Blog > Komentarze do wpisu

Jan Paweł II sam sobie zrobił polski Kościół

Mało kto w Polsce zdaje sobie sprawę, skąd się wzięli polscy biskupi. Media narzekają na słabą kondycję intelektualną władz polskiego Kościoła. Narzekają na biskupów, którzy czują się bezradni  wobec złego świata bez ojcowskich wskazówek Jana Pawła II. Zapominamy jednak, że to on sam powołał większość biskupów!

Na 136 biskupów polskich, 103 zostało mianowanych przez Jana Pawła II. W tym takie gwiazdy estrady, jak Michalik, Głódź, czy Paetz. Tu sporządziłam tabelkę, w której można detalicznie sprawdzić, kto rządzi polskim Kościołem i dzięki któremu papieżowi.

Czy może Jan Paweł II wybierał betonowych biskupów po to, aby skutecznie opierali się komunie? Nie! Ponad połowa została mianowana już po upadku komunizmu. Dokładnie - 42 biskupów za komuny, a 61 w wolnej Polsce. Wśród tych wybranych do służby w państwie demokratycznym są biskupi Głódź i Paetz.

W przykry sposób godzi to w wizerunek Jana Pawła II - ale to on sam konsekwentnie wybierał takich biskupów, którzy nie potrafią sobie bez niego poradzić. I którzy nie umieją kierować Kościołem we współczesnym świecie.

wtorek, 07 lipca 2009, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Ta strona ma fanpage. Lajkujcie!


Polecane wpisy

  • Trzy cechy fundamentalizmu

    Trzy cechy fundamentalizmu: Gdy fundamentalista chce być miłosierny, inność określa mianem choroby. Gdy fundamentalista nie chce być miłosierny, inność określa

  • Kościół jak zwykle niekonsekwentny

    Ponieważ polska hierarchia kościelna właśnie rzuca gromy na tabletki "dzień po", chciałabym zwrócić uwagę na ciekawą sprawę - Kościół katolicki na Zachodzie, uw

  • Nowy portal "Nauka i religia"

    Dziś otwarto nowy portal: naukaireligia.pl . Firmowany jest przez krakowskie Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych, organizację pod patro

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/07/07 23:27:07
Rany, nie wiedziałam, że w Polsce jest TYLU biskupów... A sprawa bardzo ciekawa, skądinąd. Cały ten beton i nagle taki Zyciński... któremu skądinąd biskupstwo troszkę się na umysł też rzuciło, ale zważywszy, że umysł to tęgi, to nie przestał całkiem myśleć.
-
pfg
2009/07/08 10:14:58
Ten zarzut przeciwko Janowi Pawłowi bywa podnoszony, choć tak trochę półgębkiem. Ja jednak myślę, że to jest - przynajmniej po części - konsekwencja decyzji podjętych jeszcze przez Wyszyńskiego, który świadomie pchnął polski Kościół w stronę katolicyzmu ludowego, intelektualnie i kulturowo zacofanego (Wyszyńskie też miał swoje racje, o których, jak ja je rozumiem, może kiedyś napiszę). Jan Paweł miał więc na wejściu wybór spośród ludzi uformowanych niemalże na jedno kopyto, a z próżnego itd. Jaka była ostateczna rola formacji zapoczątkowanej przez Wyszyńskiego, jaka zaś osobistych preferencji Jana Pawła, nie wiem. Za sto lat ludzie będą o tym pisać prace naukowe z historii :-)

Warto też przyjrzeć się losom "intelektualistów" w polskim Episkopacie. Życiński - ma swój Lublin, ale poza tym jest izolowany, jego stanowisko jest ostentacyjnie kontestowane przez innych przewielebnych. Pieronek - zmarginalizowany do tego stopnia, że nie pełni żadnej oficjalnej funkcji kościelnej. Wielgus (podobno niezły filozof) i Paetz (znakomity organizator, znawca sztuki itd) mieli, jakby powiedzieć, inne wady. Nagy (konserwatywny teolog) otrzymał sakrę i kapelusz już na emeryturze. Tischner przyjęcia sakry wprost odmówił.

Nb, biskupi Martyniak i Juszczak, formalnie członkowie Episkopatu Polski, nieco się z tej klasyfikacji wyłamują, bo są biskupami grekokatolickimi. Grekokatolicy w Polsce mają swoje problemy, ale - o ile mi wiadomo - głównie z katolikami obrządku łacińskiego :-/
-
2009/07/08 11:23:02
Ten zarzut przeciwko Janowi Pawłowi bywa podnoszony, choć tak trochę półgębkiem.

Bywa, bywa, ale faktycznie jest mało medialny.

Jan Paweł miał więc na wejściu wybór spośród ludzi uformowanych niemalże na jedno kopyto

Ale to jest argument obosieczny: Na tej zasadzie mogę postawić tezę, że Wojtyła został "uformowany" (blee, okropne słowo) w ogóle jeszcze przed Soborem, więc popierał podobnych sobie.

