Blog > Komentarze do wpisu

Ursynów Północny do rejestru zabytków!

To blokowisko z wielkiej płyty powinno zostać wpisane do rejestru zabytków. Ma genialny układ urbanistyczny.

Tak, właśnie to osiedle z "Alternatywy 4". Film mu zrobił złą prasę, ale tak naprawdę dziś dopiero wygląda ono w przybliżeniu w tak, jak miało wyglądać według projektu. Doprowadzono metro, wyrosła zieleń, porządnie otynkowano elewacje.

Zaprojektował je architekt Marek Budzyński, dziś profesor, po powrocie z Danii, zainspirowany pomysłami skandynawskimi. Pomimo że pomiędzy projektem a wykonawstwem i tak trochę zgubiono - bo to był przełom lat 70. i 80., więc materiały nie te, itd. - osiedle zawiera wiele pozornie drobnych szczegółów, które stanowią o komforcie, o jakim nie mogą dziś marzyć mieszkańcy współczesnej twórczości deweloperskiej.

Drobny szczegół 1: Wypuścić dziecko na rowerku

Ursynów Północny widziany z samochodu nie sprawia specjalnie ciekawego wrażenia. Uwaga: bo nie ma sprawiać! To co obserwujemy przejeżdżając przezeń którąś z arterii przelotowych, to nie jest strona frontowa. Zgodnie z projektem front, część reprezentacyjna, jest - od wewnątrz. Z przeciwnej strony niż ulica. Reprezentacyjny wygląd osiedla skierowany jest do widzów poruszających się pieszo. 

Oto typowa jednostka osiedlowa (a całość osiedla składa się bodaj z siedmiu takich jednostek, połączonych ze sobą):


Ciągi piesze z zielenią idą po przeciwnej stronie bloków niż drogi dla samochodów. A drogi dla samochodów, będące dojazdem do bloków, to nie to samo, co główne ulice. Od głównych ulic, służących do komunikacji z innymi częściami miasta, bloki oddzielone są: parkingiem, wałem ziemnym i drogą dojazdową. Drogi dojazdowe celowo są kręte, żeby nie kusiły kierowców - tędy nie zrobi się skrótu, nie przejedzie się szybko. To jest dojazd dla mieszkańców. Pośrodku każdej jednostki znajduje się teren zielony ze szkołą i przedszkolem. Pomiędzy jednostkami można się przemieszczać bez przechodzenia przez jezdnię dzięki przejściom podziemnym. W zasadzie - gdyby nie irracjonalna strachliwość dzisiejszych rodziców - można tu wypuścić małe dziecko z rowerkiem i pozwolić mu przemierzyć wiele kilometrów bez ryzyka, że wpadnie pod auto.

Przez całe osiedle można przejść ciągami pieszymi i terenami zielonymi, nawet nie stykając się z ulicą! Poniższy rysunek pokazuje przykładowe takie trasy spacerowe (razem ok. 10 km, i tak chyba nie wszystkie). Na niebiesko zaznaczone są przejścia podziemne.

 

Żeby wyobrazić sobie skalę tego pomysłu separacji ruchu pieszego i samochodowego, zauważcie, że te ciągi piesze obejmują obszar porównywalny do całego starego Krakowa, od Alej Trzech Wieszczów po Kazimierz. Dla porównania - mapa w tej samej skali:

Typowy ciąg pieszy wygląda tak:

Niby nic, ale zwróćcie uwagę: To jest szeroka uliczka - naprawdę szeroka w stosunku do wysokości budynków, porównajcie z uliczkami na nowych osiedlach - i przeznaczona wyłącznie dla pieszych. Dlatego we wszystkich prawie blokach wejścia do klatek są dwustronne. Wejście frontowe jest od uliczki dla pieszych. Wejście tylne - od uliczki dojazdowej dla samochodów. To także odpowiedź na zagadkę: dlaczego adresy na Ursynowie Północnym są tak pokręcone? Nie - one są intuicyjne, ale z punktu widzenia pieszego, a nie kierowcy! Adresy liczą się wzdłuż uliczek dla pieszych, nie wzdłuż uliczek dla samochodów.


