Blog > Komentarze do wpisu

Kult cargo wiecznie żywy

Wybitni politycy z Europy Środkowej wysyłają do prezydenta USA wiernopoddańczy list. Błagają w nim Stany, aby zaczęły znów przystawać do ich kolorowych marzeń z lat komunizmu: By były dla nas bezinteresownym dobrym wujkiem, dawcą wszelkich łask i ziemią obiecaną. Błagają, żeby wojska USA stacjonowały w naszych krajach, strzegąc magicznych urządzeń zwanych "tarczą antyrakietową".

Tarcza od samego początku miała chronić głównie USA. Przed kim? Same Stany twierdzą stanowczo, że nie przed Rosją. Poza tym, z testów wynika, że tarcza właściwie nie działa. Polscy politycy, dziennikarze i wyborcy wierzą jednak, że mityczna amerykańska tarcza ochroni nas przed złą Rosją. Nawet wbrew temu, co Amerykanie jasno deklarowali od początku. Zaślepienie Polaków jest tak wielkie, że - niby niewolnicy podupadającego pana - z wdzięcznością przyjmują rzucane przez niego żałosne ochłapy, byle tylko wierzyć, że pan dalej się nimi opiekuje.

Pokolenie, które dorastało za komuny, wciąż ma w sobie irracjonalną wiarę w Amerykę. Bo tak się w nią wierzyło w tamtych czasach. Ja komunę opuściłam w wieku 11 lat i tę wiarę dzisiaj uważam za zabobon. Tamto pokolenie stawia w Polsce tarczę antyrakietową, choć nie potrafi wyartykułować najmniejszego  rozsądnego uzasadnienia, po co  to robi. Gdy tamto pokolenie wybiega przed szereg i naprasza się ze swoimi usługami Stanom - też nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego to robi.

To jest kompletnie irracjonalny odruch, coś w rodzaju zabobonnej wiary w bóstwo, które uchroni nas od katastrof jeżeli złożymy mu odpowiednio dużo darów ofiarnych, wypalimy odpowiednio dużo kadzidła i spełnimy jego rytualne oczekiwania.

Mamy tu do czynienia z pewnym, wciąż powtarzającym się w dziejach zjawiskiem (także w naszych czasach!), polegającym na kontakcie kultury rozwiniętej ze stosunkowo nie rozwiniętą. To dziwne zachowanie jako pierwszy zauważył Krzysztof Kolumb. “Witali nas, jakbyśmy przybyli z nieba” – napisał w dzienniku pokładowym po zejściu na ląd na jednej z Wysp Bahama. Sir Francis Drake spotykał się z tym samym w latach 1577-1580, gdy dobijał do zachodnich wybrzeży dzisiejszych Stanów Zjednoczonych. “Indianie podchodzili tylko w dużych gromadach, uzbrojeni w strzały i łuki. Nie byli jednak nastawieni wojowniczo, ich zachwyt budziły raczej liczne nowe i nieznane przedmioty i nie myśleli o walce, ale czcili nas jak istoty nieziemskie… Próbowaliśmy im wytłumaczyć, że nie jesteśmy bogami, ale zwykłymi śmiertelnikami, którzy muszą jeść i pić, aby przeżyć. Nie udało nam się wszakże odwieść ich od tych przesądów…”. (...)

Najbardziej kuriozalny przypadek takiego osobliwego zachowania wydarzył się na małej wyspie Tanna na południowym Pacyfiku. Do dziś otacza się tam czcią boga zwanego John Frum. Wyspiarze noszą tatuaże z literami USA i uważają Amerykę za ziemię obiecaną, skąd John Frum kiedyś powróci i obficie ich wynagrodzi.

Już wiadomo, że John Frum był zapewne amerykańskim żołnierzem, który prawdopodobnie przez krótki czas przebywał na wyspie w latach dwudziestych. Opowiadał wyspiarzom o swojej ojczyźnie, o zwyczajach i zdobyczach cywilizacji, co wieczór pokazywał im proste triki techniczne. Leczył najprostszymi metodami, ale dla tubylców graniczyło to z cudem. Potem wrócił do domu. Na wyspie zaś w kilka dziesięcioleci awansował na boga całej wyspiarskiej kultury. Jak relikwie przechowuje się kilka monet, dwa banknoty, hełm i fotografię Johna Fruma. Ówczesny wódz plemienia, któremu później John Frum ukazał się we śnie, jest obecnie czczony jako wielki prorok. W małym kościółku w głównej wsi obok obrazu Jezusa znajduje się też fotografia amerykańskich astronautów na Księżycu, którym oczywiście składa się kwiaty w ofierze. Przedstawiciele plemienia siedzą wciąż na plaży, czekając na powrót Johna Fruma, który pewnego dnia przybędzie z Ameryki przez morze i poprowadzi ich do raju.