Poza tym, myślisz, że "formowanie" w seminariach to rzeczywiście było pakowanie ludziom mózgów do foremek, tak, że wychodzili stamtąd sami idioci? Są księża mądrzejsi, są głupsi - również ci mądrzejsi od czasu do czasu przeciskają się przez formacyjne sito.

Zadaniem i odpowiedzialnością papieża jest wyławiać tych najmądrzejszych. Przecież biskupów nie bierze się z łapanki. Papież jednak widać kierował się jakimiś innymi kryteriami w wyborze "najlepszych". Według mnie, byli to ci najbardziej posłuszni.

Tischner mówił otwarcie, dlaczego nie chciał być biskupem - bo to nałożyłoby cenzurę na jego wypowiedzi. Hm, a kto za tę cenzurę odpowiadałby? Nad biskupem stoi papież.
-
pfg
2009/07/08 13:19:28
Tischner mówił otwarcie, dlaczego nie chciał być biskupem - bo to nałożyłoby cenzurę na jego wypowiedzi. Hm, a kto za tę cenzurę odpowiadałby? Nad biskupem stoi papież.

Nie pamiętam dokładnego cytatu i nie mogę teraz znaleźć źródła, ale przypominam sobie, iż Tischnerowi chodziło o to, że biskup wypowiada się w imieniu Kościoła, a filozof, nawet będący księdzem, we własnym. Myślę więc, że tu akurat nadinterpretujesz.
-
2009/07/08 13:39:48
To było w wywiadzie-rzece "Między panem a plebanem". Może nawet znajdę. To o czym ty mówisz, to jest właśnie cenzura. Jako przedstawiciel Kościoła nie można powiedzieć tego, co chciałoby się powiedzieć we własnym imieniu.
-
2009/07/08 14:17:04
Jako przedstawiciel Kościoła nie można powiedzieć tego, co chciałoby się powiedzieć we własnym imieniu.

Zgadza się. Widać to po Życińskim. Prywatnie zdarza mu się wypowiadać jeszcze ostrzej niż wypowiada się publicznie, bywa też bardziej tolerancyjny wobec tych spraw, które jako biskup oficjalnie potępia.

Nawiasem mówiąc, mogę zacytować Tischner w rozmowie prywatnej, której byłam świadkiem: na pytanie, co sądzi o tym, że mówi się o jego kandydaturze na biskupa, odpowiedział "wolałbym się ożenić".
-
2009/07/08 14:45:18
Być może powoli będziemy mieli okazję zweryfikować hipotezę Pawła, że wszystko przez biskupów formowanych za czasów Wyszyńskiego. Szacuję, że średni czas od święceń kapłańskich do biskupich to 30 lat. Czyli właśnie gdzieś tak teraz B16 zaczyna mianować biskupów wychowanych już po Wyszyńskim.
Hahaa... Ale za to za czasów Jana Pawła II! :-D
I tak przez najbliższe 20 lat.
Czekaj tatka latka...
-
pfg
2009/07/08 16:01:46
To o czym ty mówisz, to jest właśnie cenzura. Jako przedstawiciel Kościoła nie można powiedzieć tego, co chciałoby się powiedzieć we własnym imieniu.

A może nie cenzura tylko odpowiedzialność za słowo? Cenzura jest wtedy, gdy jakaś władza zabrania mówienia czegoś lub post factum za mówienie karze; autocenzura wtedy, gdy ktoś sam się powstrzymuje w obawie przed potencjalną karą. Współcześnie biskupi są formalnie karani bardzo rzadko - Lefebvre był tolerowany przez ponad 20 lat, z lefebrystowskiego biskupa-negacjonisty B16 ekskomunikę zdjął, nawet tak ekstremalne przypadki, jak ten afrykański arcybiskup, który ożenił się i przystąpił do sekty Moona (być może w odwrotnej kolejności), ale potem z niej rzekomo wystąpił, były traktowane bardzo łagodnie. Nie sądzę, żeby Tischner bał się kary. Raczej obawial się, że słowa filozofa, wypowiadane ustami biskupa, moga być przez ludzi źle zrozumiane. A może dopuszczał, że się jako filozof myli i nie chciał angażowac Kościoła w popieranie swoich hipotetycznych błędów? A może wreszcie wolał, żeby jego słowa miały wagę per se, a nie dzięki stojącym za nimi autorytetem biskupim? Dwa pierwsze przypadki to odpowiedzialnośc za słowo, trzeci od biedy możnaby podciągnąć pod grzech pychy,ale cenzury, rozumianej jako (potencjalna) kara kanoniczna, nie widzę. Nadinterpretujesz.
-
2009/07/08 16:37:08
Raczej obawial się, że słowa filozofa, wypowiadane ustami biskupa, moga być przez ludzi źle zrozumiane. A może dopuszczał, że się jako filozof myli i nie chciał angażowac Kościoła w popieranie swoich hipotetycznych błędów?

