Blog > Komentarze do wpisu

Bardzo nieciekawe pokolenie

Czytam książkę Bielik-Robson. Żyj i pozwól żyć. Profesor Bielik-Robson kreśli portret swojego pokolenia, które studiowało pomiędzy 1981 a 89 rokiem. Bardzo nieciekawe pokolenie.

Wypracowali sobie etos destrukcji: Wszystko źle. Być z zasady wbrew. Na złość babci odmrozić sobie uszy. Na zadymie wybić szybę w restauracji, bo to komunistyczna restauracja. Gdy milicja spałowała, nie pójść do lekarza, bo to komunistyczny lekarz. Zdeptać trawnik, bo to komunistyczny trawnik. Krzyczeć, że w Polsce ma być normalnie i nie umieć odpowiedzieć na pytanie, co to właściwie znaczy "normalnie". W 1988 emigrować, bo nic się w Polsce nie zmieni.

I co najciekawsze, są przekonani, że w ten sposób obalili PRL, tylko nikt tego nie docenia.

Starsi zrobili za nich wolną Polskę, a ci do dziś mają żal, że się nie załapali. Dużo mi to wyjaśnia z tego, co się dzieje w dzisiejszej polityce.

piątek, 07 grudnia 2012, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Ta strona ma fanpage. Lajkujcie!


Polecane wpisy

  • Prekaryzacja informatyki: Co z kobietami? Co z fizykami?

    Jakub Chabik, informatyk i doktor zarządzania, człowiek z przemysłu informatycznego, pisze w Krytyce Politycznej o nadchodzącym upadku zawodu informatyka . Naty

  • Przyrodzona odpowiedzialność

    Godząc się na zajście w ciążę, kobieta godzi też się na pewne ograniczenie swej wolności, stosownie do – od wieków przecież niezmiennych – obowiązkó

  • Czy #jateż to rozwadnianie problemu?

    Wielu mężczyzn i niektóre kobiety piszą, że akcja #metoo / #jateż rozwadnia problem molestowania. Ich zdaniem w mediach społecznościowych pojawiła się rzekomo l

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/12/07 19:35:37
To jakaś bzdura. Zdefiniowanie pokolenia - skomplikowanego i podzielonego - za pomocą opisania nielicznego marginesu to już nawet nie nadużycie. Że niby starsi wywalczyli Polskę? Wśród tych nielicznych, którzy rzeczywiście coś robili były wszystkie roczniki po równo. Tych młodych nawet jakby więcej. A wszystkich razem - garstka. Pokolenie. Też mi coś.
-
2012/12/07 20:12:32
Ona mówi o swoich, nieprawdaż, kolegach. Dla niej to co robili razem było przeżyciem pokoleniowym. I obawiam się, że to właśnie ci sami ludzie poszli w politykę.
-
2012/12/07 21:36:59
Pytanie, skąd te dane. Jestem parę lat młodszy, znam sporo osób z tego przedziału wiekowego, i oni tacy nie są. Nie wiem, czy autorka pisze z doświadczenia, czy tacy są ludzie z którymi chodziła do szkoły i studiowała - może w niektórych miastach, niektórych szkołach czy uczelniach, tak właśnie było. Ale dla mnie to brzmi jakby mi ktoś mówił że 50% Polaków to Murzyni.
-
2012/12/07 22:29:05
Zauważcie, że jak mówi się o jakimś "pokoleniu" tworzącym historię, czy wpływającym na klimat intelektualny, to się tak generalizuje. Np. "pokolenie Kolumbów" to była garstka młodzieży z Warszawy, która robiła powstanie, i której dlatego tak się żałuje, że gdyby przeżyli, to z racji bycia w Warszawie staliby się elitą narodu. Prawie zawsze jakoś tak jest, że trzeba być młodzieżą z Warszawy, żeby definiować trendy "pokoleniowe" i brać udział w wydarzeniach historycznych. A po latach być politykiem, celebrytą, znanym publicystą. Wszystko robi garstka ludzi z Warszawy.
-
2012/12/08 06:04:16
No, coś w tym jest. Później strach na warszawskich blachach w Krakowie stanąć:)
-
2012/12/08 14:05:34
Jeśli z Krakowem pijesz do mnie, to nie trafiłeś, bo akurat mieszkam w Warszawie i jeżdżę na warszawskich numerach...
-
Gość: schodydonieba, *.68-201-24.mc.videotron.ca
2012/12/08 23:38:06
Poczekaj az przyjdzie Twoje - zrobcie mi dobrze, a ja zamkne oczy - pokolenie.
-
2012/12/09 22:25:44
Niestety odpowiedzi na pytanie co to znaczy "normalnie" nie znali również ci starsi. Nie istniał żaden polityczny projekt na okoliczność obalenia ustroju. Wszystkie pomysły opozycyjne dotyczyły reform w ramach realnego socjalizmu. Potem budowano wszystko na pomysłach ad hoc. W zasadzie bez fundamentów.
-
pfg
2012/12/10 16:08:01
Hm. To jest moje pokolenie, więc nie bardzo wiem, jak mam się zachować... Naprawdę powinienem przekonywać, że nie wybijałem szyb w restauracjach i że nie wyemigrowałem w '88?
-
2012/12/10 22:08:50
w ksiazce jest kilka odpowiedzi na pytanie co to znaczy "normalnie" :) mowi (pani Bielik-Robson) o tym czesto.