Drobny szczegół 2: Nie przeszkadzać sąsiadom

Co jest ciekawego w tej zwykłej fasadzie?



Pomimo że fabryki wielkiej płyty nie były w stanie wszystkiego wyprodukować zgodnie z pierwotnym projektem - większość bloków jest w tak sprytny sposób pofałdowana, że nie da się zajrzeć sąsiadom na balkon. Luksus nieczęsty w nowych i starych osiedlach.

A co ciekawego widzimy tutaj? 

 

Oczywista oczywistość: Ten blok jest dość wysoki, ale ma wokół siebie odpowiednio dużo miejsca, żeby nie rzucać cienia na sąsiednie budynki. W nowoczesnych osiedlach deweloperskich niedoświetlenie to dramat. Podwórza-studnie jak w XIX-wiecznych kamienicach, tylko czekać aż dzieci zaczną chorować na krzywicę.

 

Drobny szczegół 3: Ludzka skala

Wszystkie blokowiska z czasów PRL są płaskie. No chyba że wybudowano je w terenie naturalnie pofałdowanym, ale takich terenów w Warszawie nie ma. Tutaj wystarczyło jednak podsypać gdzieniegdzie koparkami 1.5-2 metry ziemi, a krajobraz zrobił się zupełnie inny:

 

Te krzywizny alejek i pofałdowania terenu są wymierzone dokładnie na ludzką skalę. Zwróćcie też uwagę na kamienie: Liczne głazy wykopane podczas budowy pozostawiono na miejscu dla dekoracji.

Te części bloków, które nie są podsypane ziemią - mają niski parter, a w nim lokale usługowe, takie jak fryzjer, biblioteka. Zgodnie z filozofią osiedla - wchodzi się do nich nie od ulicy, lecz od strony uliczki dla pieszych! O, tak jak tutaj:

Te zaś części bloków, które są  podsypane ziemią, mają na najniższej kondygnacji piwnice, a podest ziemny służy mieszkańcom parteru za prywatny ogródek. Tak jak tu:

Co ciekawe, na zdjęciach lotniczych, albo robionych z jakiegoś wysokiego punktu, Ursynów Północny wygląda na naprawdę gęste osiedle spiętrzonych bloków. A jednak proporcje budynków są takie, że stojąc na dole człowiek ma wrażenie dużej przestrzeni. To musi być cała nauka - dziś zapomniana - jak wykorzystać perspektywę, żeby budynki i podwórza były dostosowane do skali człowieka.

Choćby taka prosta rzecz, jak zróżnicowanie wysokości budynków! Nowe osiedle Miasteczko Wilanów, choć w zasadzie zabudowane niższymi blokami niż Ursynów Północny, robi przytłaczające wrażenie swoją płaskością:

Tymczasem panorama Ursynowa wygląda tak:

 

P.S. Przygotowywałam tę notkę dobrych parę dni. W trakcie, gdy ją pomalutku edytowałam, pojawił się na stronie Metro Warszawa taki artykuł, który mówi całkiem podobne rzeczy. Telepatia? ;) Takie zjawiska zdarzały mi się już kilka razy wcześniej na tym blogu. 

Tamten tekst jednak nie pokazuje szczegółowo, o co chodziło z urbanistyką Ursynowa, nie ma tam zdjęć i mapek z przykładami. Zwróciłam uwagę, że nieściśle piszą tam o "ciągach pieszo-jezdnych". W rzeczywistości cały pomysł polega na oddzieleniu ciągów pieszych od jezdnych, co widać na mapkach pokazanych u mnie. Artykuł bardziej skupia się na pewnych wadach Ursynowa, które wynikają z nietrzymania się pierwotnego projektu - warto to także przeczytać. Wiele złego zrobili współcześni deweloperzy. Właśnie dlatego jestem za wpisaniem Ursynowa Północnego do rejestru zabytków, żeby już nikt go więcej nie psuł. 

piątek, 08 maja 2015, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Polecane wpisy

  • Zaufaj Kukizowi: uf-uf

    Strach to mówić, ale nasze społeczeństwo popada w faszyzm. Kukiz, któremu według badania CBOS ufa 58% Polaków, mówi, że 2000 imigrantów z Afryki to spisek oblic

  • Zgadnij, jakie rozwarstwienie panuje w Polsce? [Test]

    Czy potrafisz prawiłowo ocenić nierówności społeczne w Polsce? Jesteśmy społeczeństwem klasowym, czy egalitarnym? Dzielimy się na elitę i biedne masy, czy więks

  • Skąd się biorą zdjęcia pro-life?

