Blog > Komentarze do wpisu

Piloci prezydenta: "Czas zacząć o tym mówić"

Na forum lotnictwo.net.pl pojawiły się dwie relacje pilotów, którzy wozili Lecha Kaczyńskiego. Są bardzo, bardzo niekorzystne dla prezydenta.

Pilot 1 (post #1431, 22:08, 25.5.2010)

Pilot 2 (post #1439, 10:17, 26.5.2010)

Być może któryś z nich jest tym zganionym za tchórzostwo w drodze do Gruzji.

Zwracam uwagę, że jest to forum profesjonalne, wyjątkowo ostro moderowane. Jedno z niewielu miejsc w internecie, gdzie dyskutuje się na takim poziomie konkretności. Użytkownicy to w większości zawodowi lotnicy.

P.S. Żeby było jasne: Przy tym wszystkim uważam, że dobrze wyszkolony pilot nie robiłby głupstw pod wpływem tego typu stresów. Na forum lotnictwo.net.pl panuje zgodna opinia, że tak czy inaczej łamanie procedur było wynikiem złego wyszkolenia załogi.

 

środa, 26 maja 2010, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Ta strona ma fanpage. Lajkujcie!


Polecane wpisy

  • Globalne ocieplenie: Rosyjskie czołgi na łachach wiślanych

    A czy wiecie, że globalne ocieplenie wpłynie na obronność Polski, bo obniży się stan rzek? Jest ta sprawa z linią Wisły. Nasze wojsko robiło symulacje razem z N

  • Mamy kwity

    Nasza redakcja dotarła do mało znanych faktów z życia człowieka, który uchodził za legendę i motor masowego ruchu społecznego. Św. Paweł nie był akceptowany prz

  • Bede grau w gre

    Sytuacja jest jak podczas protestów w sprawie ACTA : Władza nie rozumiała nawet napisów na transparentach. I rację ma autor listu młodych wyborców do PO : "Nie

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/05/26 13:11:18
Rzeczywiście czas zacząć o tym mówić - ale czas kampanii wyborczej to nie jest na to najlepszy czas.
-
2010/05/26 13:47:46
Co chcesz przez to powiedzieć?
Przecież jesteśmy w sytuacji, gdy jeden kandydat chce wjechać na fotel prezydencki na opinii, że jego poprzednik był świętym - a drugi na opinii, że jego partia, rządząc, niczego nie zaniedbała w lotnictwie wojskowym. Obydwie to są bajki.
-
2010/05/26 13:52:07
W tej sytuacji, jaka jest teraz, będzie bardzo trudno o rzeczową dyskusję. Nie wiem, kto więcej na tym straci, ale wydaje mi się że lepiej tego tematu teraz nie ruszać.
-
pfg
2010/05/26 18:30:00
@anuszka - chyba niesprawiedliwie oceniasz w tym kontekście Platformę i Komorowskiego. Nie przypominam sobie wypowiedzi kogoś z Platformy lub z rządu, że w lotnictwie niczego nie zaniedbano. Owszem, tak mówili wojskowi, głównie gen. Czaban, ale to jednak jest co innego. Minister Klich i inni platformersi w tej sprawie milczą. Klich tylko wyliczał, jakich zmian dokonano, głównie po Mirosławcu. Platformie zresztą dość łatwo byłoby się bronić, gdyż za szkolenie w lotnictwie w stopniu większym, niż minister, odpowiadał dowódca Sił Powietrznych, gen. Błasik, który był nominatem i ewidentnym protegowanym Lecha Kaczyńskiego. A ćwiczenia pilotów rządowych Tupolewów na symulatorach w Rosji z programu szkolenia pilotów wykreślił Aleksander Szczygło pod koniec sprawowania funkcji Ministra Obrony.

Gen. Koziej, mianowany przez Komorowskiego p.o. szefa BBN, miał przygotować wytyczne odnośnie do zasad podróżowania najważniejszych osób w państwie, co implicite oznacza, że dotychczas wytycznych nie było lub były OKDR. Miała tym się zająć RBN, ale przyszła powódź...

