatywny i popiera różnorodność w Kościele! Gdyby Tygodnik napisał o "marginalnych" katolikach równie szczerze, że nazywają katolickie rytuały folklorem, oraz że odrzucają wiele katolickich norm obyczajowych jako kulturowy przeżytek - to czy w ogóle nazwałby ich katolikami?

22:21, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Religia
Link Komentarze (10) »