(Z bloga boskiateista.wordpress.com)

Jak długo spotykać się będą cywilizacje rozwinięte i prymitywne, państwa bardziej i mniej bogate - tak długo trwać będzie kult cargo. Tęsknota za ziemią obiecaną, pełną wspaniałych sklepów z kolorowymi zabawkami. Ziemią,  która przyśle swych aniołów, by nas strzegli, abyśmy nie urazili sobie nogi o kamień. Ziemią, która w razie końca świata przyśle swoje długie łodzie, byśmy mogli wszyscy popłynąć na zachodni brzeg i tam żyć szczęściem wiecznym.

 

czwartek, 16 lipca 2009, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Ta strona ma fanpage. Lajkujcie!


Polecane wpisy

  • Globalne ocieplenie: Rosyjskie czołgi na łachach wiślanych

    A czy wiecie, że globalne ocieplenie wpłynie na obronność Polski, bo obniży się stan rzek? Jest ta sprawa z linią Wisły. Nasze wojsko robiło symulacje razem z N

  • Mamy kwity

    Nasza redakcja dotarła do mało znanych faktów z życia człowieka, który uchodził za legendę i motor masowego ruchu społecznego. Św. Paweł nie był akceptowany prz

  • Bede grau w gre

    Sytuacja jest jak podczas protestów w sprawie ACTA : Władza nie rozumiała nawet napisów na transparentach. I rację ma autor listu młodych wyborców do PO : "Nie

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: MrX, *.york.ac.uk
2009/07/16 14:13:34
Rosja powaznie traktuje wylacznie tych partnerow, ktorzy moga jej w ten czy inny sposob nastrzelac (niekoniecznie militarnie) i jawnie pokazuja, ze jak bedzie trzeba to tak wlasnie zrobia. Reszta panstw to pionki, ktore maja sie podporzadkowac, albo frajerzy ktorych nalezy oskubac. Niestety do wiekszosci politykow zachodnich to nie dociera. Zgadzam sie z tym listem o tyle o ile wyraza powyzszy poglad.

Odnosnie tarczy tez nie znajduje dla niej zadnego rozsadnego uzasadnienia, nawet z punktu widzenia USA. Co by nie mowic o brodaczach z Iranu, nie sadze zeby zdecydowali sie na wystrzelenie czegokolwiek ... moze poza butami.
-
2009/07/16 15:59:05
Chcesz powiedzieć, że tarcza ma na celu Rosjanom mentalnie "nastrzelać"? Nie ulega wątpliwości, że idea tarczy wkurza Rosjan. Gdyby w naszym interesie było wkurzanie Rosjan, to rozumiałabym. Ale co miałoby to dać Polsce i naszemu regionowi?

Tak naprawdę, nie rozumiem też, dlaczego tarcza tak Rosjan denerwuje, skoro nie działa... Oni są chyba mniej racjonalni, niż ich podejrzewasz.

Ani z denerwowania Rosji nic nie będziemy mieli, ani od Amerykanów nic nie będziemy miel za naszą wierność (pokazuje to praktyka ostatnich lat). Po prostu tutaj wszyscy tak boją się Rosji, że zapominają iż USA regularnie nas obraca wte i nazad bez żadnego realnego zysku dla nas.

Można argumentować tak: Rosja nie chce amerykańskich baz w Polsce - to znak, że uważa Polskę za teren "swój". Ergo, tym bardziej należy te bazy w Polsce postawić. Ażeby odebrać Rosji poczucie, że Polska to ich teren.

Ale ja mam wątpliwości, co to nam da, tak realnie. Co więcej będziemy z tego mieć ponad te korzyści, które już mamy należąc do NATO?
-
Gość: MrX, *.york.ac.uk
2009/07/16 16:43:46
Amerykanie chca budowac po to, zeby moc naciskac na np Iran, mimo ze Iran i tak zadnych rakiet nigdzie nie wystrzeli ... no chyba zeby skonczony idiota zostal tam prezydentem, w co nie wierze ...

Wracajac do sprawy Rosja reszta Europy tez zadnego konfliktu militarnego nie bedzie, bo sie to nikomu nie oplaca. W zwiazku z tym obecnosc tarczy lub jej brak w sprawie Polska/Rosja nic nie zmienia. Mysle, ze Rosjanie nie chca, zeby Amerykanie mogli przyciskac np. Iran. Czemu ? Bo z ich punktu widzenia lepiej zeby mieli na glowie wiecej problemow niz mniej.

Tarcza pewnie nie dziala, bo jakby dzialala to by to odtrabili na caly swiat, ale pewnego dnia moze zacznie dzialac i wtedy wystarczy podmienic bebechy w instalacji, ktora juz istnieje. Jest to na pewno prostsze niz polityczne przepychanki dotyczace miejsca.

-
2009/07/16 17:33:44
Jeśli jest tak jak mówisz, to gdyby tarcza była w Polsce, wtedy USA mogłyby naciskać Iran, czyli miałyby mniej problemów na głowie. Rosji pasuje, żeby Amerykanie mieli więcej problemów na głowie, a nam? Pasuje nam, aby mieli mniej? Moim zdaniem dla Polski nie ma to znaczenia.

