Blog > Komentarze do wpisu

Wolność słowa - wartość absolutna? Czy może jednak nie?

Ten pierwszy filmik, który zalinkowałam, a potem skasowałam - nie napisałam, o czym on był. W jakimś odruchu wyparcia. 

Dziewczyna z kałasznikowem, w białym zimowym uniformie. Gdzieś w polu, na skraju lasu. Na głowie ma bielusieńką, puszystą, futrzaną czapkę. Istna Śnieżynka. Mówi głosem jasnym i radosnym:

"Na radość ludziom, na śmierć wrogom - z Bożym narodzeniem, z Noworosją! Zwycięstwo będzie z nami!
A jeśli będziemy przegrywać - unicestwimy cały świat!".

Wykonuje kolisty gest ręką.
Rozbrzmiewa tęskna, szarpiąca za serce muzyka i w jej takt powoli, powoli rozkwita - grzyb atomowy.

Niektóre kopie tego filmu już poznikały z youtube.
Akurat w ostatnich dniach dużo się mówi o wolności słowa. Wolność słowa jako wartość absolutna? Czy może jednak nie?
Czy wolność słowa przysługuje przemysłowi, który seryjnie produkuje truciznę dla mózgów, mieszankę sekciarskiej religii i polityki?
W youtube jest opcja: Więcej > Zgłoś film > Przemoc/treści budzące odrazę > Propagowanie terroryzmu.

sobota, 10 stycznia 2015, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/01/11 18:46:46
Załamać się można.
-
pfg
2015/01/12 18:17:24
O wolności słowa mówi się ostatnio głównie w kontekscie ataku na redakcję Charlie Hebdo. No i rozsądni ludzie przyznają, że choć pisemko jest szmatławe, a rysunki obraźliwe, tego typu medium ma prawo istnieć i nic nie usprawiedliwia mordowania jego redaktorów. Ani nawet prewencyjnej cenzury w imię dobrych obyczajów czy pokoju społecznego. Niestety, tak samo jest z publikacjami jakichś oszalałych "separatystów" - nie ma podstaw, aby ich zakazać. Wolność słowa oznacza zgodę na głoszenie treści, z którymi się gęboko nie zgadzamy. Inna rzecz, że YouTube, będąca firmą prywatną, nie ma obowiązku ich publikować. Jeśli YouTube uzna, że filmik narusza jakieś ichnie zasady lub tylko może pogorszyć wizerunek firmy, może go usunäć. Terms and conditions apply. Autorzy mogą sobie wtedy poszukać innej platformy, która ich dzieła opublikuje. Ale sądownie zakazać publikacji chyba się nie da. No i dobrze, że się nie dla - nie dlatego, że popieram "separatystyczne" treści, ale dlatego, że jestem za prawem do głoszenia najróżniejszych treści, nawet tych paskudnych.

Autorzy wszelkich publikowanych, wystawianych czy w inny sposób wstawionych do przestrzeni publicznej treści muszą się za to liczyć z potencjalnymi procesami *cywilnymi*, wytoczonymi przez osoby, które poczuły się znieważone. Wytoczenie takich procesów jest z kolei prawem tych osób.

No i ja bym takich filmów nie linkował. Jak słusznie poprzednio zauważyłaś, to je tylko promuje, przydaje im znaczenia, wreszcie może przyczynić się do tego, że te niebezpieczne bzdury dotrą do kogoś, kto im uwierzy.
-
2015/01/12 20:31:02
To się tak ładnie teoretyzuje. Ale weźmy konkretny przykład: Państwa bałtyckie chcą (a może już to zrobiły?) wyłączyć na swoich terenach dostęp do rosyjskiej telewizji. Popierasz czy potępiasz?

Dla mnie w takich właśnie konkretnych sytuacjach pojawia się problem. Bo okazuje się, że ludzie są głupi. I że jak im się puszcza telewizję z 3-letnim chłopczykiem ukrzyżowanym w Słowiańsku, to wierzą, że w Słowiańsku ukrzyżowano 3-letniego chłopczyka. A nawet chwytają za karabin i jadą tam strzelać do Ukraińców, bo wierzą, że bronią dzieci przed faszystowskim bestialstwem. Za chwilę uwierzą, że jakieś tam miasto na Łotwie jest tak naprawdę rosyjskie, więc chwycą za karabin i rozpętają wojnę na Łotwie.

I co z tym zrobić?
Wolność słowa vs. głupota z karabinem w ręku...?
-
2015/01/12 21:57:48
Cmos konkretne podał swego czasu przykład Drezdna, które było jedynym miastem bez zachodnioniemieckiej TV w NRD, było tam najwięcej wniosków o wyjazd na Zachód.
nrdblog.cmosnet.eu/2009/07/zegnaj-nrd-2-droga-na-zachod-i-tv/
-
pfg
2015/01/13 08:37:47
Ale co to znaczy "wyłączyć dostęp do rosyjskiej telewizji"? Prawnie zakazać jej oglądania i rozpowszechniania, zakłócać sygnał? Oczywiście jestem przeciw. Jednak jeśli chodzi o to, że państwowa (kontrolowana przez państwo) sieć przekaźników przestanie transmitować sygnał, ale ludzie będą mogli oglądać czy to z satelity, czy na kablu, czy w internecie, czy korzystając z jakichś przekaźników alternatywnych, to byłaby to autonomiczna decyzja tych państw. Być może głupia i przeciwskuteczna (daje lokalnym, Boże uchowaj, separatystom argument "Rosjanie są dyskryminowani", nawet jeśli w tym wypadku argument jest wątpliwy), ale nie stanowiąca pogwałcenia wolności słowa.

Mówiąc krótko, państwo może ograniczać wolność wypowiedzi w bardzo wąskim zakresie. Państwo w zasadzie nie może swoim obywatelom ograniczać wolności słuchania cudzych wypowiedzi. Ale stąd nie wynika wniosek, że państwo ma rozpowszechniać, ułatwiać rozpowszechnianie wszystkich wypowiedzi, w tym takich, które uważa za skrajnie niebezpieczne dla samego państwa.

@red.grzeg - widać w Dreźnie RFN jawiła się jako owoc zakazany.
-
Gość: szafir, *.dynamic-ww-1.vectranet.pl
2015/01/13 09:24:52
Mimo tego wszystkiego, dobrego Nowego Roku.
-
2015/01/15 12:26:22
Rozróżnijmy dwie rzeczy: obraźliwe treści i nawoływanie do popełniania przestępstw czy terroryzmu. W pierwszym przypadku powinna zadziałać zasada: "nie chcesz - nie kupuj/ nie czytaj/ nie słuchaj / nie oglądaj". Ja nikogo nie zmuszam do kupowania "NIE", i choć można tam znaleźć treści zdecydowanie obraźliwe i wyjątkowo przekraczające granice dobrego smaku, nie zamykałbym tego pisma. Inaczej sprawa wygląda z pewnym reżyserem-dziennikarzem, który wzywał do rozstrzelania pracowników "Gazety Wyborczej" i TVN-u czy do zbrojenia się społeczeństwa przeciw okupantom z Wiejskiej - to już są treści niebezpieczne i tym powinien zająć się prokurator albo psychiatra.

Jeśli telewizja rosyjska pochwala przemoc czy wzywa do nienawiści etnicznej, to Łotwa ma pełne prawo zakłócać sygnał. Jeśli tylko wylewa szambo - kto chce, niech to ogląda.