Blog > Komentarze do wpisu

Gender gap w matematyce

Oto wyniki testów PISA 2009 (pdf). Mapa pokazuje różnicę pomiędzy dziewczynkami a chłopcami w testach z matematyki.

Otóż świat dzieli się na wschód i zachód. Na wschodzie świata (były blok radziecki, Skandynawia, Azja) nie ma różnicy w wynikach z matematyki między chłopcami i dziewczynkami. Na zachodzie świata jest różnica. A największa w krajach anglosaskich - Wielkiej Brytanii i USA.

Zawsze mówiłam, że kraje anglosaskie są pod wieloma względami bardziej patriarchalne niż kraje słowiańskie.

Ten rysunek pokazuje, jak bardzo bez sensu jest przeflancowywać lokalny feminizm z tamtych pozornie bardziej rozwiniętych krajów do Polski.

Jest to grzech polskiego feminizmu akademickiego i inicjatyw takich jak np. ten portal, który publikuje same tłumaczenia angielskojęzycznych tekstów feministycznych.  Zdaje się, że zwłaszcza dorobek akademicki feminizmu polskiego opiera się silnie na tym, co wypracowano w krajach anglosaskich, bo to one dominują w publikacjach naukowych. Problem w tym, że one nijak nie trafiają do polskich odbiorczyń, bo analizują problemy, których nie ma w naszej kulturze, a zaniedbują te specyficzne dla nas.

wtorek, 27 sierpnia 2013, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Ta strona ma fanpage. Lajkujcie!


Polecane wpisy

  • Prekaryzacja informatyki: Co z kobietami? Co z fizykami?

    Jakub Chabik, informatyk i doktor zarządzania, człowiek z przemysłu informatycznego, pisze w Krytyce Politycznej o nadchodzącym upadku zawodu informatyka . Naty

  • Przyrodzona odpowiedzialność

    Godząc się na zajście w ciążę, kobieta godzi też się na pewne ograniczenie swej wolności, stosownie do – od wieków przecież niezmiennych – obowiązkó

  • Czy #jateż to rozwadnianie problemu?

    Wielu mężczyzn i niektóre kobiety piszą, że akcja #metoo / #jateż rozwadnia problem molestowania. Ich zdaniem w mediach społecznościowych pojawiła się rzekomo l

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/08/27 08:35:57
Cóż - od mapki z wynikami testów z matematyki do patriarchatu daleko. Wyobraź sobie podobną mapkę pokazującą kobiety na stanowiskach kierowniczych, albo programistki vs. programiści - chyba wyglądałaby inaczej.
Z drugiej strony teza że feminizm ( ogólnie - humanistyka) w Polsce rozwija się od lat 80-tych przez zapożyczanie kalek z zachodu jest chyba prawdziwa. Wystarczy popatrzeć na rynek książki - autorzy piszący po angielsku stają się"ekspertami" choćby pisali nawet o nas samych, lub o Rosji ( jak Pipes) chociaż z oczywistych powodów, byle adiunkt u nas potencjalnie wie więcej o tym kraju niż cała kadra Oxfordu...
Olbrzymią zaletą "bajek z zachodu: jest ich spójność. Są one spójne z kulturą do uczestnictwa w której aspirujemy. Ale spójność jest zaletą wynikającą z logiki i z rzeczywistością ( np. z polityką z faktycznym przebiegiem wydarzeń) niekoniecznie ma wiele wspólnego. Proszę sobie wyobrazić np. opinie na temat rozwoju hitleryzmu - przecież postępowanie zachodu byo jednym z podstawowych warunków jego zaistnienia. Tak długo jak długo Hitler kierował swoją agresje na wschód, miał poparcie w znacznej części Europy Zachodniej. Nic dziwnego że z entuzjazmem przyjęto "dowód" Arendt że "powodem wybuchu hitleryzmu był komunizm". Ta często przywoływana teza mile współgra z przekonaniem że "Ameryka pokonała Hitlera". I tylko 30 milionów ofiar wojny z Niemcami na wschodzie jakoś z wolna znika w cieniu tej miłej dla ucha gawędy...
-
2013/08/27 09:24:37
@Kakaz
Tak, masz rację ze stanowiskami kierowniczymi i programistkami.

Ale jeśli poczytałbyś sobie publikacje feministyczne z krajów anglosaskich, to oni chcą ten problem leczyć zachęcaniem dziewczynek w szkole do nauk ścisłych.

