Blog > Komentarze do wpisu

Pozornie oczywiste objaśnianie świata stereotypami

Gazeta Wyborcza niezliczoną ilość razy powieliła mit o klerykalnym Podkarpaciu, głosującym na PiS pod dyktando Kościoła.

Tymczasem takie wyjaśnienie, proste i leczące kompleksy mieszkańców "metropolii", nie jest moim zdaniem prawdziwe. Pomijam to, że podkarpackie wyniki PiS wcale nie są takie świetne, jak to przedstawia Gazeta. Może napiszę o tym kiedy indziej, a może czytelnik sam zechce poszukać szczegółów na stronach PKW, gdy już będą opublikowane. Tutaj chcę napisać o dwóch ogólnych zjawiskach.

 

1. Głosowanie do władz wyższych szczebli jako czerwone światło dla partii rządzącej.

Usilnie lansowany przez PO i Gazetę Wyborczą mit o "metropoliach" (hłe, hłe, Mellehowicz!*) tak naprawdę ma na celu racjonalizację faktu, że pewne regiony Polski są niedoinwestowane i w planach partii rządzącej mają takimi pozostać.

Wyborcy z tych regionów doskonale zdają sobie z tego sprawę. Skoro więc są olewani przez rządzących - głosują na opozycję. I to jest zupełnie logiczne posunięcie, które nie ma nic wspólnego z dyktaturą kleru.

Jeśli chodzi o Podkarpacie, w ostatnich latach tak się dzieje w głosowaniu do władz wyższych szczebli, np. do Sejmu.

(Również w pewnym stopniu widać to w głosowaniu do sejmiku województwa - choć tam PiS wygrał minimalnie i w efekcie stracił większość na rzecz koalicji PO-SLD-PSL. Już w tym przykładzie mamy coś niestereotypowego: Szeroka koalicja centroprawicy z komuchami? Na klerykalnym Podkarpaciu? Kto by pomyślał, państwo redaktorzy, prawda?)

 

2. Głosowanie do władz niższych szczebli nie z klucza partyjnego, tylko na podstawie bezlitosnych konkretów.

Podam przykład z przedwczorajszych wyborów. Na "pobożnym Podkarpaciu", w Rzeszowie, zaistniała taka sytuacja:

Wybory wygrał po raz trzeci lewicowy prezydent Ferenc. Jednak okazało się, że w jego macierzystym okręgu, na osiedlu Nowe Miasto, gdzie był jak dotąd bardzo popularny - nagle przegrał z konkurentem z PiS. Czyżby osiedle stało się pobożne i głosowało pod dyktando Kościoła?

Wręcz przeciwnie!  Wyborcy zagłosowali na złość na prawicowego Cyprysia, żeby zemścić się na lewicowym Ferencu za... podlizywanie się Kościołowi!

Otóż Ferenc wywołał na osiedlu aferę, bo próbował oddać Kościołowi kawałek boiska szkolnego na budowę nikomu niepotrzebnej kaplicy. Ludzie zaczęli protestować i Ferenc musiał się wycofać. A potem jeszcze dostał baty w wyborach. Jakże to nie pasuje do stereotypów o klerykalnym Podkarpaciu, nieprawdaż, państwo redaktorzy?

Jak widać, w wyborach lokalnych nie ma miejsca na myślenie kalkami partyjnymi. Liczy się to, co który działacz robi, a nie do której partii należy. To tylko głupi, niezorientowani dziennikarze tworzą szkodliwe mity.

A mit o zacofanym, klerykalnym Podkarpaciu jest szkodliwy, bo sam siebie nakręca: Im bardziej region jest przedstawiany jako ciemna, zabobonna prowincja, tym mniejszą "światli" mieszkańcy "metropolii" mają ochotę, żeby go doinwestowywać. I szafa gra, rząd jest zadowolony, że udało się zaoszczędzić trochę grosza pod ładnym pretekstem budowania "lokomotyw rozwoju".


* W razie jakby ktoś nie wiedział: W Trylogii Sienkiewicza zły Azja ukrywa się pod przybranym nazwiskiem dobrego pana Mellehowicza. W Trójce leci od lat "Rycerzy trzech", parodia Trylogii. W audycji wszyscy z grzeczności udają, że nie wiedzą, kim jest ten pan. Jednak ile razy pada jego nazwisko, tyle razy komuś wypsnie się: "hłe hłe, Mellehowicz".

wtorek, 23 listopada 2010, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Ta strona ma fanpage. Lajkujcie!