Jestem ciekawa, ile kosztuje polskiego podatnika to podlizywanie się Ameryce? Ile podatnik stracił, a ile zyskał? Tutaj piszą, że do zakładów produkujących amerykańskie samoloty musimy jeszcze dopłacać. I że Amerykanie drenują nas technologicznie, tzn. wykupują nasze zakłady i zamykają w nich produkcję, aby nie robić sobie konkurencji.
-
Gość: niemam, 76.225.185.*
2009/07/17 04:13:54
A czy nie jest to jedyna opcja (instalacji elementów tarczy na ziemiach polskich), aby znowu Polska nie znikła z mapy świata? Już teraz coraz głośniej niemcy upominają sie o swoje ziemie które utracili po 2 wojne swiatowej.
Nowa Unia jako nowe panstwo, oraz odbudowujący sie zwiazek radziecki nie będa mieli ochoty aby Polska była silna- będa chcieli uczynić z Poslki tzw. pas buforowy który bedzie niewelował ewentualne napiecia regionalne pomiedzy tymi "krajami", ale do tego POlska jest za duza- wiec za 10-15 lat bedzie nowy rozbiór Polski - do tego sie wszystko powoli kieruje.
Jednak tym razem niz robią to mieczem i ogniem, ale własnymi rękami Polaków- przekupując lub przekonując polityów oferujac im dobrze płatne, eksponowane -a tak naprawde nic nie znaczące - stanowiska- w oststnich dniach macie tego przykład i przykładów bedzie coraz wiecej.
A rosjanom nie ma co wierzyć- wystaczy pamietać 2 wojne swiatową - amerykanom zreszta tez- ale jezeli beda mieli elementy tarczy na ziemiach polskich, nie dopusczą do jej kolejnego rozbioru....

-
Gość: MrX, *.york.ac.uk
2009/07/17 13:24:43
Amerykanom wystarczy zeby tarcza nie byla w Rosji. To czy teren z tarcza bedzie na mapie w Polsce, czy w Niemczech nie ma dla nich najmniejszego znaczenia.

Już teraz coraz głośniej niemcy upominają sie o swoje ziemie które utracili po 2 wojne swiatowej.
Tymczasem Polacy wykupuja ziemie i mieszkania we wschodnich Niemczech, bo Niemcy pryskaja na zachod. Sprawa jest wiec bardziej zlozona.

Polsce tarcza nic nie daje - z ta teza sie zgadzam. Jesli ktos zna jakies dobre argumenty za niech napisze, albo wysle linka.

Co do Rosji problem polega nie na zagrozeniu militarnym, ale na tym, ze jak Pan Putin nagle postanowi, ze z jakichs politycznych przyczyn nie nalezy wpuscic polskiego miesa do Rosji to zamknie granice. Rosyjskich wladz nie obchodzi, ze rosyjscy biznesmeni, ktorzy maja umowy z dostawcami w Polsce, straca. To panstwo tylko z nazwy jest panstwem prawa - co sie carowi przysni w nocy to zrobi za dnia. W kontaktach z Rosja TRZEBA miec skuteczne narzedzie nacisku i wiedziec, ktora klika jest tam aktualnie na topie, zeby gadac z odpowiednimi ludzmi. Na zachodzie kwestia z kim gadac jest prosta - wskazuje na to stanowisko, tymczasem w Rosji nawet jak ktos piastuje wazne stanowisko to moze sie okazac, ze to tylko wydmuszka. Najlepsze jest to, ze do zachodnich politykow to nie dociera, mimo ze taki stan rzeczy utrzymuje sie od niepamietnych czasow - bez wzgledu na szyld pod jakim Rosja w danym momencie historycznym wystepowala. W dodatku dawni politycy zachodni o tym wiedzieli !!!!!!!!!!!!!

Nowa Unia jako nowe panstwo, oraz odbudowujący sie zwiazek radziecki nie będa mieli ochoty aby Polska była silna
Polska bedzie silna jesli zbuduje sie takie panstwo, ktore bedzie przyciagac z roznych stron swiata ludzi zdolnych i przedsiebiorczych. Na razie sie na to nie zanosi.
-
Gość: AMbitny, *.aster.pl
2009/07/19 20:29:50
Co za różnica - z tarczą czy na tarczy ?
Nie o tarczę idzie tu gra, tylko o rakiety ją chroniące - czy w innym przypadku było by nas na nie stać ?
To że Ameryka się zbroi jest faktem a czy tarcza ta sprawdzi się w praktyce nadal nie wiadomo, jednak... "coś nie coś" nam po niej by zostało, a tak... ?
-
2009/07/21 21:19:47
@AMbitny: Jest tylko jeden problem. Niby wynegocjował Sikorski baterię "Patriotów", ale okazuje się, że są one nieuzbrojone. Więc po co nam one?? Dla picu? Oby nie było tak jak z okrętami, cośmy je dostali od USA. Jeden jest w wiecznym remoncie, drugi wkrótce zostanie pocięty na żyletki. F-16 tez coś szwankują. Po prostu USA traktuje Polskę jako złomowisko i w dodatku ten złom sprzedaje z zyskiem, bo Polacy z miłości do Ameryki biorą wszystko nie patrząc na cenę i koszta związane z obsługą.
-
pfg
2009/07/26 15:29:39
Zdaje mi się, że jużeśmy o tym kiedyś dyskutowali.