Co zaś się tyczy samego ministra, to ja uważam, że powinien się podać do dymisji za rżnięcie głupa po katastrofie - twierdził, że nie miał pojęcia, że wszyscy najważniejsi generałowie lecą z prezydentem, a gdy wyszło, że jednak wiedział i mógł zaprotestować, twierdził, że nie miał pojęcia, że polecą jednym samolotem. Ja doskonale rozumiem powody, dla których Klich nie protestował - nie brał pod uwagę możliwości katastrofy, a Kancelaria Prezydenta zrobiłaby straszną aferę - ale Klich nie powinien udawać w tym zakresie niewiniątka.
-
2010/05/26 19:35:59
@PFG
Minister Klich i inni platformersi w tej sprawie milczą

Z drugiej jednak strony, minister Klich głośno powiedział, że nie poda się do dymisji, bo by mu na całe życie została opinia, że jest odpowiedzialny za katastrofę. A co, nie jest? Nie on jeden, ale moim zdaniem - jest.
-
2010/05/26 19:37:56
Po zastanowieniu - rzeczywiście, kandydat PO jako taki nie tworzy bajek o wspaniałej macierzystej partii. To tylko jego partia nie bardzo się przyznaje, że ma za uszami.
-
2010/05/30 10:42:02
Przy okazji katastrofy smoleńskiej jak refren przypomina mi się przebój: "Niemce mnie biją" naszego krakowskiego krajana JMWR. Prawda jest taka że pan prezydent był tylko ekstremalnym przypadkiem podejścia naszych polityków, którzy wszelkie przepisy lekce sobie ważą, łażą po pokładzie jak po oborze, obsługę i załogę traktują w wiadomy sposób. Mały Jasio zapomniał że nie jest na pokładzie rządowej tutki i panowie z bawarskiej policji mu o tym przypomnieli
-
2010/05/30 12:04:18
@brysio76

Ja bym to rozszerzyła: W ogóle Polacy lekce sobie ważą przepisy. Z opinii lotników z lotnictwo.net.pl wynika, że piloci zachowali się jak przeciętny polski kierowca. To mnie właśnie przeraża - na polskich drogach ludzie na codzień robią rzeczy zupełnie co do istoty podobne do tego, co zrobili piloci rządowego samolotu. Tylko, gdy raz w historii Polski rozbije się samolot z prezydentem, to jest dochodzenie, szukanie winnych. Ale gdy rozbije się 100 samochodów tygodniowo, to obywatele uznają naszą najwyższą w Europie śmiertelność na drogach za zrządzenie Boskie, niezależną od nikogo osobliwość polskiego klimatu.
-
2010/05/30 13:02:05
PS.
Z opinii lotników z lotnictwo.net.pl wynika, że piloci zachowali się jak przeciętny polski kierowca.

Żeby nie było, że coś wkładam ludziom w usta - dla mnie coś takiego wynika. Oni ogólnie uważają tamtą sytuację za złamanie przepisów i absurdalną brawurę. Porównanie z kierowcami jest moje, choć jeden z forumowiczów też użył podobnego, o kierowcy przejeżdżającym na czerwonym świetle - a nuż się uda.
-
2010/05/30 19:32:28
Właśnie odświeżyłem pamięć. Jan Maria Arschloch wszedł na pokład Lufthansy OSTATNI i zaczął się awanturować.
-
2010/05/30 20:44:24
Tez czytałem te komentarze. Smutne. Przeglądam sylabusy, programy studiów na najlepszych polskich uczelniach.... I co widzę w wielu miejscach (nie wszędzie, ale dotyczy to raczej ludzi niż instytucji): bałagan, niechlujstwo, brak porządku. Niestety, sam też nie jestem do końca w porządku (choć jeżdżę ostrożnie, w 25 lat dostałem 3 mandaty :)...
Ale jeśli w najlepszych uczelniach jest jak jest to dlaczego gdzie indziej ba być lepiej?
-
pfg
2010/06/01 18:21:02
No i ujawniono stenogramy.

Wiele z nich nie wynika. Można uznać, że naciski jakieś były. Jawnie jest powiedziane, że to prezydent miał zdecydować o tym, czy lądować, czy nie, ale wprost polecenia lądowania nie ma. Ale: 1) chyba jednak wieża zmyliła pilotów, informując ich, że są na właściwej ścieżce podejścia, wobec czego 2) pilot (kapitan) złamał procedury, zszedł poniżej wysokości decyzyjnej i schodził dalej, ignorując informacje o wysokości i słowa "odchodzimy" wypowiedziane przez drugiego, gdyż myślał, że schodząc po (rzekomo) prawidłowej ścieżce, trafi w pas.

