Blog > Komentarze do wpisu

Fantazje wygłodzonych

Lednickie "Spotkania Młodych" tradycyjnie uchodzą za sztandarowy produkt polskiego Kościoła katolickiego. Produkt dyżurny, służący w razie czego do udowadniania, że Kościół potrafi mieć nowoczesny wizerunek i stanowi atrakcyjną ofertę dla młodzieży. Jeżeli kiedykolwiek ten marketing miał coś wspólnego z prawdą, to już na pewno nie dziś.

Kilka dni temu odbyło się kolejne spotkanie w Lednicy, szeroko nagłaśniane w mediach, pod hasłem "zgłębiania tajemnicy kobiety". Obecnych było 80 tys. gimnazjalistów i licealistów. Zadałam sobie trudu, żeby opierając się na danych GUS wyliczyć, że w przeciętnej klasie szkolnej jedna osoba wybrała się na Lednicę. Na szczęście nie jest to wiele. Dawniej były to spotkania studentów. Organizatorzy imprezy przyznają, że średnia wieku uczestników obniża się z roku na rok. Zdaje się, że ludzie idą po rozum do głowy w coraz młodszym wieku. Z drugiej strony, im młodsze dzieci, tym łatwiej wcisnąć im ciemnotę.

Nagłówki takie jak ten: Młodzi na Lednicy poznali dar i tajemnicę kobiety pojawiły się nie tylko w kościelnych mediach, ale (najprawdopodobniej z gotowymi pakietami prasowymi) zawędrowały też do mediów świeckich. Lecz dziennikarze bez komentarza pozostawili dziwactwo całego pomysłu.

Bo jak to - 40 tysięcy dziewcząt i młodych kobiet musiało tam "zgłębiać tajemnicę" siebie samych? Ba, formuła spotkania zakłada nie tylko, że jakiś "dar i tajemnica" istnieje, ale że  kobiety są nieświadome, iż stanowią "dar i tajemnicę". Impreza polegała na tym, aby je przekonać, że zawierają w sobie coś, o czym nie wiedzą. Gdy już zostaną przekonane, następnie powinny zgłębiać, na czym ta ich tajemnicza zawartość polega. W ciągu kilku dni usilnego zgłębiania życzliwi mężczyźni-księża wyjaśnili dziewczynkom i młodym kobietom, na czym polega ich tożsamość. Hura, jesteśmy uratowane!

Na witrynie lednickiego zjazdu udostępnione są materiały dydaktyczne ze spotkania. Są to krótkie wykładziki wypełnione pytaniami w rodzaju "Kto jest twoim bohaterem i dlaczego Józef Stalin?" oraz fantazjami jakby wyjętymi z głów wygłodzonych celibatariuszy.

Posłuszeństwo. Aby doszło do poczęcia nowego życia kobieta musi pozwolić mężczyźnie zbliżyć się do niej. Autonomia, niezależność i skrajna samodzielność nie są życiodajne, tylko postawa przyjęcia i posłuszeństwa wobec mężczyzny prowadzi do życia. To nie znaczy że kobieta ma być ,,submisywna”, ale żeby zechciała polegać na mężczyźnie. W ten sposób może ona nauczyć mężczyznę jak być otwartym dla innych i jak polegać na Bogu.

Przyzwoitość. Skoro nowe życie rodzi się w kobiecie, powinny one dbać o przyzwoitość ubioru i zachowania, chronić to ,,święte miejsce” przed wykorzystaniem.

Wychowanie Mężczyzn. Powinnością kobiety jest także dopomożenie mężczyźnie odnaleźć Boga. Kobieta już jest matką od poczęcia dziecka, mężczyzna stoi obok i jedynie może przyglądać całemu procesowi ciązy i porodu. Kobiety mogą i powinny pomóc mężczyźnie przełamać swą samotność i nauczyć go bycia ojcem – nawet duchowym ojcem. Kobiety uczą mężczyzn poczucia obowiązku i bycia obrońcą.