Tymczasem na naszym przykładzie widać, że nie tu leży problem.
Dziewczynki na wschodzie świata są tak samo dobre z matematyki w szkole - czyli etap postulowany przez anglosaski feminizm został chcąc niechcąc osiągnięty. A kierowniczek i programistek jest dalej za mało.

Muszę poszukać informacji o odpowiedniej proporcji programistek, profesorek nauk ścisłych itp. w różnych krajach. Kiedyś gdzieś wklejałam niektóre takie wyniki, chyba na blogu pfg. Tam też można dostrzec różnice kulturowe między krajami.
-
2013/08/27 09:32:47
Ja bym tak nie generalizowała. Nie wszystko na zachodzie jest złe i nie dla nas:) Z drugiej strony kompleks zachodu zawsze mieliśmy - z powodu biedy?...
-
2013/08/27 10:08:02
@kobieta w kryzysie
Pokaż mi, gdzie napisałam, że wszystko na zachodzie jest złe i nie dla nas.

Jak mnie denerwują takie komentarze bez logicznego związku z tekstem.
-
2013/08/27 10:45:10
1. Napisałam to trochę żartem (na końcu był uśmiech). 2. Jakie znacznie ma wypowiedź "nijak nie trafiają do polskich odbiorczyń"? "Nijak" to znaczy "wcale", prawda?
Jakie wyniki mają kobiety w Polsce?
Dla mnie te badania świadczą o tym, że różnice w wynikach mają kulturowe podłoże (czytałam też, że Latynosi w USA mają podobne wyniki niezależnie od płci). Po prostu wmawianie kobietom, że się nie nadają do matematyki skutkuje. W ogóle tego typu "propaganda" skutkuje - są badania na ten temat. Na przykład, kiedy powiedziano biegaczom, że biegną z najlepszymi biegaczami z Kenii, pobiegli gorzej. Jest mnóstwo takich badań.
Zachęcanie kobiet do nauki matematyki nie jest bez sensu, bo nauka przedmiotów ścisłych jest warunkiem koniecznym (nie wystarczającym) do tego, aby zostać np. programistą.
Kobietom wmawia się również, że się nie nadają na stanowiska kierownicze, więc obniżają aspiracje. Poza tym, duża część społeczeństwa w to wierzy, co nie ułatwia im awansu.
-
2013/08/27 10:58:42
W Skandynawii i byłym ZSRR obowiązuje równościowy model edukacji. U nas (z tego, co czytałam) obowiązywał do 1989 roku, a teraz realizujemy bardziej model "baby do garów". Równościowa edukacja nie wystarczy, aby kobiety obejmowały wysokie stanowiska, ale jest potrzebna na wstępie.
-
2013/08/28 22:28:16
@anuszka
Ale jeśli poczytałbyś sobie publikacje feministyczne z krajów anglosaskich, to oni chcą ten problem leczyć zachęcaniem dziewczynek w szkole do nauk ścisłych.
Tymczasem na naszym przykładzie widać, że nie tu leży problem.
Dziewczynki na wschodzie świata są tak samo dobre z matematyki w szkole - czyli etap postulowany przez anglosaski feminizm został chcąc niechcąc osiągnięty. A kierowniczek i programistek jest dalej za mało.

Chyba jednak właśnie tu leży problem. Nie wiem dokładnie na jakim poziomie porównywano te matematyczne zdolności. Widziałem kiedyś jakiś kawałek testu PISA i był to raczej sprawdzian logicznego myślenia niż prawdziwej matematyki.
Problem - moim skromnym zdaniem - polega na tym, że z grupy dzieci uzdolnionych wszechstronnie kierunek ścisły wybierze zdecydowanie więcej chłopców niż dziewcząt.
I tu właśnie jest miejsce na zachęcanie. Jeśli jesteś zainteresowana tak samo literaturą i historią jak matematyką i fizyką, wybierz do dalszej edukacji przedmioty ścisłe.
Tu nie chodzi o zachęcanie do nauki a o zachęcanie do wyboru drogi rozwoju. Wiele dziewcząt marnuje swoje zdolności podążając stadnie w kierunku tzw. humanistyki.
Przyjrzałem się kilku konkursom i olimpiadom matematycznym i informatycznym i zauważyłem, że im wyższy poziom tym udział dziewcząt mniejszy. Wygląda na to, że na etapach do których wystarczą zdolności i szkolna wiedza jest ich więcej. Wykruszają się kiedy zaangażowanie w przedmiot musi być większe i świadczyłoby już o wyborze tego kierunku edukacji.
Żeby nie było nieporozumień - mówimy o udziale rzędu kilku procent w konkursach informatycznych do kilkunastu w matematycznych.
-
2013/08/29 09:45:47
Słuszna uwaga.
Stąd widać, że problem nie polega na tym, żeby dziewczęta w ogóle uczyły się matematyki w szkole. Tylko żeby przekraczały w niej pewien określony poziom zaawansowania (który jest wyższy niż ten wymagany w szkole).