    Od czasu do czasu na katolickich portalach pojawiają się piękne zdjęcia "pro-life", przedstawiające ludzkie płody. Zawsze gdy je widzę, zastanawia mnie, skąd w

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Mika, *.dynamic.chello.pl
2015/05/10 12:43:55
Bardzo ciekawy artykuł - dziękuję, że mogłam go przeczytać :)
-
2015/05/13 19:47:25
Bardzo dobre!

Chętnie bym przeczytał parę słów na temat Krakowa również.
-
2015/05/14 20:22:20
O Nowej Hucie mnóstwo już napisano.
-
2015/05/14 21:10:43
Ciekawe.
-
2015/05/15 12:07:49
Cóż, Anuszko, starość nie radość. Pękasz. Nie dosyć że zaczynasz chwalić PRL, to jeszcze w niebezpieczny sposób zaczynasz krytykować obecną architekturę. A przecież wiadomo że stan owej architektury w żadnej mierze nie jest wynikiem spisków czy braku wiedzy, a nawet jak ktoś mógłby przypuszczać, cwaniactwa developerów, którzy wciskają byle co za ciężkie pieniądze klasie średniej. To sa globalne procesy wolnorynkowe które maja miejsce na całym świecie, na przykład w stanach czy w chinach. Po prostu tak rozwija się świat - jak ktoś che mieszkać ładnie i wygodnie powinien sam zbudować swój dom, otworzyć swoje przedszkole, szkołę i uniwersytet, a czołowi ekonomiści ( Hęryka Bochniarz i Leszek Balcerowicz) nawet sugerują, że jak się chce mieć pracę, należy samemu sobie otworzyć firmę i samemu sobie płacić! Tylko całkowicie zdegenerowane jednostki, zupełnie nierozumiejące uwarunkowań nowoczesnego świata żyją resentymentem do smrodliwego ciepełka wynikającego z państwa opiekuńczego...
-
Gość: megg, *.jmdi.pl
2015/06/04 17:06:28
kakaz, przesadziłeś. Po pierwsze, to co było złe w PRL to ustrój!!!! Ja go np. nie chwalę, ale doceniam rzeczy, które w tamtym okresie powstały np. taka dzielnica jak Ursynów, a dokładniej to co napisała autorka. Trzeba być mega tępogłowym aby zamykać oczy na dobre rzeczy i tylko z upartością powtarzać PRL zły. O ile podoba mi się architektura (budynki) miasteczka Wilanów, o tyle uważam, że jest to sypialnia ino "luksusowa". Ja chciałabym aby w końcu ktoś sie obudził i zbudował osiedle ma miarę XXI w. ale jednak dla ludzi. Te osiedla Typu Nowa Huta, Ursynów, MDM itd. projektowali architekci szkoleni na przedwojennej szkole. Proszę zobacz układ urbanistyczny NH. itd itp. Przykład USA czy Chin nietrafiony. Szczególnie Chin oni nie mają wyboru, muszą zagęszczać miasta. Poza tym co ma dobra architektura do państwa opiekuńczego? To o czym Ty piszesz to już przeszłość. I poczytaj sobie najnowsze opracowania dot. tzw. wolnego rynku.
-
Gość: odpal, *.opera-mini.net
2015/06/21 09:13:22