Przejdzmy więc to refleksji nad kobiecym ciałem. Kontemplacja taka może dopomóc nam w zrozumieniu szczególności jej powołania. Pierwszą rzeczą, jaka można zauważyć jest fakt, że w przypadku kobiecego ciała organy intymne nie są widoczne, że w całości są one ukryte w kobiecie. W tym względzie kobieta rożni się od mężczyzny. Fakt ten zawiera głęboką symbolikę, albowiem to co ukryte odnosi się zwykle do czegoś tajemniczego; do czegoś co powinno być chronione przed niedyskretnymi spojrzeniami.

Już sama budowa kobiecego ciała symbolizuje jakiś ogród, który powinien być starannie strzeżony, ponieważ klucze do niego znajdują się w rekach Boga. W pewnym szczególnym znaczeniu ogród ten stanowi jego własność i powinien zostać nietknięty, dopóki On sam nie zezwoli na to, by panna młoda wręczyła przyszłemu mężowi klucze od tego, co w Pieśni nad Pieśniami jest nazwane “ogrodem zamkniętym”. Jakie to smutne jeśli ogród ten został już wcześniej podeptany przez czyjeś nieczyste stopy i spustoszony przez lubieżność.

Kobieta jest w jakiś specjalny sposób ,,wcielona” w swoje ciało, nawet może bardzej niż ciało mężczyzny. Z tego właśnie powodu, jeśli już się oddaje, czyni to bez reszty; jeśli plami siebie, wówczas jest to dla niej samej szczególnie niszczące. (...) Kiedy kobieta po raz pierwszy ma relacje z mężczyzną, przedziera się tkanina w jej ciele o czym nie można ona, tak jak mężczyzna, zapomnieć. Kobieta nigdy nie zapomina utraty dziewictwa.

(1) Dlaczego kobiety są skryte, tajemnicze?
(2) Czy ciało kobiety jest chronione w dobie teraźniejszości?
(3) Co możemy zrobić żeby bardzej chronić kobiece ciało – czy mają to robić mężczyźni czy same kobiety?

Pozostawiam bez komentarza, jedynie z pytaniem: Na co Kościół liczy? Kto w dzisiejszych czasach na to pójdzie?

środa, 16 czerwca 2010, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Ta strona ma fanpage. Lajkujcie!


Polecane wpisy

  • Trzy cechy fundamentalizmu

    Trzy cechy fundamentalizmu: Gdy fundamentalista chce być miłosierny, inność określa mianem choroby. Gdy fundamentalista nie chce być miłosierny, inność określa

  • Kościół jak zwykle niekonsekwentny

    Ponieważ polska hierarchia kościelna właśnie rzuca gromy na tabletki "dzień po", chciałabym zwrócić uwagę na ciekawą sprawę - Kościół katolicki na Zachodzie, uw

  • Nowy portal "Nauka i religia"

    Dziś otwarto nowy portal: naukaireligia.pl . Firmowany jest przez krakowskie Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych, organizację pod patro

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/06/17 00:25:17
Bardzo mnie niepokoi zwrot by panna młoda wręczyła przyszłemu mężowi klucze od tego (i tak dalej, do wiadomo czego). Najwyraźniej brak podkreślenia, że klucze do chwili ślubu mają leżeć w lodówce.

Ponadto, nic a nic nie zrozumiałem co tam robi Stalin. Przecież młodzież szkolna ma nikłe wiadomości o epoce Puszkina.
-
2010/06/17 02:27:24
Rzeczywiście, koszmar, bełkot i fantazje wygłodzonych. Całe te niby-wzniosłe i pełne obleśnego pseudo-szacunku do kobiet (a raczej do jakichś pokręconych wyobrażeń na temat kobiet) teksty koncentrują się na dziewictwie, czystości i cnocie. Kobiecej dziwnym trafem. Jak pisał Sapkowski - wszystko się kręci wokół tego, co u baby pod kiecką. Mój komentarz (taki trochę obok) tutaj: sporothrix.wordpress.com/2010/06/09/lyzka-miodu-w-beczce-karoliny/
-
2010/06/17 02:39:02
Z fragmentu:

w przypadku kobiecego ciała organy intymne nie są widoczne, że w całości są one ukryte w kobiecie. W tym względzie kobieta rożni się od mężczyzny

wyprowadzam zupełnie inny wniosek niż refleksyjni (reflektujący?) celibatariusze.

Skoro u mężczyzny intymne wystają i dyndają się, należy je skromnie okrywać. Natomiast u kobiety bozia ja dyskretnie schowała, przeto nie ma czego się wstydzić. Szanowne Panie, proszę od jutra używać wyłącznie stroju pramatki E.!