Polecane wpisy

  • Z dziejów polskiego antyklerykalizmu

    Jacek Kuroń w książce Wiara i wina opowiada o spotkaniu 10 grudnia 1976 r. z biskupem przemyskim: ...Biskup Ignacy Tokarczuk opowiadał, jak wizytował wiejskie

  • Wnioski z urlopu

    Odwołam się do dość zleżałego tekstu pana Gadomskiego ( "Polska w sercu wandala" ), w którym tworzy obraz Polaka z południowo-wschodniej części naszego kraju -

  • Czas na dżihad!!

    Ogłaszam świętą wojnę wobec polityki ekonomicznej rządu i pomysłów niektórych ekonomistów. Kolejny artykuł tłumaczący dlaczego należy inwestować tylko w bogatsz

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/11/23 08:37:43
Zdajesz się uważać, że zjawisko głosowania na kogoś, bo to katolik, nie występuje. Mam jednak wrażenie, że nawet jeśli nie ma takiej skali, jak je malują, to nie można powiedzieć, że go nie ma.

Natomiast co do zasięgu, to nie jest tak, że administracyjnie akurat całe Podkarpacie jest nim dotknięte, a np. Wielkopolska nie. To bardziej jest tak, że na wioskach i ogólnie w małych miejscowościach, gdzie ludzie się znają, a Kościół ma się dobrze, głosowanie na kandydatów "niekatolickich" jest trochę źle widziane. Acz jestem sobie w stanie wyobrazić, że w wyborach samorządowych nie działa to tak jak np. w prezydenckich, bo ludzie znają też tych, których wybierają i mogą ich ocenić w oderwaniu od przynależności partyjnej.

Do czego dążę, Rzeszów nie jest tu miarodajnym przykładem, po prostu dlatego, że jest jednak dość dużą miejscowością.
-
2010/11/23 08:53:45
Aniu,
w moim pojęciu to nie jest kwestia czy kleryklane czy nie. Natomiast cały czas poparcie dla - aktualnie PiS a wcześniej dla WAK (91), KWW "Ojczyzna" (93), AWS (97), Wałęsy (95) czy zdecydowany sprzeciw w referendum konstytucyjnym jest charakterystyczny dla dawnej Galicji. Podobnie wygląda sytuacja w dawnej Kongresówce, troszkę na mniejszą skalę.

A jeśli chodzi o Rzeszów (jak i inne miasta wojewódzkie teraz jak i przed reformą) - to one zawsze są przesunięte względem regionu.

Bezrobocie czy sytuacja ekonomiczna na Pomorzu Środkowym (dawne PGRy) jest w moim pojęciu porównywalna z tą Podkarpaciu czy Sądeczczyźnie - a wyniki wyborów są zdecydowanie inne. Patrząc więc z boku jedynym uzasadnieniem takiej różnicy najwyraźniej pozostają kwestie światopoglądowe.

Fajna (ale stara - 2000) praca: www.igipz.pan.pl/zpz/kowalski/Geografia_wyborcza_Polski_Mariusz_Kowalski.pdf
-
2010/11/23 16:18:36
Rzeszów to jedno z bogatszych miast w Polsce ( w stosunku do ilości mieszkańców). Ma olbrzymia ilość przedszkoli, nie najgorsze szkoły wyższe, kilka hipermarketów, obwodnice, mosty, dobrą nawierzchnię dróg, trochę przemysłu, całkiem nieźle odremontowane centrum, sporo bogatych ludzi ( w Trzcianie i Świlczy - to podrzeszowskie miejscowości co bronią się przed wchłonięciem przez miasto- zdaje się ludzie mają całkiem spore depozyty pieniężne co wynika z emigracji do USA za pracą) i całkiem spore inwestycje. Nieprawdą jest jakoby Rzeszów reprezentował niedorozwinięte Podkarpacie - Rzeszów to Podkarpacie zmyślnie używa aby zyskać pieniądze które wydaje dla własnego pożytku. Niedorozwinięty ekonomicznie to jest Brzozów, Łańcut, Przeworsk, nawet Jarosław, Ustrzyki, no nawet Krosno może, ale nie Rzeszów, i to co piszesz to jest dopiero stereotyp i propaganda......
-
2010/11/23 19:53:28
@Kakaz: Wyniki wyborcze do rad miast
Brzozów: KWW "BPS" - 49%; PiS - 18%; KW Stow. na rzecz.. 11,50%; Prawica RP - 11%
Jarosław: PiS - 31%; PO - 25%; KKW Jarosław ponad podziałami - 12,4%; KKW Przymierze - 11%
Przemyśl: PO - 27%; KWW Roberta Chomy - 22%; PiS - 19%, SLD - 13%
Krosno: KWW Samorządne Krosno - 41%; PiS- 23%; PO - 21%