Ja się Rosji - a raczej, rozmaitych inkarnacji rosyjskiego imperializmu - boję. W perspektywie kilku-kilkunastu lat Rosja (raczej) nas nie zaatakuje, ale co będzie się działo później, Pan Bóg raczy wiedzieć. Jak pisałem i jak niezmiennie wierzę, w jakiekolwiek wyobrażalnej perspektywie tylko Ameryka będzie w stanie nas przed Rosją ochronić, czy natomiast Ameryka będzie skłonna to zrobić, to już inna para kaloszy. Rozumowanie polskich polityków jest więc takie: Rosja nie zaatakuje Polski, jeśli Polska będzie ważna dla amerykańskiego systemu obronnego. Żeby Polska była dla amerykańskiego systemu obronnego ważna, to - dopóki nie mamy armat - trzeba do Polski sprowadzić jakieś ważne dla Ameryki instalacje obronne. Taką instalacją ma być tarcza antyrakietowa i stąd zabiegi kolejnych rządów, aby fragmenty tej tarczy powstały w Polsce.

Rozumowanie to jest, co do zasady, poprawne, przy założeniu, że tarcza jest ważna dla samej Ameryki. To zaś nie jest wcale takie jasne, bo (i) tarcza nie działa oraz (ii) Ameryka sama nie jest pewna, czy tej tarczy chce, nawet gdyby tarcza działała. Dlatego - i, moim zdaniem, tylko dlatego - "inwestowanie" (niekoniecznie w sensie pieniężnym!) przez polskie władze w "elementy amerykańskiej tarczy antyrakietowej na terenie Polski" może okazać się błędem.
-
2009/07/26 16:33:42
Co do przeszłości - chyba się zgadzamy. Dopóki było nam na rękę jechać na jednym wózku z Amerykanami, tośmy to robili - i przecież z nadzwyczajnie dobrym skutkiem! Obaliliśmy komunizm, jesteśmy w UE i w NATO. Ale w pewnym momencie pora wysiąść. W tej chwili robić dobrze Amerykanom nie jest już w naszym interesie. A mimo to polscy politycy irracjonalnie to robią. Zamienia się to w kult cargo, robienie ze słomy wyrzutni rakiet, które nie działają.

Nie rozumiem tylko, skąd ten szczególny strach, że akurat Rosja miałaby nas zaatakować. A dlaczego nie Szwecja??
-
pfg
2009/07/26 17:23:05
Nie rozumiem tylko, skąd ten szczególny strach, że akurat Rosja miałaby nas zaatakować. A dlaczego nie Szwecja??

Albo Gabon :-/

Ano stąd, że imperializm rosyjski wciąż ma się świetnie, Polska zaś dla Rosji to "kurica nie ptica" i najkrótsza droga lądowa do Europy. Przy czym współczesny atak nie musi oznaczać zrzucenia bomby lub najazdu czołgów - są inne metody. Pocieszające jest tylko to, że Rosja - być może - jednak zaczyna postrzegać Polskę jak normalny kraj europejski, vide wizyta Ławrowa w Polsce w zeszłym roku. Oby tak było, oby tak było, ale na razie na zbyt wiele nie liczę.

Ty dorastałaś w bezpiecznych latach '90, w czasach "końca historii", i to cię ukształtowało. Dlatego, jak sądzę, moja rusofobia jest ci obca.

Imperializm szwedzki zginął pod Połtawą, niemiecki w ruinach Berlina, rosyjskiego - mimo hekatomb, jakie ten naród poniósł - żadna ostateczna klęska nie spotkała. (O imperializmie gabońskim nic mi nie wiadomo.)
-
2009/07/26 18:34:06
No to dlaczego nie np. Chiny??? Nic tylko ta Rosja i Rosja - ja dobrze rozumiem o co chodzi z jej imperializmem, ale dlaczego nie bierzesz pod uwagę, że np. wspólnie z Rosjanami będziemy bronić Europy przed chińską nawałą?

A co do agresji niemilitarnej - plączesz się. Skoro mieliby nas zdominować nie-militarnie, to amerykańska armia jest tu tym bardziej po nic.
-
pfg
2009/07/26 19:30:28
No to dlaczego nie np. Chiny???

Bo dla Chin Europa jest obszarem o marginalnym znaczeniu. Ich interesuje basen Pacyfiku, kraje surowcowe, no i rosyjski Daleki Wschód.