Wina więc leży po wielu stronach, ale największa - chyba - po stronie kapitana, który zignorował procedury, przepisy i bodaj wszystko, co się dało. Jak to Polak - "jakoś to będzie".

No i te ostatnie słowa, nie Jezu!, nie mamo!, tylko... Jakoś bardzo mnie to zasmuciło.

Przy okazji ze stenogramu wynika, jakie były dalsze plany gen. Błasika i dlaczego tak mu zależało na przychylności jego protektora, prezydenta :-/
-
2010/06/03 12:46:13
@PFG,

lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/15-wypadki_i_incydenty_lotnicze/24626-2010_04_10_tu_154_samolot_prezydenta_rp_rozbil_sie_pod_smolenskiem-80.html#post451080

Z tego rysunku dla mnie wynika, że oni myśleli, iż lecą wciąż na 100 metrach, a więc nie łamią procedur. A tymczasem lecieli nad opadającym zboczem wąwozu, w odległości wciąż 100 m od niego. Gdy już zorientowali się, że ziemia się zbliża, i spróbowali wznieść samolot, to było za późno. Błąd polegał na tym, że pilnowali wysokości mierzonej radiowysokościomierzem, a nie wysokościomierzem barycznym.

Zgodnie z tym co pisano na lotnictwo.net.pl, wszelkie rozbieżności pomiędzy tymi dwoma urządzeniami powinny być powodem do przerwania lądowania. Również pierwszą odruchową reakcją dobrze szkolonego pilota na sygnał "pull up" powinno być podniesienie samolotu. Jest oczywiście możliwe, że się mylę, bo się nic a nic nie znam. Ale moim zdaniem oni nie chcieli świadomie przekroczyć tej wysokości 100 m, tylko tak im wyszło z głupoty.
-
pfg
2010/06/03 12:56:33
@anuszka - tak, prawie wszystko to napisałem wczoraj u siebie, powołując się zresztą na ten sam rysunek :-)
-
Gość: BOSS, *.adsl.inetia.pl
2010/06/05 00:03:05
Anuszka: Polacy nie przestrzegają przepisów (...) Ale gdy rozbije się 100 samochodów tygodniowo, to obywatele uznają naszą najwyższą w Europie śmiertelność na drogach za zrządzenie Boskie, niezależną od nikogo osobliwość polskiego klimatu.

- za to gdy rozbije się 5000 samochodów tygodniowo (np. w związku z długoweekendowym pijaństwem), władza zleci odpowiedniej firmie stworzenie outdoorowej kampanii promującej bezpieczne poruszanie się na drodze pt. "poruszaj się bezpiecznie na drodze" za 50 tys. euro, która wzruszy może ze 2 osoby, wyłączając oczywiście cwaniaczków, którzy wzięli kasę za plakaty.
-
2010/06/05 10:00:19
@Boss
Mówisz, że władza nieprawidłowo promuje przestrzeganie przepisów. Słusznie, powinna nie promować, a egzekwować. Ale chyba nie chcesz powiedzieć, że jest to jakieś usprawiedliwienie dla tych, co przepisy łamią i w ten sposób zabijają nie tylko siebie, lecz innych ludzi?
-
2010/06/05 14:18:18
zobaczcie tu wyborcza.pl/1,75478,7971085,Kabina_pilotow_to_nie_miejsce_dla_anonimow.html a tam m.in:
"...po zapisaniu danych od dyspozytora w wysokościomierzu barycznym należy zatwierdzić je, wciskając przycisk "absolut". Jeśli tego się nie zrobi, wysokościomierz automatycznie zaczyna obliczać wysokość samolotu, porównując ciśnienie na tej wysokości, na jakiej leci, ze standardowym ciśnieniem 760 mm. A to znaczyłoby, że pokazuje, że maszyna jest o 150 m wyżej niż w rzeczywistości. Z tego, co czytamy w stenogramie, wynika, że mechanik nie potwierdził słownie zatwierdzenia wpisania do wysokościomierza wartości ciśnienia na pasie.
- Na stenogramie o godz. 10:34:27,9 jest zapisana rozmowa z kimś określanym jako "anonim".
- Tak, on mówi: "400 redukuję" [To prędkość, potem zmniejszana]. A drugi pilot mu odpowiada: "Jest 400". To ważny moment. U nas mówi się, że "anonim" to dowódca waszego lotnictwa wojskowego, gen. Andrzej Błasik. (...) Z tej wymiany zdań wynika, że "anonim" wydawał załodze dyspozycje.(...) Tego w żadnym wypadku nie powinno być. Kabina pilotów to nie miejsce dla "anonimów" czy w ogóle dla jakichkolwiek osób postronnych. Przychodzenie tam w czasie lotu to postępowanie karalne. A prezydent nie pyta przecież pilotów, jaką decyzję polityczną ma podjąć, tak samo jak nie wolno mu za nich decydować.