Stopy w kobiecym "ogrodzie". Interesująca perwersja. A może księża polecą wzajemny footjob?
-
2010/06/17 07:24:20
@sporothrix
Obleśny pseudo-szacunek

Szukałam dobrego słowa na to zjawisko... Dzięki, to jest mniej więcej to, o co chodzi. Prawienie komplementów po to, aby komplementowana osoba czuła się zobowiązana dostosować do ukrytych oczekiwań zawartych w komplemencie. Gdy powiedzą ci, że cię strasznie szanują za coś, czego raczej nie spełniasz, to starasz się nie psuć swego wizerunku i to spełniać. Podobną często stosowaną manipulacją jest przekonywanie do zrobienia czegoś, mówiąc: "Przecież jest pani inteligentną kobietą".

Fajnie, że podałaś linka do twojego tekstu o tym zjeździe w Lednicy. Przeglądałam gógle pod kątem wypowiedzi krytycznych, ale właściwie nic nie znalazłam. Zagubiły się pod stosem gotowców z pakietów prasowych. Organizatorom Lednicy trzeba przyznać, że potrafią się skutecznie reklamować w mediach.
-
2010/06/17 07:58:01
@sporothrix
A propos poruszanego na twoim blogu wątku bł. Karoliny Kózkówny.
Zauważyłam takie zjawisko, że Kościół teraz stara się być nieco bardziej politycznie poprawny i trochę zakłamać pierwotną intencję, z jaką Jan Paweł II wyniósł Karolinę na ołtarze.

Tutaj mówią np.: "patronka młodzieży i rodziców ofiar przemocy". Tutaj jakiś uczciwy ksiądz wyraża oburzenie postawą ojca Karoliny i mieszkańców wsi, którzy nie próbowali jej ratować. Ksiądz stara się nagiąć interpretację świętości biednej dziewczyny tak, żeby oddać tragizm ofiary porzuconej przez wszystkich.

Niedługo, jak tak dalej pójdzie, Kościół będzie twierdził, że Karolina w ogóle nie jest patronką czystości. Dlatego chciałabym przypomnieć, że Jan Paweł II beatyfikował ją dokładniusieńko za to. Że wolała umrzeć, niż zepsuć sobie błonę dziewiczą. A beatyfikacja odbyła się zupełnie niedawno - w 1987 roku, 23 lata temu. Wynosząc Karolinę na ołtarze, papież mówił:

Mówi o wielkiej godności kobiety: o godności ludzkiej osoby. O godności ciała (...). Karolina Kózkówna była świadoma tej godności. Świadoma tego powołania. Żyła z tą świadomością i dojrzewała w niej. Z tą świadomością oddała wreszcie swoje młode życie, kiedy trzeba było je oddać, aby obronić swą kobiecą godność. Aby obronić godność polskiej, chłopskiej dziewczyny. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądają (por. Mt 5, 8).

Czyli że jak kogoś zgwałcą, a już zwłaszcza kobietę, to ten zgwałcony już nie ma czystego serca, nie ma godności. Wyborem jest godność albo życie:

Jakbyśmy szli po śladach ucieczki tej dziewczyny, opierającej się zbrojnemu napastnikowi, szukającej ścieżek, na których mogłaby pośród tego rodzimego lasu w pobliżu jej wsi, ocalić życie i godność.

Ten tekst homilii beatyfikacyjnej niestety mówi dużo o stylu myślenia naszego starego papieża.

I idąc tym tropem, wielu księży obwołuje Karolinę wręcz patronką czystości przedmałżeńskiej (to ci od "obrączek czystości"), tym samym zrównując seks przedmałżeński z gwałtem.