Kto wie, czy nie sprowadza się to do zagadnienia bardziej związanego z ogólną psychologią, niż akurat z matematyką: Jest jakaś bariera, która powstrzymuje dziewczęta od ambicji wybijania się ponad przeciętność.
-
2013/08/29 10:04:00
Tak, jest bariera. Polecam np. książkę Doroty Pankowskiej "Wychowanie a role płciowe". Ta Ameryka została już odkryta:)
-
2013/08/29 11:28:49
Albo - jeśli wziąć pod uwagę zgniły zachód - "Mistyka kobiecości" B. Friedan jest też na ten temat.
-
2013/08/30 14:17:56
Proporcje płci na matematyce są bliskie 50/50 (o ile z niewielką przewagą kobiet).
Z kolei na informatyce, elektronice, telekomunikacji proporcje bywają zdecydowanie na korzyść mężczyzn. Nie czuję, że główna przyczyna jest wewnętrzna podczas socjalizacji płci.

Raczej widzę żarciki wykładowców, stosowanie płci domyślnej, traktowanie kobiet jako ozdoby etc. Bariery wejścia w ciekawy grant, kierownicze stanowiska zajęte przez facetów oraz dostają faceci. Nawet jak niektóre wnioski mają punkty z równowagą płci. A także sposób myślenia "bo dziewczyny to nie interesuje" i wszystkie równościowe myślenie to bzdura.

Jeśli z kimś jest problem to z profesorstwem.

@konkursy informatyczne
To się mocno zmienia. W niektórych konkursach drużynowych są systemy zachęcające do brania w nich udział przez dziewczyny.

Poza tym konkursy matematyczne wymagają dużego, jeśli nie większego zaangażowania poza lekcyjnego wbrew pozorom.

Poziom przykładowo olimpiady informatycznej na przestrzeni 8 lat wzrósł. W 13nastej OI w 3 etapie nie było ani jednej dziewczyny. W ostatniej były 2. (Tak na szybko przejrzałem, więc mogę się mylić). Wysoka poprzeczka nie jest tu moim zdaniem wyjaśnieniem.

Ja obstawiam bardziej na wykluczające środowisko.

@myślimy anglosasami
To przewlekła choroba w Polsce. Brak pogłębionych analiz, danych, opracowań. Chyba najbardziej danych. I to w każdej dziedzinie życia.