(...) Według mnie [piloci] nie kierowali się wskazówkami wysokościomierza barycznego, bo on pokazywał, że są jeszcze wysoko, tylko radiowysokościomierza. Nie widząc we mgle, że znajdują się nad wąwozem położonym przy podejściu do lotniska, zniżali się w tempie 5 m na sekundę. Tymczasem podchodzili do podnoszącego się w górę zbocza wąwozu i w rzeczywistości zbliżali się do ziemi z szybkością 10 m na sekundę.
(...)
Dyspozytor spóźniał się od samego początku. Powinien kategorycznie i jednoznacznie zabronić im zniżania się, kiedy Tu-154M znalazł się na wysokości 100 m. To wtedy miał obowiązek wydać polecenie: "Horyzont" i kazać im odejść na drugi krąg nad lotniskiem. (...)Miał obowiązek krzyczeć na pilotów. W sumie więc ziemia nie pomagała załodze..."
-
Gość: BOSS, *.adsl.inetia.pl
2010/06/06 23:14:52
@Anuszka: nie usprawiedliwiam łamania przepisów, tylko drażnią mnie typowo polsko-prowincjonalne bezsensowne kampanie propagandowe (plakatowo-reklamowe), na które idzie niemało pieniędzy, a które są w sumie g... warte (pozostałość po epoce Gierka czy jak?). Przypomina mi to idiotyczne hasła na murach z PRL-u typu "wydajną pracą zbudujemy dobrobyt całego społeczeństwa".
Co do przepisów - nie powinno się ich "promować" (w końcu - przynajmniej teoretycznie - każdy, kto otrzymuje prawo jazdy, powinien je znać), tylko egzekwować. Kampanie "jedź bezpiecznie" czy "Zupa była za słona" wzruszą może ze 2 osoby, a pieniądze, które zostały wrzucone w to błoto można by spożytkować o wiele sensowniej (np. wpłacając na jakiś fundusz ofiar wypadków czy przemocy domowej czy cokolwiek tam innego (już to widzę jak sprawcy przemocy domowej wzruszyli się, oglądając billboardy z pobitą panią, i zamiast kupić gorzały poszli po kwiaty). Natomiast prewencją - w różnych obszarach - powinna zajmować się np. Policja (to należy do jej zadań), a nie jakieś agencje reklamowe.
Weźmy taki problem psich kup w obsranym Poznaniu: jakiś dureń chciał rozlepić w całym mieście plakaty "promujące" sprzątanie po swoich pupilach (za niewiadomo ile złotych), bo Straży Miejskiej nie chce się wykonywać swoich obowiązków, czyli wlepiać za to mandatów (lepiej wlepiać babciom mandaty za handel pietruszką czy nieprzechodzenie na pasach dla pieszych, no tak, rozumiem, to znacznie "czystsza" kasa niż z mandatów za jakieś psie kupy; jeszcze rozwścieczony dres poszczuje na nas pitbulla). Jestem na 100% pewien, że O WIELE LEPSZY rezultat dałoby wypisanie 20 mandatów stuzłotowych. Droga kampania spowoduje zmniejszenie się nieczystości w mieście o 0.02%, podczas gdy parę mandatów dałoby jakieś 25%.
Istnym kuriozum jest "promowanie" uczenia się matematyki przez uczniów; w TV widziałem ostatnio jakieś durne reklamy. W związku z tym, że młodzież ma akurat awersję do propagandy, to pewnie przyniosą odwrotny rezultat. Ale to temat na szerszą dyskusję.