A co do agresji niemilitarnej - plączesz się. Skoro mieliby nas zdominować nie-militarnie, to amerykańska armia jest tu tym bardziej po nic.

Militarna też nie jest wykluczona i do takiego - potencjalnego - zagrożenia trzeba się przygotowywać militarnie. O niemilitarnych wspomniałem po to, żebyśmy sobie uświadamiali, że życie może być zaskakująco bogate. Natomiast przed niemilitarnymi (niebezpośrednio militarnymi - czy cyberatak jest militarny, czy nie?) zagrożeniami najlepiej ochroni Polskę jak najściślejsze wiązanie Polski ze wszystkimi strukturami cywilizacji euroatlantyckiej - instytucjonalnymi i gospodarczymi. I, przede wszystkim, poprawa stanu cywilizacyjnego Polski.

Cóż, ja uważam, że w sprawie "kultu kargo" jesteś w błędzie. Ty uważasz mnie za irracjonalnego rusofoba. Proponuję podpisać protokół rozbieżności ;-)
-
Gość: , 79.139.3.*
2009/07/26 23:43:44
Bo dla Chin Europa jest obszarem o marginalnym znaczeniu. Ich interesuje basen Pacyfiku, kraje surowcowe, no i rosyjski Daleki Wschód

Akurat przeciw ekspansji militarnej Rosji to lepiej byloby sie spiknac wlasnie z Chinczykami, a nie z Amerykanami. Atak na Polske dostarczylby im idealnego pretekstu to zajecia rosyjskiego dalekiego wschodu ...
-
2009/07/27 10:38:03
spiknac wlasnie z Chinczykami, a nie z Amerykanami. Atak na Polske dostarczylby im idealnego pretekstu to zajecia rosyjskiego dalekiego wschodu ...

Akurat przekombinowałeś, bo w takim przypadku Chinom najpierw zależałoby na sprowokowaniu rosyjskiego ataku na Polskę, a dopiero potem na dzielnym bronieniu sojusznika poprzez zabranie Rosji Syberii... Po tej obronie mogliby nawet Rosjanom zostawić na pociechę Priwislinskij Kraj... ;-)))
-
Gość: , 79.139.3.*
2009/07/28 14:23:25
Uklad z Chinami + NATO bylby z pewnoscia lepszy niz samo NATO. Historia uczy, ze najlepiej zrobic pajeczyne roznych ukladow, ktore trzymaja wszystkich w szachu z rozmaitych powodow. Poleganie na jednej bidnej wyrzutni, na ktora koniec koncow jej budowniczy by sie wypial posiadajac zapasowa gdzies indziej, jest dosc osobliwe - to taki odpowiednik linii Maginota, tez glupio tylko "ze w druga strone"
-
2009/07/28 15:39:00
Wyrzutnia to nie jest samo NATO. To jest samo USA.
Inne państwa NATO wcale się tak bardzo nie angażują w osobiste współprace z samymi Stanami Zjednoczonymi, jak Polska.
-
pfg
2009/07/28 18:50:14
Co prawda wczoraj wezwałem do podpisania protokołu rozbieżności, ale zastanowiwszy się, częściowo zmieniłem zdanie. Zobacz tutaj.
-
Gość: , 79.139.3.*
2009/07/28 23:38:38
Niech wybuduja "Doomsday Device", wtedy bedziemy bezpieczni :-D
-
2009/07/29 00:39:30
@gość:
Ej no, kolego anonimowy, miałeś być na skype! O tej godzinie co wpisywałeś komentarz - ja byłam. Ale teraz to idę spać.
-
Gość: DSD, 144.92.199.*
2009/07/29 23:48:16
Anuszka, dlaczego bardziej boje sie inwazji Rosji niz Szwecji? Porownaj sobie poziom zycia przecietnego Rosjanina i Szweda. Nie mialbym nic przeciwko gdyby Polska z dnia na dzien stala sie niemieckim protektoratem, co do Rosji bylbym zdecydowanie przeciw. To nie rusofobia, to egoizm :-)
-
2009/07/31 01:03:21
@ Anuszka - Ja też się rosyjskiego imperializmu boję. Nie Rosjan jako takich, nawet niekoniecznie rosyjskich polityków en masse. Ale już konkretnych polityków, a raczej szans na to, że wygrają wybory - owszem. W Polsce widać, jakie spustoszenia w narodowej mentalności może poczynić kilkadziesiąt czy też dwieście lat niewoli - w Rosji niewola społeczeństwa pod carskim/prezydenckim butem trwa tak mniej więcej od Iwana Groźnego. Tam nigdy nie wykształciły się naprawdę demokratyczne mechanizmy, tam wciąż mentalność mas (całkowicie niezależna od mentalności tworzących je jednostek) jest mentalnością chłopów pańszczyźnianych, stąd tak ogromna podatność na problemy społeczne z jednej strony, a na populizm polityków z drugiej. I jeśli car/prezydent-batiuszka każe "pójść na Polskę" (militarnie czy gospodarczo), to naród potulnie posłucha. Sama widzisz, co się tam wciąż dzieje z niemal każdym, kto usiłuje swoje niezależne myśli głośno wypowiadać.

