środa, 27 lutego 2008
Polski seksizm jest niczym wobec niemieckiego seksizmu.

Co prawda to już nie pierwsze faux-pas, jakiego doswiadczyłam ze strony Wspaniałego Niemieckiego Systemu.
  • Najpierw zatrudniający mnie uniwersytet wynajął mi mieszkanie, ale umowa najmu została napisana na... mojego męża, bez śladu wzmianki o mnie! (Odkręciłam to, napisali nową umowę.)

  • Potem przy meldunku w urzędzie miasta - najpierw kolega z uczelni bez problemu zameldował siebie i niepracującą małżonkę. Zaraz po nim meldowałam się ja z niepracującym mężem. Pan urzędnik wpadł w panikę i dzwonił po konsultacje, jak taki dziwny przypadek ująć w formularzach.

  • Z okazji wyborów lokalnych przychodzą pocztą różne ulotki. Wczoraj przyszła ulotka CSU. Zwracają sie tam imiennie do Herr Leszlonga, że "Pańskie mieszkanie należy do miasta Augsburga, a nasza partia jest właśnie za niższymi czynszami". "Panskie mieszkanie"??!! A ja?! Przecież to mieszkanie jest na mnie! Mojej osoby nawet nie wymieniono w liście, ani nie było do mnie żadnej osobnej ulotki! Dla Unii Chrzescijańsko-Społecznej małżeństwo to mąż...
Ale to wszystko nic. Właśnie otworzyłam niemiecki program do wypełniania zeznań podatkowych. I oto jak wygląda niemiecki PIT:


[kliknij aby powiększyć]

Przewijam po kolei ten formularz, a tam... Pierwsza do wypełnienia jest taka pozycja:

Osoba zobowiązana do płacenia podatku, w przypadku małżenstwa - mąż.

Dopiero ponizej jest kolejna tabelka:

Żona.

Ratunku! Ja chcę do Polski!!!

Teraz mam zagwozdkę, jak to wypełnić. Bo to ja jestem zobowiązana do podatku, ponieważ to ja pracuję. Mam się wpisać jako mąż, a Leszlonga jako żonę, czy jak????



P.S. Tymczasem jakże postępowi Niemcy czepiają się niemieckich muzułmanek, że noszą seksistowskie chusty. Na Allaha, co za hipokryzja...

22:30, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Szwabskie Opowiastki
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 25 lutego 2008

 

W Ameryce mężczyźni mogą się kąpać tylko w bermudach, a europejskie kąpielówki dla nich są zbyt pedalskie, w przeciwieństwie do Włochów, którzy namiętnie noszą obcisłe kąpielówki jako rzecz mocno sexy. Ta głupia moda na bermudy w basenach dochodzi do Europy, szczególnie w tych krajach, które podatne są na wpływy kultury zza oceanu. Czyli również w Polsce. Hordy nastolatków i tatusiów wylegują się i kąpią w gaciach obowiązkowo do kolan i kolorowych jak letnia łąka. Trochę za dużo Ameryki się robi w Polsce, pełnej bylejakości, tak swojskiej dla wielu Polaków. I do tego brak zrozumienia dla zasad higieny dotyczącej kąpieli na basenach. Kąpielówki służą wyłącznie do kąpieli w basenie lub zbiorniku wodnym, ale bermudy nie tylko. Więc jakim cudem osoba próbują pływać w takim amerykańskim stroju kąpięlowym zagwarantuje, że nie w zakamarkach jej spodenek nie można brudu i pyłu z ulic miasta?? Jedynie na co stać takie osoby, to niewybredne wyrażanie swojej opinii i brak zrozumienia dla ogólnych zasad (wiadomość z Gazety)

Ale jest jeszcze coś. Byłem z żoną ostatnio w miasteczku Ueberlingen, w miejskich gorących basenach, gdzie można również pójść do sauny. Skorzystaliśmy z tej propozycji. Wedle norm obowiązujących w Niemczech, przebywać w saunie można tylko nago z powodów higienicznych. Bez kąpielówek czy innego odzienia. A jak poznam Amerykanina w saunie? Jak siedzi w bermudach! A jak poznać Rosjanina czy Polaka? Taka sama sytuacja. Dlaczego wiele przedstawicieli tych nacji tak się wstydzi swojej nagości lub nagości u innych? Może sądzą, że to nieprzyzwoite pokazywać komuś jak się wygląda bez ubrania? Kwestia wiary tu nie ma znaczenia. Raczej przyjęcia pewnych norm społecznych, bo przecież to w Niemczech kwitniała i kwitnie FKK. Żona zainteresowana dalszym praktykowaniem sauny w Polsce, posprawdzała jakie są możliwości w Krakowie i wyszło na to, że jest tragicznie (duże miasto, pełen turystów!!). Jedna sauna jest w klubie gejowskim, inne są tak małe i byle jakie, że szkoda pisać. A ceny są niemieckie. Aha i nie można nago być w saunie, bo przecież to niemoralne! No chyba, że wynajmę saunę tylko dla siebie, a to już jest paranoja połączona z niepotrzebnym wyrzucaniem pieniędzy.

 

Perełka wśród radzieckich filmów animowanych. "Kontakt" - psychodeliczny film z 1978 roku. Otwarcie hippisowski. Nie do wiary, że to powstało w ZSRR i... było puszczane jako dobranocka. Artysta coś tam sobie popalający w fajce, kosmita w barwach Jamajki, łąka pełna maków... A wszystko to w skostniałej epoce późnego Breżniewa, gdy osoby choć trochę przypominające hippisów były regularnie zatrzymywane przez milicję w celu spałowania na komisariacie. Najłagodniejszą karą było przymusowe obcięcie włosów (zauważcie, że bohater filmu ma dla niepoznaki krótkie!), najgorszą i nierzadką - posłanie na 2 lata do wojska. Święta naiwności telewizyjnych cenzorów!

Jednak nostalgiczne komentarze w rosyjskojęzycznym internecie świadczą o tym, że dzieci przyjmowały tę kreskówkę w prostocie serca.



PS.I. Ciekawych informacji o stosunku ówczesnych władz do hippisów i narkotyków warto poszukać we wspomnieniach pisarki Marii Arbatowej i w komentarzach internautów pod pewną notką na blogu Englishrussia. Choć narkotyki oficjalnie nie istniały w Kraju Rad, nielegalnie były dostępne. A od czasu radzieckiej interwencji w Afganistanie w 1979 - przywożone masowo przez żołnierzy.

PS.II. ...Nieprzypadkowe wydaje mi się też nawiązanie do "Solaris" Lema...
09:21, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Totalitarne dobranocki
Link Komentarze (17) »
 
1 , 2 , 3