-
2013/09/02 11:06:58
"żarciki wykładowców, stosowanie płci domyślnej, traktowanie kobiet jako ozdoby" - to właśnie "socjalizacja płci". Ci profesorowie mają jasną wizję roli kobiety i mężczyzny w społeczeństwie - a ich wizja nie wzięła się znikąd, jest konsekwencją pewnego światopoglądu, dość rozpowszechnionego w społeczeństwie.
-
2013/09/02 11:19:33
Brak badań jest faktem - jest to chyba kwestia braku pieniędzy. A także słabości feminizmu w Polsce (ogólnie pojętego). Nie zajmujemy się "kobiecymi" tematami bo to jest temat "tabu", którym chcą się zajmować tylko brodate, nawiedzone feministki.
-
2013/09/04 14:25:20
Jeśli pokazany (olimpiady) przykład na to, że różnicowanie odbywa się na etapie gimnazjum-liceum, a wy wyciągacie wniosek, że to wykluczające środowisko na studiach różnicuje, to sorki, ale same się wykluczacie z poważnej dyskusji. I nie ma tu nic do rzeczy liczba studentów/studentek, bo zależy ona wyłącznie od reklamy danego zawodu. Dziewczyny idą po prostu tam, gdzie podobno jest pewna praca. Jak kiedyś szły na prawo i dziennikarstwo to teraz ruszyły na politechniki. Ale ! Ale przyszłe stanowiska kierownicze i wysokie zarobki nie będą zależały od liczby, tylko jakości. To właśnie olimpijczycy będą kiedyś kierownikami i bogatymi programistami, a nie te tysiące klepaczy kodu, które znalazły się na studiach informatycznych zachęcone przez media.
Czyli szukając przyczyn braku równości w płacach i prestiżowych stanowiskach, trzeba się cofnąć co najmniej do gimnazjum. Gdzie uzdolniona dziewczynka jest pariasem, wcale nie wśród kolegów, nie wśród nauczycieli, tylko wśród swoich upindżonych koleżanek których jedyną ambicją jest zdobycie chłopaka. One zrobią wszystko, by zdolną koleżankę sprowadzić do parteru, nawet gdy bidula im daje codziennie odpisywać zadania z matmy. Na łaskawy uśmiech z ich strony może liczyć dopiero gdy wypije z nimi parę flaszek, a średnia jej ocen spadnie poniżej 4.0 . I coś mi się widzi, że bez likwidacji tego zjawiska, to sobie o równości możecie tylko pomarzyć.
-
2013/09/05 00:29:47
Wedlug mojej zony Polska jest w sprawach feministycznych 15 lat do przodu w relacji do USA. Ale tracicie grunt dosc szybko. Jakies 80 % polskiego "feminizmu" to fasada dla interesow mafii profesorskiej.
-
2013/09/05 08:25:27
"Gdzie uzdolniona dziewczynka jest pariasem, wcale nie wśród kolegów, nie wśród nauczycieli, tylko wśród swoich upindżonych koleżanek których jedyną ambicją jest zdobycie chłopaka." - bo to one są dobrze zsocjalizowane i wiedzą, co jest powołaniem kobiety:) Wzorce kobiecości i męskości obowiązujące w społeczeństwie przyswaja się od urodzenia - w rodzinie, w szkole (nieocenione jest przedszkole:), poprzez media (te reklamy z kobietami obowiązkowo młodymi, pięknymi i głupimi) itp. itd.
Zresztą opisane zjawisko nie jest regułą - są środowiska bardziej i mniej ambitne i dotyczy to obu płci.
-
Gość: schodydonieba, 142.243.254.*
2013/09/05 19:28:12
@ kobietawkryzysie

Nie, no bo inteligentna dziewczynka to kuje, zeby wpasc w oko dziekanowi. Nieustajacy orgazm do konca zycia. W tym ze macie zinternalizowane bolszewickie wzroce sukcesu przypominacie te dzieci z Ukrainy mieszkajace w kotlowniach.
-
Gość: schodydonieba, 142.243.254.*
2013/09/05 20:42:37
Poza tym wasza interpretacja tych badan idzie troche za daleko. Moze w niektorych krajach dziewczynki sa bardziej eksploatowane? a moze chlopcy w kraju "Moralnosci pani Dulskiej" obijaja sie w szkole, etc..
-
Gość: mm, *.cpe.net.cable.rogers.com
2013/09/20 19:18:46
Niedawno przeczytałem bardzo ciekawy artykuł o eksperymencie w Harvard Business School mającym na celu wyrównanie (zwiększenie?) szans kobiet:
www.nytimes.com/2013/09/08/education/harvard-case-study-gender-equity.html?pagewanted=all
-
2013/10/24 17:15:38
@katarkatar...
"To właśnie olimpijczycy będą kiedyś kierownikami i bogatymi programistami" - ty chyba nie pracowałeś nigdy w żadnej firmie prywatnej, prawda? jesteś zatrudniony na uczelni? zgadłem? Podpowiem że teza iż w korporacji każdy osiąga maksymalny stopień niekompetencji po czym dalej nie awansuje oznacza ( i naprawdę tak to działa) że kariera zatrzymuje sie na stanowisku na którym jesteś niekompetentny i *źle* realizujesz powierzoną Ci pracę.
-
2013/10/25 13:30:04
Chcę podjąć prace jestem po finansach i rachunkowości, szukam jakiejś rzetelnej przystani, najlepiej, żeby było to jakieś biuro rachunkowe Poznań to miejsce, w którym najchętniej podejmę się zatrudnienia, ale nie w razie potrzeby mogę podjąć się pracy w innym mieście.