No akurat widać przygniatającą przewagę PiS na Podkarpaciu!! Tylko jakoś PiS samo nie porządzi jak na bastion tej partii w Polsce. Nawet w sejmiku wojewódzkim. Słabo.
Rzeszów też jest używany jako wyznacznik biednego Podkarpacia przez przeciwników wsparcia tego regionu, nie zaś inne miasta. W tym również przez media Agory. Tak więc jak to jest?? Bogate czy biedne miasto to Rzeszów?
-
2010/11/23 22:47:07
@Kakaz

Co do pozostałych miejscowości, które przedstawiłeś jako mateczniki PiSu, to też pieprzysz jak potłuczony.

Łańcut:
W wyborach burmistrza odpadli wszyscy kandydaci partyjni (w tym PO i PiS), druga tura czeka przedstawicieli dwóch lokalnych komitetów wyborczych. W radzie miasta PiS ma 6 mandatów na 15. Wszystkie poza PiS przypadły różnym lokalnym komitetom.

Przeworsk:
Na burmistrza do drugiej tury wejdą z niewielką różnicą głosów facet z PiS, oraz kobieta bezpartyjna. I to ona wygra, bo przejdą na nią zdecydowanie przeważające głosy od pozostałych kandydatów.
Wyniki wyborów do rady jeszcze nie w pełni opracowane, ale widać, że we większości okręgów PiS dostaje srogie baty od lokalnych komitetów.

Ustrzyki Dolne:
Na drugą kadencję wybrany burmistrz z lokalnego komitetu, bezpartyjny.
Wyniki wyborów do rady jeszcze nie w pełni opracowane, ale gołym okiem widać, że wśród komitetów wyborczych nie było w ogóle PiS!

Jest dokładnie tak jak mówiłam - w wyborach lokalnych nie liczy się przynależność partyjna - ba, nawet zniechęca do oddania głosu - liczą się natomiast konkrety.

(Nawet jeśli chodzi o emigrację do USA za pracą, to masz wiadomości przestarzałe o kilkanaście lat. Komu teraz opłaca się pracować w USA?!)
-
2010/11/23 23:04:09
Żeby nie było, że mówimy wciaż o miastach: Jeszcze poklikałam na chybił trafił w kilka podkarpackich gmin leżących na uboczu i w większości PiS ma słabe wyniki, jeśli w ogóle PiS wystawia jakąś listę. Widać duży udział lokalnych komitetów, oraz co ciekawe - nieźle trzyma się PSL.

I już wiem, skąd bierze się medialny mit o PiS rządzącym na Podkarpaciu!

On bierze się stąd, że pozostałe mandaty (których jest de facto większość) dostają zazwyczaj przedstawiciele drobniejszych komitetów. Każda wieś wystawia własny komitet, stąd rozdrobnienie.

Wtedy Gazeta Wyborcza może namalować śliczne mapki pokazujące, że PiS jest najmocniejszą partią w regionie. Piękna propagandowa półprawda... :-P
-
2010/11/24 08:35:28
Może stąd takie przekonanie:

Wybory do sejmiku - Podkarpackie:
38,54 PiS + 21,71 PO + 21,53 PSL + 12,32 SLD + 3,9 (wszyscy pozostali)

W przypadku wyborów do sejmiku tego dużego udziału komitetów lokalnych już nie widać.

