Blog > Komentarze do wpisu

Socrealizm

"Pałac Kultury jest? Jest. Stoi." - Sprawdził mój kolega po wylądowaniu w Polsce. Potrzebował załatwić wizę na kolejnego postdoca w kolejnym dalekim kraju, lecz stała obecność Pałacu w Warszawie działała na niego jakby kojąco.

Architekt Krzysztof Nowak żywi do Pałacu znacznie surowsze uczucia:

PKiN powinien zostać, jednak nie możemy pozwolić, aby formalnie i urbanistycznie władał nad Centrum Warszawy. Cały kompleks musimy podporządkować współczesnym projektom urbanistyczno-architektonicznym. Jeżeli nie uda się nam zlikwidować dominanty Pałacu i podporządkować otoczeniu to ten "stalinowski kolos" przygniecie nas na zawsze.

Dlatego architekt wysuwa - nie pierwszą w historii najnowszej - propozycję, by zasłonić Pałac wieżowcami. Nie wiem, czy gdziekolwiek w dzisiejszym świecie architektura jest takim wyrazem emocji. Pałac traktowany jak żywa istota, która włada, przygniata, narzuca się. Przecież widać po rozplanowaniu, że i te istniejące już wokół Pałacu wieżowce zostały wybudowane mu na złość. Tak, aby ich nowa forma, niosąca (życzeniowo zresztą bardziej niż realnie) idee kapitalizmu, biznesu, pieniędzy, Zachodu - by ta forma zdominowała stare idee wyrażane przez Pałac. Polacy są tacy emocjonalni i tacy ideowi.

 

Klasycyzująca płaskorzeźba na Placu Konstytucji, przedstawiająca projektantów MDM.


Mnie przypomina ten fragment fryzu z Partenonu. (Źródło: edukator.pl)

Dziś oglądaliśmy z Leszlongiem Plac Konstytucji i MDM. Po włączeniu mentalnego adblocka, obłuskującego architekturę z szyldów, banerów i reklam, warszawski socrealizm zrobił na mnie sympatyczne wrażenie. W domu zaczęłam czytać i dowiedziałam się, że styl ma w sobie dużo z przedwojennego modernizmu, ale więcej ozdóbek. I rzeczywiście: Przed wojną gmach Prudentialu miał elewację prostą, a po wojnie odbudowano go z dodatkiem różnych fikuśnych elementów. Przy czym bardziej podoba mi się ten socrealistyczny. Szkoda, że właśnie zaczyna się remont i przywrócona zostanie elewacja przedwojenna.

Artykuł z miesięcznika Spotkania z Zabytkami głosi podobne do moich niepopularne poglądy:

W literaturze przedmiotu pisze się o tym problemie w sposób specyficzny – nieco górnolotny, subiektywny i niepełny. Z perspektywy ponad pięćdziesięciu lat realizm socjalistyczny stanowi wciąż temat nieoswojony, do którego tworzy się taką samą nowomowę, jak w latach pięćdziesiątych XX stulecia tworzono ją wobec ówczesnych zjawisk politycznych, społecznych i kulturowych.

Problem socrealizmu budzi wciąż negatywne emocje, choć nie był pierwszym stylem w dziejach sztuki, który stworzono pod dyktaturę władzy. Badacz tego okresu powinien postawić pytanie: dlaczego historia sztuki nie wyrzuciła na rubieże swych zainteresowań baroku klasycyzującego króla słońce Ludwika XIV, empiru epoki napoleońskiej czy neoklasycyzmu Hitlera? W opracowaniach wymienionych przykładów nie czuć tej charakterystycznej nuty sarkazmu czy potępienia, która nieodłącznie towarzyszy opisom sztuki z okresu 1949-1956.(...)