Jak wspomniałam, chyba część młodszych księży zaczyna zdawać sobie sprawę z tego pomieszania pojęć i próbuje ratować co się da, reinterpretując historię Karoliny. Ale niestety nawet to odbywa się nie pod hasłem reformy (mogliby powiedzieć: "tak, Kościół miał staroświeckie podejście, mylił się") lecz raczej w atmosferze przekonywania, że Kościół od początku tak to widział.
-
pfg
2010/06/17 09:37:00
Dodajmy do tego jeszcze nowy obrót sprawy Paetza: Watykan chce znieść karę kanoniczną nałożoną na arcybiskupa! Jestem przerażony.
-
2010/06/17 11:52:45
@pfg
Nie wiem, czy zauważyłeś: W tym samym wydaniu Wyborczej jest tekst
wyborcza.pl/1,75248,8023966,Wojna_niemieckich_biskupow.html
- o tym, jak takie sprawy załatwia Kościół w Niemczech. Przy tej okazji widać, że coś nie gra z wyjaśnieniami, że wszystko dlatego, bo Paetz ma znajomości w Watykanie. No bo co? Niemieccy biskupi nie mają znajomości w Watykanie? A jeśli nawet nie, to i tak potrafią sami posprzątać po czarnej owcy. W Polsce byłoby niemożliwe, aby rzecznik kurii jednego biskupa powiedział o drugim biskupie: - Życzymy mu szybkiego powrotu do zdrowia. Leczenie w klinice psychiatrycznej to ważny krok w tym kierunku. Oni nawet jeśli się nie lubią, to się nawzajem kryją.



-
Gość: muirre, *.lublin.mm.pl
2010/06/17 12:08:55
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to nie o szacunek, choćby pseudo w stosunku do kobiety chodzi, to jestszacunek wyłacznie dla błony dziewiczej, której kobieta przypadkiem jest posiadaczką :/
-
2010/06/17 14:40:50
"Biada im, faryzeuszom, podobni są do psa leżącego w bydlęcym żłobie: ani nie je, ani bydłu jeść nie pozwala"...
-
2010/06/17 17:31:05
@muirre
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to nie o szacunek, choćby pseudo w stosunku do kobiety chodzi, to jestszacunek wyłacznie dla błony dziewiczej, której kobieta przypadkiem jest posiadaczką :/

E tam, co oni wiedzą o błonie dziewiczej? Ich refleksja nie sięga tak, hm, głęboko. Oni po prostu działają na zasadzie psa ogrodnika. Sami nie mogą, to innym nie pozwalają. Kobietom dostaje się od nich gorzej, bo przecież oni - z racji swojej sytuacji - są najłatwiejszymi ofiarami pokuszenia. Dlatego dla własnego spokoju starają się zapobiegać: Jeśli już ksiądz ma spotkać kobietę, ta niech m.in. ubiera się skromnie.

Jak już mówiłam na blogu PFG, dobrze by im zrobiło, gdyby ich wszystkich pożenić.
-
2010/06/17 21:50:39
Tymczasem Tygodnik Powszechny udostępnił całość relacji z Lednicy:
tygodnik.onet.pl/32,0,47664,1,artykul.html
Jakże inna od mojej notki, prawda? ;-)
-
pfg
2010/06/18 12:52:54
@anuszka - relacja w Tygodniku dotyczy chyba jakiegoś innego spotkania? A już całkiem poważnie mówiąc, myślę, że większość ludzi, którzy tam pojechali, nawet nie przeczytało tych wszystkich bzdur, tylko chciało poprzebywać w tamtejszej atmosferze, podniosło-duchowej i młodzieżowej zarazem. Duch Święty może działać i tak, że zamknie ludziom oczy na ubrane w religijny kostium idiotyzmy ;-)
-
2010/06/18 13:28:53
Jeszcze nie znając tych śmiesznych materiałów z Lednicy, wzdragałam się na hasło, pod którym całe to spotkanie zostało zorganizowane. Nawet jeśli ktoś nie czytał tych bzdur, to jednak musiał słyszeć nazwę zjazdu, kazania wygłaszane na nim, treść modlitw... musiał dostać ten nieszczęsny miód... Cała idea zjazdu jest moim zdaniem od początku do końca głęboko niesłuszna. :-)

Idąc za twoim rozumowaniem, to można liczyć na Ducha Świętego oraz wspaniałe wspólnotowe pożytki i na zjazdach lefebrystów i nawet na zjazdach neonazistów. Tam też młodzież jeździ dla poczucia wspólnoty.
-
Gość: MrX, *.zone5.bethere.co.uk
2010/06/18 15:36:44
Taki juz los instytucji usilujacych powstrzymac ewolucje kultury.
-
Gość: q, *.anonymouse.org
2010/06/21 07:11:27
Nie można być rzymskim katolikiem i nie mieć poglądów rzymskokatolickich. Chyba, że w jakiejś pokręconej teorii fizycznej gdzie można być w jednym i drugim stanie z prawdopodobieństwem 1/2.