I też uważam, że tylko Ameryka we współczesnym świecie jest w stanie przeciwstawić się temu wciąż ponoszącemu łeb rosyjskiemu imperializmowi. Zgadzam się z Pfg, że niekoniecznie zechce to zrobić. Dlatego zresztą bardzo zdecydowanie nie byłam entuzjastką Obamy w ostatnich amerykańskich wyborach - bałam się miękkiego kursu wobec Rosji, w stylu Cartera. Niestety, Europa potrzebuje w Stanach Reagana. Obecna amerykańska administracja na szczęście zaczyna zdaje się to powolutku zaczynać rozumieć. Natomiast wygląda na to, że Francuzi i Niemcy nigdy tego nie zrozumieją, dlatego jedyna nadzieja w Ameryce. Choćby taka, że USA zapewnią równowagę sił. A nam by się przydali politycy, którzy potrafiliby wytłumaczyć Amerykanom, że to w nas warto inwestować, bo jesteśmy największym krajem w regionie.

A Iran nie będzie w razie czego uderzał w nas, bo po co? Mają znacznie bliżej Turcję i zwłaszcza Izrael. Skądinąd mam nadzieję, że doczekam się radykalnej zmiany na lepsze w Iranie bez kolejnej wielkiej wojny w tym rejonie i w sumie sama nie wiem, czy wolałabym, żeby Amerykanie tam interweniowali, czy nie...

@ DSD - Ja tam sobie zawsze myślę, że szkoda, że np. na kongresie wiedeńskim czy w innym dziejowym momencie, kiedy i tak nas politycznie nie było, nie zostaliśmy włączeni, przynajmniej w jakiejś części, do Imperium Brytyjskiego - bylibyśmy teraz we Wspólnocie Narodów i Anglicy poczuwaliby się do przejmowania się na poważnie naszym losem...
-
Gość: DSD, 144.92.199.*
2009/07/31 01:37:23
@drakaina
Moze wystarczyloby zeby udala sie niemiecko-austriacka Mitteleuropa po I WS? Aczkolwiek nie mam zludzen ze bylaby to bajka: rzadzaca niemieckojezyczna elita mialaby wszelkie powody zeby faworyzowac np. Ukraincow kosztem Polakow (dziel i rzadz, lepiej zeby Polacy wyladowywali swoja energie z Ukraina niz z Berlinem).

A co do samego watku, to nawet jesli ostatni list rzeczywiscie brzmi zalosnie, to anuszka przesadza piszac o 'kulcie cargo'. Tan naprawde bylo zupelnie odwrotnie: nasi zwolennicy Tarczy postrzegali USA nie jako Dobrego Bialego Wuja Sama ktory tylko mysli o tym jak nam zrobic dobrze, ale jako skur..na, ktory podepcze i zlamie kazde pisane zobowiazeni do pomocy Polsce jesli sam nie bedzie mial w tym interesu. I tarcza miala byc tym interesem. Moze kalkulacja bledna, ale na pewno nie naiwna.
-
2009/07/31 06:48:18
Poczytałem sobie kilka komentarzy... często używacie skrótu myślowego: "imperializm rosyjski". Odradza się, ma się dobrze, rośnie, jest wieczny itd, itp.
Niech mi ktoś wyjaśni jak się objawia ten "imperializm rosyjski", po czym go poznać, jak on działa i czym nam zagraża??
Ostatnią radziecką (bo wtedy nie rosyjską) wojną imperialną była wyprawa do Afganistanu za Breżniewa. Dziwna wojna, której nie dało się wygrać nawet militarnie wygrywając (czyli dokładnie tak jak dzisiaj NATO wojuje w tamtym regionie; straty Rosjan w Afganistanie - 2-6 tys. żołnierzy; różnie źródła podają, straty Afgańskich plemion ok. pół miliona (!!)... i NIC. Ale to temat na inne dywagacje) Cała późniejsza historia ZSRR i Rosji to... obrona stanu posiadania, a prawa do tego nie można odebrać żadnemu państwu, nawet najbardziej nielubianemu. Obrona najpierw ZSRR, a po jego rozpadzie, obrona terytorium Federacji Rosyjskiej. Rosja to kraj wielonarodowy, który, aby nie dopuścić do rozpadu struktur musi bronić swych granic przed separatyzmem. Odpuścisz Czeczenom, przyjdą Baszkirzy, Tatarzy, Neńcy, Ewenkowie, Karelcy, Żydzi znad Bajkału, Udmurcy. I może dla samej Rosji nie byłaby to wielka strata, bo i tak centra ekonomiczne znajdują się na terytorium Rosji, to historia pokazała, że na terytoriach z których wycofał się ZSRR natychmiast instalują się struktury "wrogie". Pribałtyka została niemal natychmiast włączona do NATO, chociaż nie spełnia jej wymogów do dzisiaj, Ukraina jest wciągana niemal na siłę, Gruzja pcha się na siłę...
Kreml ślepy nie jest i widzi NATO-wskie bazy podchodzące coraz bliżej Moskwy i St-Petersburga (tu NATO siedzi im niemal na wycieraczce). Więcej cofać się już nie mogą. Przykład Ukrainy. Rozlokowanie wojsk NATO pod Charkowem czy w Doniecku to klęska strategiczna dla Rosji, bo stamtąd do centrum europejskiej Rosji to już tylko dwa dni czołgiem, jak mawiają tankiści.
Imperialna Rosja... dlaczego nikt nie mówi o... imperialnej Ameryce, kraju, który przez ostatnie 30 lat nie przeżył ani jednego dnia bez wojny?
-
pfg
2009/07/31 16:40:37
@BEN-ONI:

Francuzi w Algerii i pod Dien Bien Phu też bronili stanu posiadania, którego to prawa "nie można odebrać żadnemu państwu". Idąc dalej tym torem, można powiedzieć, że generałowie Dybicz i Paskiewicz też bronili rosyjskiego stanu posiadania.

Rosja jest ostatnim wielkim imperium kolonialnym, którego jedyna osobliwość polega na tym, iż jest to imperium lądowe, nie morskie. Narody syberyjskie są małe, słabe i na skutek lat kolonializmu zdegenerowane. Nie wyrwą się z Rosji ani jej nie zagrożą. Ale Czeczeni chcieli - czemu odmawiasz im tego prawa w imię "stanu posiadania" Rosji?
-
2009/07/31 18:06:09
@ben-oni - dla każdego "stanu posiadania" można znaleźć wcześniejszy "stan posiadania", w którym granice wyglądają inaczej. Kiedyś Stefan Chwin powiedział, że z perspektywy czasu Polsce "opłaciła się" utrata kresów wschodnich, bo gdybyśmy je mieli, to mielibyśmy też po 1989 r. drugie Bałkany z mordowaniem miastowych Polaków, rzeziami etnicznymi itd. Dla wielu kresowiaków takie stwierdzenie jest bolesne, ale jeśli na to spojrzeć bez emocji i sentymentu, to jest w tym wiele prawdy - wystarczy poczytać nieco "kresowej" literatury, żeby zobaczyć, że Polacy byli tam obcy: wyspy w otoczeniu żywiołu lokalnego. Ale przecież moglibyśmy ruszyć na Wilno i Lwów w imię niegdysiejszego stanu posiadania, prawda? Zwłaszcza jeśliby uznać, że cały okres po 1945 był tylko bezprawiem, a czasem mam wrażenie, że niektórzy politycy do tego dążą.

Dawno temu nie było stałych granic państwowych i stan posiadania (a raczej panowania terytorialnego) różnych okolicznych mniej lub bardziej ważnych władców zmieniał się w zależności od tego, czy dany zagon się udał, kto komu złożył przysięgę lenną itd. Państwa narodowe ze ściśle wyznaczonymi granicami to tak dopiero XVIII, XIX w. Ustalanie granic co do niemal milimetra to nawet nie wiem, kiedy się dokładnie pojawiło, ale też niedawno. A poza tym można natychmiast zapytać, dlaczego akurat stan posiadania sprzed mniej więcej dwudziestu lat miałby być tym obowiązującym? Wracamy do pierwszego zdania tego komentarza.
-
2009/07/31 23:43:12
PFG, drakaina: Amerykanie są lepsi, bo swoich Indian wymordowali lub zamknęli w rezerwatach i o suwerenności "rdzennych mieszkańców Ameryki" nie ma mowy??
To jest relatywizm.
Czeczeńcy dostali autonomię... i uczynili z Czeczenii bandycką czarną dziurę, gdzie ginęli ludzie, ropa z rurociągów i towary z transportów. Czeczenia zamieniła się w jaskinię zbójców, gdzie głównym "przemysłem" było sprzedawanie dziwek do burdeli w Europie, porywanie ludzi i nielegalny handel bronią. uważacie, że tak powinno wyglądać cywilizowane państwo??

pfg: i myślisz, że potępiam Paskiewicza i Dybicza?? Nie, bo gdybym ja był Rosjaninem, tez tępiłbym powstania polskie. Tak jak Polacy tłumili powstania kozackie.
-
2009/08/01 00:27:55
@ Ben-oni - sam widzisz, że można się cofać i cofać, ale w końcu dojdziemy do czasów, do których nie ma źródeł pisanych, a osadnictwo było na tyle rozrzucone, że granice nie miały wielkiego znaczenia ;)

A co do "rdzennych mieszkańców" Ameryki, to tu potrzebna jest spora ostrożność, jako że istnieją przesłanki, jakoby tzw. native Americans, należący do odmiany żółtej, nie byli wcale pierwszą ludnością tego kontynentu, tylko być może kiedy tu przywędrowali, to wybili albo wyparli tych jeszcze wcześniejszych.

