niedziela, 30 marca 2008

Pobyt w orientalnym tyglu, jakim jest Jerozolima, szybko odziera nasze myślenie z europejskich stereotypów.

Cóż, że Palestynki noszą muzułmańskie chusty? Za to stroje młodych arabskich dziewczyn są nieraz tak obcisłe, że Europejka nie zdecydowałaby się tak ubrać. Opinające dżinsy - z pośladkami wcale niekoniecznie zakrytymi spódniczką. Bluzki tak wąskie, że niejednej pannie można policzyć każdy wałek tłuszczu. Europejscy "obrońcy kobiet" uważający noszenie chust za represjonowanie żeńskiej seksualności - zwyczajnie nie wiedzą, o czym mówią.

Z drugiej strony - nikt jakoś nie walczy o wyzwolenie ortodoksyjnych Żydówek! One też - jako mężatki - muszą zakrywać włosy. Muszą ponadto wypełniać przepisy dotyczące "skromnego ubioru" i zachowania, które są nierównie bardziej szczegółowe i restrykcyjne, niż przykazanie Koranu, by "nie odkrywać swych ozdób". Ortodoksyjna Żydówka musi nosić rękawy poniżej łokcia, spódnicę, w największe upały nie pokazywać gołych kostek ani dekoltu. Podczas miesiączki i jeszcze tydzień po - nie może w ogóle dotykać męża. Nie może też nigdy dotykać obcych mężczyzn, czyli np. witać się podaniem ręki.

Na koniec obalmy nasze stereotypy o tym, co męskie, a co niemęskie. Asi Haskal - mężczyzna - mistrz tańca brzucha. Irakijczyk mieszkający w Izraelu i prowadzący tam znaną szkołę tańca orientalnego.

18:34, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Jerozolima
Link Komentarze (7) »
piątek, 28 marca 2008

Z nudnych i przewidywalnych Niemiec trafiliśmy do miejsca, gdzie na ulicach spotyka się co krok osoby z karabinami maszynowymi. Z miejsca, gdzie zaparkowanie na niewłaściwym prostokącie pod własnym blokiem grozi surowymi konsekwencjami - do miejsca, w którym kierowcy uwielbiają jeździć okrakiem po ciągłej linii i stawać na przejściu dla pieszych. Z miejsca, gdzie religia jest sprawą delikatną i prywatną - do miejsca, gdzie ludzie demonstrują swą religijność w sposób tak intensywny, że nieraz zagrażający zdrowiu i życiu.

Byliśmy w Jerozolimie.

Kilka notek poświęcimy wrażeniom z tej podróży.

 

22:53, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Jerozolima
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 marca 2008

Stacja radiowa RMF reklamuje się billboardem (co za anglicyzm) o Stefanie B., który żąda ochrony BOR-u i samochodu. Użyto tych samych argumentów, jakimi podparto decyzję o ochronie Jarosława Kaczyńskiego z premierostwa Marcinkiewicza czyli osoba podobna do głowy państwa musi mieć taką samą ochronę jak ona. Wtedy te argumenty były zasadne i nie należało mieć odmiennego zdania. Teraz te same argumenty użyte w reklamie są atakiem na prezydenta RP i jego brata. W dodatku:

zewnętrzny atak, bo Ci ludzie muszą wykonywać polecenia innego państwa

 

Niech pan były premier się zdecyduje. Coraz bardziej jest jak stara panna (a raczej kawaler), co to sama nie wie czego chce. Stare powiedzenie prawi: "Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia". Święta prawda. I jeszcze tan kabaret o niby zaplanowanym ataku państwa niemieckiego na braci Kaczyńskich. Z jakiego powodu? Za nieznajomość savoir vivre u prezydenta Lecha Kaczyńskiego podczas wizyt pani kanclerz Angeli Merkel? Za reakcję na artykuł o dwóch kartoflach i odwołanie spotkania trójstronnego? Za uczestnictwo ojca braci Kaczyńskich w Powstaniu Warszawskim? Szkoda dociekać jakie sensowne argumenty stoją za tym głupawym oskarżeniem radia RMF. A w sąsiednich Czechach wybuchł lekki skandal, gdyż użyto zdjęcia przysypiającego ministra do reklamy napoju energetyzującego. Reakcja ministra? " Niech ludzie mają trochę zabawy", o przeciwnikach plakatów powiedział: "Niech idą do diabła!".

Dlaczego u nas pan Kaczyński musi się wydurniać i insynuować jakieś tajne ataki na jego osobę czy prezydenta? Brak poczucia humoru to wada wg mnie dyskredytująca polityka i człowieka w ogóle. Czy to pokłosie wyśmiewania w młodości przez inne dzieciaki byłego premiera na podwórkach Żoliborza, wskutek czego tam się nie bawił, co z dumą podkreślał?

 

 
1 , 2 , 3