A zabawa w posiadajacego jedynie sluszne poglady reformatora i odnowicilela jest na ogół niebezpieczna.
-
2010/06/21 13:36:13
Byłem na Lednicy dwa razy, choć z chrześcijaństwem nie mam nic wspólnego, traktując to po prostu jako nietypową imprezę niedaleko od domu. Myślę, że nie ja jeden pojechałem tam olewając całe "duchowe przesłanie".
-
2010/06/21 14:16:35
Co za przecudne średniowiecze... I ta symboliczna forma kobiecego ciała... Ach, matka natura pod rękę z ewolucją myślały o tym, jak by tu kobietę wymodelować, żeby symbolicznie ogrodem była. Btw Pieśń nad pieśniami jest jednym z najbardziej zmanipulowanych przez propagandę religijną tekstów...
-
Gość: Boss, *.adsl.inetia.pl
2010/07/25 21:10:19
Hej Anuszka! A to być może Cię zainteresuje, jest to tekst "O wojnie przeciw młodym" ze strony Ruchu Czystych Serc bł. Karoliny Kózkówny:

W skrócie - tekst traktuje o młodych, dziewictwie, seksie, lubieżnych czasopismach dla dziewcząt itd. Jest to tekst ciekawy dla np. socjologa; można dzięki temu poznać bardziej szczegółowo poglądy KK na czystość przedmałżeńską i podobne kwestie. I, co ważne, nie jest napisany drętwym językiem, jak się to często zdarza, bo jest w założeniu kierowany do młodzieży:

"Cześć! Jak kiedyś Wam wspominałem, czytuję czasami czasopisma dla dziewcząt. W każdym kiosku znajduje się ich duży wybór. Wiele tytułów, ale w środku zawsze mniej więcej to samo barachło. Czytam, oczywiście nie dla przyjemności, lecz po to, aby lepiej poznać sposoby działania nieprzyjaciela. Lektura wprowadza mnie nieodmiennie w przygnębiający nastrój. Chodzę wtedy do sąsiadów, którzy mają dzieci, i podsuwam im myśl, żeby może wytoczyć gazecie mały procesik (tak jak to zrobiono w Niemczech). No, na przykład o nakłanianie dzieci i młodzieży do działań grożących różnymi chorobami, w tym AIDS a więc niebezpiecznych dla zdrowia i życia. Albo o nakłanianie do czynów uzależniających. Kilka takich procesików i można by skutecznie przerwać Drang nach Osten firmy Bauer czy Axel Springer. Niech sobie idą z torbami z powrotem do Niemiec. I niech też koniecznie zabiorą ze sobą swoich polskich współpracowników (albo lepiej powiedzieć kolaborantów)."

www.rcs.org.pl/pl/aktualnosci/warto_poczytac_o_wojnie.html
-
Gość: Boss, *.adsl.inetia.pl
2010/07/25 21:24:40
No proszę, a tu jest wręcz kopalnia skarbów:
www.rcs.org.pl/pl/czytelnia/czystosc.html
= Kiedy Kościół zaakceptuje prezerwatywę?
= Co złego jest w pettingu?
= Czy pocałunek jest grzechem? (!!!!!?????)
= Jak zdobyć (?!?) czystość przedmałżeńską? cz. I
= Dlaczego nie współżyć przed ślubem?
= Miłość to nie uczucia (???)
-
2010/07/26 11:36:37
Boss, dzięki za linki. W sumie znam ich argumenty na pamięć. Swego czasu przestudiowałam tę materię bardzo dokładnie. Z tymi argumentami nie ma sensu dyskutować, bo dyskusja nic nie zmieni, a poza tym ludzie i tak widzą, że są bezsensowne.
-
Gość: Boss, *.adsl.inetia.pl
2010/08/04 02:53:58
"Z tymi argumentami nie ma sensu dyskutować (...) są bezsensowne."