Polacy po raz pierwszy zetknęli się ze sztuką socrealistyczną jeszcze przed drugą wojną światową w 1933 r., kiedy w marcu otwarto wystawę (w salonie Instytutu Propagandy Sztuki) „Wystawa sztuki sowieckiej ZSRR”. Bez wątpienia była ona gestem politycznym, co nie zmienia faktu, że przyszło ją zobaczyć 20 tysięcy osób (co jest porównywalne z londyńską wystawą surrealizmu w 1936 r.). Zastanawiano się, jakie przesłanki zadecydowały o takiej popularności wystawy – pomijając oczywiście fakt, że traktowano ją, jak egzotyczną osobliwość. Jednak w licznych w tym czasie omówieniach i recenzjach dużo miejsca poświęcono ówczesnej kondycji sztuki polskiej. Propozycja socrealizmu zdawała się wówczas odpowiadać na nurtujące całe środowisko artystyczne pytania o miejsce twórcy i ideowość sztuki.

Historia powstawania budowli socrealistycznych bywa barbarzyńska. W Kijowie wysadzono w powietrze cerkiew św. Michała Archanioła (odbudowaną niedawno), by zrobić miejsce pod jakieś ministerstwo. W naszym kraju socrealizm nie był tak drapieżny: Pod budowę MDM wyburzono sporo kamienic, ale chyba były i tak w marnym stanie po powstaniu. Gorzej, że zamierzano wysadzić kościół Zbawiciela. Jednak jak to w Polsce, z planowanej wielkiej dzielnicy robotniczej zrobiono tylko plac Konstytucji, po czym wszystkim się odechciało i z wysadzania nici. Socrealizm w warunkach polskiego braku konsekwencji nie jest aż tak obciążony barbarzyństwem, by nie pozwalał się lubić.

 

niedziela, 22 listopada 2009, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Ta strona ma fanpage. Lajkujcie!


Polecane wpisy

  • Stacja metra Powiśle

  • Autentyczne dziewczyny

    W Warszawie rynek jest już taki, że nie konkuruje się ładniejszymi kobietami, tylko tym, że w ogóle są prawdziwe.

  • Warszawa stolicą czystości

    Dwa miejsca w środku Warszawy: Skrzyżowanie i najbliższa przecznica. Skrzyżowanie Najbliższa przecznica. Od co najmniej półtora roku nic tu się nie zmieniło.

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: roygbiv, 78.46.255.*
2009/11/24 12:07:51
Ja odbieram socrealizm jako trochę tandetny, ale na architekturze się nie znam.
-
2009/12/01 23:40:46
Jak dla mnie to PKiN jest jedyną rzeczą która spośród budowli centrum Warszawy jeszcze mi się nieco podobała. Otaczające go szklane wieżowce jakoś mi się nie podobają i jakbym miał coś wysadzić to właśnie je.

Jak to dobrze że mieszkam z dala od tego paskudnego miasta...
-
Gość: ert, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/05 15:35:32
Same wieżowce nie są brzydkie, podobnie sam PKiN nie wyglądał źle. Zestawienie ich razem jest złe. Ale cóż nie pierwszy raz rozum zastąpiła ideologia.
-
2012/02/18 19:53:32
Dodałam rysunek z fragmentem fryzu panatenajskiego z Partenonu. Według mnie lewa strona płaskorzeźby jest nim inspirowana. A ten fragment fryzu mógł być inspiracją dla strony prawej: ferengis.blox.pl/resource/fryz.jpg
-
2012/02/18 20:15:52
W każdym razie z każdym nowym wieżowcem PKiN robi się piękniejszy. Był przysadzisty i koszmarnie rozpostarty na pustym placu - zrobił się smuklejszy i w swoim anachronicznym archaizmie pełen przekornego wdzięku.
-
2012/02/18 20:39:43
No ja właśnie nie uważam, żeby obtykanie go wieżowcami pomagało. To jest budynek pomyślany w ten sposób, że ma stać wśród drzew na wielkiej zielonej przestrzeni. Patrz uniwersytet Łomonosowa w Moskwie (ten sam architekt).

Drzewa są ważne! Nie pusty plac, a drzewa! I początkowo wokół Pałacu Kultury rzeczywiście był park. Pierwszy błąd, jaki popełniono, to przekształcenie parku w parking. Choć jeszcze teraz, jak się idzie od strony przystanku na Królewskiej, to Pałac wychylający się spośród drzew jest bardzo ładny. Tak miało to wyglądać.

A drugi błąd to teraz te wieżowce... odbierają Pałacowi oddech.