Dla porównania:

Wybory do sejmiku - Pomorskie:
43,76 PO + 18,79 PiS + 12,11 SLD + 9,43 PSL + 15,91 (wszyscy pozostali)

oraz żeby było mniej ekstremalnie:

Wybory do sejmiku - Małopolskie:
33,82 PO + 31,69 PiS + 10,33 PSL + 9,46 SLD + 14,7 (wszyscy pozostali)
-
2010/11/24 08:56:14
A w moim rodzinnym mazowieckim (aktualnie, jak się rodziłem był, ze tak powiem, kielecki) Radomiu PIS ma się dobrze tyle...
I jakby miasto nie na Podkarpaciu, ale w Polsce centralnej. Jaki tu stereotyp podstawimy? A Płock?
-
2010/11/24 10:09:24
@zabsko
O wyborach do sejmików już pisałam w notce!

Po pierwsze, na Podkarpaciu PiS co prawda ma najlepszy wynik jako pojedyncza partia, ale na pozostałe partie głosowało znacznie więcej wyborców. W żadnym sejmiku w Polsce PiS prawdopodobnie rządził nie będzie.

Po drugie, sejmik jest to miejsce do którego nie przebiją się już drobne wiejskie i miejskie komitety. Ludzie zatem zaczynają głosować na zasadzie: "A teraz damy czerwoną kartkę tym w Warszawie, którzy nas olewają". Proste.

@whiteskies

Mazowieckie ma fajnie, bo w przekazie medialnym podczepia się pod Warszawę i udaje "metropolię". A Podkarpacie, żeby nie wiem co zrobiło, zawsze pozostanie "ścianą wschodnią".

I nie - nie o to mi chodzi, że Podkarpacie nie wiocha. Owszem, jest wiocha - bo gdyby nie, to pracowałabym tam, a nie w Warszawie. Natomiast chodzi o to, że tak naprawdę każdy region w Polsce to wiocha i przedstawianie jednych jako "lokomotyw rozwoju", a innych jako wstecznego zaścianka jest śmieszne.
-
2010/11/29 14:21:17
@Anuszka - wybacz że dopiero teraz, ale jednak odpowiadam - słowo pieprzysz jak potłuczony nie wiem do czego odnieść. W łóżku jestem chyba całkiem niezły i nie jestem obolały, no ale przecież na ten temat nie możesz mieć zdania. Nawet nie użyłem słowa PIS w swoim poście...Nie pisałem o polityce a o STEREOTYPACH którym hołdujesz - mianowicie że Rzeszów ma coś wspólnego z biednym Podkarpaciem- co jest niejako stereotypem w tle twojego wpisu na blogu. "tym mniejszą "światli" mieszkańcy "metropolii" mają ochotę, żeby go doinwestowywać" - doinwestować to może i trzeba ale nie Rzeszów. Co do reszty: nie pisałem o pis i matecznikach - pisałem o tym, że na Podkarpaciu Brzozów to jest _BIEDNE MIASTO_ a Rzeszów jest BOGATY. W związku z tym mówienie o ekonomicznych podstawach postaw ludzkich jest nie na miejscu. Najzwyczajniej nie chodzi o rzeczywistość ekonomiczną a o jej postrzeganie. W Rzeszowie ludzie zawsze będą biedni, choćby złoto im ze stołów kapało - taki mam stereotypowy ogląd regionu po 10-letnim mieszkaniu w tymże ładnym skądinąd, choć mało zieleni posiadającym mieście. I Rzeszów w związku z tym zawsze na tej _DOMNIEMANEJ BIEDZIE_ będzie wygrywał dotacje których nie przekaże nigdy do Brzozowa albo racze j przekaże myśl bajki: "Cesarz ofiaruje 100 talarów dla zwycięzcy wyścigów rydwanów- Cesarz ofiaruje 50 talarów dla zwycięzcy wyścigów rydwanów - ....[ciąg ministrów, i wojewodów w tym Rzeszowskiego ;-)] - Cesarz kazał pogratulować zwycięzcy wyścigów rydwanów ale radzi mu by się swym zwycięstwem nie afiszował. "

Po prostu zabawne wydało mi się ze artykuł opisujący rozumowanie na podstawie stereotypów ( w domyśle płytkich i nieprawdziwych) sama podświadomie hołdujesz pewnemu stereotypowi - niedoinwestowanego Podkarpacia reprezentowanego przez Rzeszów co jest śmieszne, bo to jak jakby symbolem Polskiej biedy uczynić Kulczyka, a polskiej nauki Rydzyka bo ma doktorat...

Słuchaj uchem a nie brzuchem;-)