- ale nie zmienia to faktu, że jako kuriozum są szalenie ciekawe (w ogóle wszelakie kurioza są wdzięcznym materiałem badawczym). Dlatego uważam propagandę np. "Ruchu Czystych Serc" za arcyinteresującą.
Zresztą czy aby na pewno nie ma sensu dyskutować? Burzenie zamków z piasku również jest w pewnym sensie twórcze :)

"swego czasu zgłębiłam ten temat dość dokładnie"

- ja też, szczególnie interesuje mnie kościelna propaganda w dziedzinie seksualności człowieka oraz skuteczność wpływania na zachowania młodzieży w tej sferze.

Otóż jeśli chodzi o szeroko pojętą sferę moralności katolickiej (kwestie seksu, antykoncepcji, zagrożeń, homoseksualizmu itd.), wciskaną do głów młodzieży, to co mnie najbardziej zastanawia, to fakt zamykania oczu przez ich propagatorów na niewygodne fakty, względnie przeinaczanie istniejących, oraz naciąganie danych (przykłady: twierdzenie różnych "obrońców życia", że prezerwatywa NIE zabezpiecza przed AIDS; czasem podają nawet "obiektywne" dane różnych "instytutów badawczych"). Mnie interesuje np. obrona raczej nieskutecznych tzw. "naturalnych" (co ma dokładnie oznaczać to określenie??) metod zapobiegania ciąży i próby wmawiania że tabletki anty NIE zabezpieczają przed ciążą, podczas, gdy większość lekarzy twierdzi coś przeciwnego (tzn. że zabezpieczają), historie z pogranicza science-fiction (jakiś autorytet stwierdził, że nawet jednorazowe założenie prezerwatywy powoduje "nieodwracalne zmiany w psychice" - cokolwiek to znaczy).

Przekłamania i naciąganie faktów są tak ewidentne i widoczne gołym okiem (co więcej, myślę, że ich autorzy doskonale zdają sobie z tego sprawę!!!), że trudno je brać na serio, tak samo trudno brać na serio rewelacje z tych dni młodzieży. Gdyby Kościół powiedział szczerze i otwarcie: "tak, z badań wynika, że prezerwatywa w 99% zabezpiecza przed AIDS, a pigułki w 99% zabezpieczają przed ciążą, a NPR jedynie w 40%, ale mimo to zalecamy tą metodę", zamiast próbować mataczyć i podpierać się pseudonaukowymi badaniami, to zakładam, że wielu ludzi byłoby w stanie to kupić. Ale gdy w grę wchodzi jawne zaprzeczanie faktom, to już nikomu raczej nie chce się dalej wgłębiać w ich filozofię..

Zresztą - Kościół (Kościoły) mają też swoich dyżurnych naukowców; np. gdy ukaże się poważny artykuł naukowy dotyczący tego, że homoseksualizm jest spowodowany zaburzeniami proporcji hormonów w życiu płodowym (strzelam), to zaraz znajdzie się badacz, który stwierdzi, że to wcale nie ma wpływu, względnie badania są niewiarygodne. To samo dotyczy prezerwatyw, "szkodliwości" pigułek (rzekomo powodują raka - ano właśnie; być może zwiększają o 1% ryzyko zachorowania na nowotwór X, ale zmniejszają o 60% ryzyko nowotworu Y, ale o tym już demagodzy nie wspomną, nagłośnią tylko ten 1%), wpływu seksu na zdrowie psychiczne itp, itd.

Pomijam już kwiecisto-bełkotliwy, przeładowany, niezrozumiały dla niewtajemniczonych język, jakim posługuje się to towarzystwo ("submisywność" kobiety, klucze do jakichś "zamkniętych ogrodów" itd). Po przełożeniu zawartości z polskiego na nasze okaże się, że chodzi po prostu o odwodzenie młodzieży od przedmałżeńskiego seksu (w każdym razie ja tak to rozumiem). Jednak język ten okazuje się być (moim zdaniem) przeciwskuteczny. O ile do każdego trafiłyby racjonalne argumenty (nie rób tego, bo tamto czy siamto), to propagandyści postanowili zagmatwać przekaz, odwołując się do sfery emocji, a nie "twardych" argumentów (bo jeśli już je podają, to zupełnie zafałszowane); w dzisiejszych racjonalnych czasach takie działanie jest zabójczo nieskuteczne.