przeczytalem do konca i polecam


-
2012/12/11 16:29:12
Pfg, to już sam musisz ocenić, czy prof. Bielik-Robson pisze naprawdę o pokoleniu, czy raczej o swoich kolegach. Ja podejrzewam, że to drugie, i piszę "pokolenie" z ironią (której może nie widać przez internet). Ale ona w kółko używa słowa "pokolenie" na określenie siebie i swoich znajomych. Którzy teraz siedzą w mediach i w polityce.

Siedzą i mają za złe. Cała książka jest o tym. Bo ona pochodzi tak jakby trochę z tych kręgów, co obecna prawica. Tylko że sama powędrowała potem w inną stronę. Ale myślenie ma takie jak oni. Mają za złe, że Okrągły Stół odbył się bez nich. Mają za złe Balcerowiczowi reformę. Mają za złe Michnikowi, że zmonopolizował opiniotwórczość w Polsce i wykluczał głos inaczej myślących (jak gdyby nie mogli sobie zrobić własnych mediów). A przecież ostatecznie te swoje media sobie zrobili. Ale dalej labidzą, że źle. Bo nie dość mainstreamowe. A i rządzić Polską próbują. Ale też im źle.

Jeśli uważasz, pfg, że to nie o twoim pokoleniu, to chyba nie pozostaje ci nic innego, jak napisać własną książkę. ;-)
-
pfg
2012/12/11 17:04:46
Uważam, że to jest jakaś kretyńska i zupełnie nieuprawniona generalizacja.
-
pfg
2012/12/13 14:20:35
Nawiasem mówiąc, wydaje się, że Bielik-Robson dość radykalnie zmieniła poglądy w stosunku do tego, co sama kiedyś pisała:
www.tygodnik.com.pl/kontrapunkt/63/robson.html
Mówiąc całkiem dobitnie: nie ma takiego pokolenia. Jest pewne zbiorowisko ludzi, którzy urodzili się w połowie lat 60. i u progu dojrzewania przeżyli doświadczenie Solidarności; nie ma natomiast języka, spójnej opowieści, w jakiej mogłaby się potwierdzić tożsamość generacyjna. Do tego bowiem, by wyłoniła się wspólnota pokoleniowa, potrzebne są nie tylko podobne przeżycia historyczne; potrzebny jest także język, w którym przeżycia te mogłyby znaleźć przemyślany wyraz. Słusznie bowiem powiada Charles Taylor, autor monumentalnych Źródeł podmiotowości, że istotą tożsamości nie jest to, co się wydarzyło, ale to, co dzieje się o poziom wyżej: w sposobie, w jaki istota ludzka artykułuje swój los.
Ale przyznaję, że omawianej tu książki Bielik-Robson nie czytałem, odnoszę się więc tylko do tego, co napisałaś na blogu.
-
2012/12/13 18:50:46
Może i zmieniła zdanie - w kwestii czy można toto nazwać "pokoleniem". Natomiast książka chyba odzwierciedla przekonanie, że choć jakieś tam doświadczenie przeżyli, to nie mieli języka do opisu, a co więcej - nic konstruktywnego z tego doświadczenia nie wynikło. Tylko że w książce - przynajmniej dla mnie - to bardziej pobrzmiewa jak: nie dali nam się wypowiedzieć, nie dali nam nic konstruktywnego zrobić. Czyli jak gdyby wspólnota negatywna, wspólnota wykolegowanych.
-
pfg
2012/12/14 00:24:51
Tyle, że wygląda na to, iż ów obraz wspólnoty jest obrazem małej, bardzo elitarnej grupki młodzieży warszawskiej, o jakiej bez wahania możemy powiedzieć, że jest to młodzież od stóp do głów złota (nawet jeśli ktoś z opisywanych przez Bielik-Robson akurat nie był z Warszawy). Słowem, pewna grupa, nie pokolenie.
-
2012/12/14 15:04:24
Ta grupa robi teraz politykę i media.
-
pfg
2012/12/15 10:55:59
Bardzo nieciekawa grupa? Z tym mogę się zgodzić.
-
2013/10/15 16:03:32
Nie jestem pewien czy nakreślanie takiego obrazu to słuszna droga. Przecież to do młodych należy wiele bardzo przydatnych i kreatywnych inicjatyw - kto niby jest trzonem WOŚP? Młodzież. A MLM? Też obecne pokolenie. Tak więc bez przesadnego dramatyzmu w tej kwestii proszę ;)