W tego typu osiedlach przerażają mnie ogromne odległosci. Kilkadziesiąt rożnych blokow rozsypanych na ogromnym terenie, wszystko jest obce, wszystko jest anonimowe, nie ma tam naszej ulicy ze znanymi mieszkancami, nie ma tam też naszego podworka. Niby na takim osiedlu jest wszystko, sklepiki, apteki, przychodnie, przedszkola i szkoły, ale do wszystkiego są ogromne odległosci, wszędzie jest tak daleko, że nic tam nie jest nasze, z niczym się nie utożsamiamy. Nawet sklepiki osiedlowe są obce, bo odległe, a do tego w takim sklepiku jest biednie i smutnie, bo brak klientow- zniwu te przeklęte odległosci- klienci przychodzą tylko z najbliższych blokow.... A w ogole, to mieszkancy takich blokowisk wolą wsiąc do auta i jechac do ogromnego markietu, niż biegac wiele kilometrow od kwartału do kwartału, bo w każdym jest cos innego.
,.
Ja już będąc dzieckiem zastanawiałem się, jaka szalona siła każe architektom budowac bloki mieszkalne jak najdalej od siebie oddalone, zamiast wytyczyc w miarę sensowne ulice z blokami jeden obok drugiegi- tak jak to było od dawna.... Przez to te osiedla stały by się mniej obce, gdzie wszędzie było by blisko, gdzie było by prawdziwe centru ze sklepami i z usługami pełnymi klientow z okolicznych blokow. A obok blokow były by wielkie tereny zielone o przeznaczeniu rekraacyjnym, ktore nie były by poprzedzielane blokami! .
UWAGA. Oto idiotyzm. Mimo że na tych osiedlach są ogromne przestrzenie, to chłopcy pod żadnym pozorem nie mogą grac w piłkę nożną, bo gdzie tylko by się chciało grac, to niedaleko są okna z szybami. Po prostu na tych osiedlach nie ma na tyle dużego trawnika, by młodzi chłopcy mogli sobie zagrac. Niby wszędzie są ogromne odległosci, ale bloki są tak dokładnie rozmieszczone, by czasem komus nie zachciało się zagrac w piłkę. Kopac piłkę można na boisku , a nie pod blokiem! -takie okrzyki słyszą dzieci
-
Gość: bess, *.dynamic.chello.pl
2015/06/25 18:11:28
Odkąd urosły drzewa zrobiło sie dużo przyjemniej i to chyba jedyny plus, że jest zielono. Doceniam tez to, że nikt mi nie zagląda w okna, bo sa odległosci pomiedzy blokami. Przeszkadza mi to, ze nie ma miejsc, gdzie ludzie mogliby sobie stworzyc przestrzeń poznawania sie, kontaktów, jakiejs przestrzeni z ławkami, placem zabaw,jakiegoś placu przed ratuszem, gdzie można sobie usiasc, odpocząc, zagadac kogos. Jest park na stokłosach, ale to nie mój rejon, teraz taką role zaczyna pełnic plac przed multikinem, ale to za mało. Chyba w tedy chodziło o to, żeby ludzie sie nie spotykali i nie gromadzili. Fatalne jest to jak niewiele jest ławek na Ursynowie.
-
Gość: KaBeUrsynów, *.static.ip.netia.com.pl
2015/06/25 19:18:27
Fajny tekst. Gratuluję trafnych spostrzeżeń. :)
-
Gość: Jan, *.ovh.net
2015/12/17 13:40:14
Bzdury Opal piszesz, albo nie widziałeś Ursynowa na oczy. Tam gdzie jest zabudowa z lat 80-tych, nie zagęszczona plombami cwanych deweloperów, jest masa miejsc, gdzie można pograć w piłkę . Problemem nie są szyby, prawdziwy problem to w jaki sposób wypchnąć dzieci w domu na boisko, albo jak wydłubać psie łajno po rozrywkach na trawniku.
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2015/12/28 19:47:11
Fantastyczny tekst! Dobrze wypunktowane walory Ursynowa Północnego. Mieszkam tu, starzeję się i bardzo doceniam!
Koniecznie wpisać do Rejestru Zabytków! Wtedy już nikt nic tu nie będzie mógł zepsuć!
Hanka