Tak na marginesie, zastanawiam się, gdzie kończy się szacunek dla zastanych (by uniknąć "rdzennych") kultur? Nie wdając się w szczegóły skomplikowanych dziejów stosunków aztecko-hiszpańskich (wcale nie jednoznacznych w pierwszych latach), jak przybysze z Europy mieli traktować kultury, w których codziennością były masowe ofiary z ludzi? Przy całym wrodzonym i nabytym szacunku dla odmienności oraz fascynacji wszelkimi dawnymi kulturami mam problem z Mezoameryką i usiłuję wyobrazić sobie, jak tamtejsze obyczaje musiały być odbierane (nie twierdzę oczywiście, że wybijanie Majów i Azteków było dobrym wyjściem, żeby było jasne). Swoją drogą część ludów Ameryki Północnej miała wówczas różne równie mało sympatyczne obyczaje - Indianie z antywesternów to bajka dla grzecznych dzieci.
-
Gość: , *.range81-152.btcentralplus.com
2009/08/01 19:06:25
Hiszpanie w czasach wypraw kolonialnych do Ameryki poludniowej z punktu widzenia dzisiejszej mentalnosci to banda krwiozerczych bestii. Wg mnie nie bylo wiekszej roznicy miedzy nimi a Aztekami - Aztecy z tego co wiem mordowali jencow w ofierze, a armie europejskie pladrowaly miasta i wsie, mordujac dla sportu mieszkancow. Po prostu zycie wiekszosci w tamtych czasach bylo niezwykle tanie. To ciekawe, ze w szkole przy okazji opisow roznych dawnych wojen opuszcza sie okrucienstwa do ktorych wtedy dochodzilo. Stwarza to calkowicie bledne przekonanie, ze nie bylo nic gorszego od II wojny swiatowej, a w rzeczywistosci na przyklad Polska byla bardziej spustoszona po potopie szwedzkim.

Wracajac do tematu: pewnie wszyscy sie zgodzimy, ze nie chcemy u nas porzadkow - o ile mozna to nazwac porzadkami - panujacych w Rosji; czy amerykanska wyrzutnia by nas obronila ??? Moim zdaniem nie. Nawet jakby byla to Amerykanie niewatpliwie chcieliby takich wyrzutni zainstalowac kilka w roznych zakatkach swiata. Jak jedna padnie to bedzie ja mozna spokojnie olac. Poza tym pomysl sojuszu USA z Polska przeciw Rosji jest dosc komiczny. Przeciw Rosji potrzebne sa duze sojusze typu NATO, albo sojusze z wielkimi krajami takimi jak Chiny lub Indie. Spojrzmy prawdzie w oczy - Amerykanie nie buduja tej wyrzutni przeciw Rosji, a my liczymy na to, ze przypadkiem bedzie przeciw Rosji.
-
2009/08/20 14:48:54
Przepraszam ale oparłaś się na kuriozalnie niepoprawnej definicji kultu cargo. Cargo oznacza towar, dobytek, definicja jest tu: pl.wikipedia.org/wiki/Kult_cargo
Kult cargo oznacza wypełnianie pewnych magicznych formalnych działań bez zrozumienia ich sensu ( budowa trzcinowego lotniska), w nadziei że drobiazgowe dotrzymanie zgodności z widzianymi ale nierozumianymi działaniami ( rzeczywiste lotnisko) sprawi ten sam skutek ( przylot samolotu - wielkiego ptaka - z towarami - cargo)
-
Gość: MrX, *.york.ac.uk
2009/08/21 19:58:01
Alez jest zwiazek:
"Kult cargo oznacza wypełnianie pewnych magicznych formalnych działań bez zrozumienia ich sensu"-budowa tarczy bez przyjecia do wiadomosci, ze USA nie buduja jej przeciw Rosji.
-
2009/08/21 23:09:03
Kakaz, kto decyduje o poprawności definicji kultu cargo? Jeśli już uważasz Wikipedię za wyrocznię, to dlaczego polską? Np. na angielskiej Wikipedii jako jeden z przykładów - John Frum. Przestań się czepiać.

MrX ma rację. Nawet gdy ja lub PFG opisujemy znawisko społeczne polegające na oczekiwaniu, że bogatsza cywilizacja coś nam da w prezencie - to w gruncie rzeczy działa ono jak kult cargo: Ludzie oczekują - bez zrozumienia mechaniki interesów międzynarodowych - że od tamtych dostaną coś bądź za darmo, bądź z pobudek, które dla tamtych w rzeczywistości są niedorzeczne. Albo gdy ludzie mylą deklaracje tamtych z rzeczywistymi ich motywacjami (np. ich prezydent mówi: pomagamy wam, bo kochamy wasz wspaniały naród, a w rzeczywistości pomaga tylko dlatego, by przypieprzyć jakiemuś krajowi trzeciemu).

Nie lubisz słowa "kult cargo" - nazwij to naiwnością.