A nie nie nie. Aż zadam sobie trudu, żeby znaleźć ten fragment i przepisać. On tam wyraźnie mówi, że jako prosty filozof to jest przez Kościół tolerowany, zwłaszcza jeśli od czasu do czasu wygłosi kazanie dla przedszkolaków czy wykaże się inną tego typu pracą duszpasterską, to już potem może pisać co chce, bo nikt nie zwraca na niego uwagi. A jako biskup miałby gorzej.
-
2009/07/08 20:21:55
Kościół rzeczywiście "wyprodukował" takich, a nie innych kandydatów na biskupów, a papież wybierał wśród nich. Wiele razy wybierałem podwładnych do awansu i nie zawsze był wybór. Pracuje się z takimi ludźmi, których się ma, a nie z tymi, których się chce mieć. Dobry generalnie kandydat może być złym kandydatem w tym czasie, kiedy dokonuje się wyboru. A papież musiał dokonywać takiego wyboru nie tylko w Polsce.
-
Gość: Piotr, *.hsi.kabelbw.de
2009/07/11 00:10:20
"Media narzekają na słabą kondycję intelektualną władz polskiego Kościoła."
kto narzeka? Fakt, Super coś tam i TVN48 pewnie

"Zapominamy jednak, że to on sam powołał większość biskupów! [JP2]"
a kto miał to zrobić jak przez ostatnie 30 lat właśnie to on był od tego??

płytki jak kałuża ten wywód...
-
2009/07/11 02:52:57
Właściwie nie wiem czemu jestem zaskoczony tymi danymi, bo przecież gdybym zastanowił się to by było jasne kto miał zasadniczy wpływ na bieżący stan rzeczy. Ale dla zrozumienia czy rzeczywiście takie były jego wybory jakie możliwości wyboru czy też są to tendencji bardziej długofalowe i uniwersalne, trzeba by było wiedzieć jak owe wybory wyglądają w krajach, w których Kościół ma duży wpływ na życie społeczne - Filipiny, Brazylia, inne kraje Ameryki Południowej...

@Piotr: to tak z czystej ciekawości - co z Twojego punktu widzenia dodało do zrozumienia problemu Twoich pięć linijek? Bo jeśli w cieniu ich chowa się przekonanie, że nie ma kłopotów z klasą intelektualną polskiej hierarchi katolickiej, to dobrze by było wysłowić taką tezę i podać jakieś argumenty. I wszyscy się ucieszymy, że jest dobrze a może i świetnie.
-
Gość: pamejudd, *.studentenheim.uni-tuebingen.de
2009/07/11 12:54:52
Pozwolę sobie rozwinąć wywód Piotra, bo dokładnie to samo przyszło mi do głowy. Otóż:


1) JP2 sprawował urząd przez bodajże 25 lat.

2) B16 jest papieżem od lat czterech.

3) Jeśli B16 wyświęcałby biskupów z podobną częstotliwością, co JP2, to z uwagi na 1) i 2) nie mógłby ich wyświęcić więcej niż JP2 ponad pięciokrotnie krótszym czasie.

4) Większość biskupów wyświęconych przez poprzedników JP2 przeszła... w stan spoczynku.


Trochę się zdziwiłem, że anuszka wyprodukowała podobnie głupi wywód...
-
2009/07/11 14:45:11
Ale o co wam chodzi? Wywód nie jest głupi, bo jest prawdziwy.

To, co dla was oczywiste, nazywacie głupim?

Jeśli chodzi o mnie, te wiadomości nie były oczywiste, dopóki nie zebrałam wszystkich danych i nie przekonałam się.
-
pfg
2009/07/12 22:00:01
@Piotr, @pamejudd

Problem w tym, że Jan Paweł jest szanowany i ceniony, a znakomita większość polskich biskupów jakby mniej, a tymczasem okazuje się, że to ten wspaniały Jan Paweł takich matołków mianował. Tymczasem ludzie ceniący papieża i krytykujący biskupów zachowuję się tak, jakby biskupi wzięli się niewiedzieć skąd i nic z Janem Pawłem nie mieli wspólnego. Pytanie jest przy tym takie: dlaczego Jan Paweł mianował właśnie te osoby, które mianował?
-
2009/07/12 22:18:20
@pfg:
Aaa, więc oni tego nie zrozumieli? Heh, tym razem to ja uważałam, że akurat ten wniosek jest oczywisty. Wobec tego dzięki, że łopatologicznie go wyartykułowałeś.
-
Gość: asdf, *.anonymouse.org
2009/07/12 22:59:13
Mozna byc naraz praktykujacym fizykiem i katolikiem? Jak? Podobno placiliscie na Kosciol
w Niemczech.
-
2009/07/13 11:31:46
Dlaczego nie chcesz, żebym cię rozpoznała po IP?
-
pfg
2009/07/13 20:34:31
Mozna byc naraz praktykujacym fizykiem i katolikiem?

Można.

Jak?

Normalnie :-)
-
2009/07/13 22:21:14
Ależ ludzie miewają pytania... typu "czy można jeść gruszki i chodzić po górach?" Nigdy nie słyszałem o regulaminie uczelnianym, który by wzbraniał jakichś opcji religijnych. No, nie wiem jak to jest w Pakistanie.
-
Gość: asdf, *.anonymouse.org
2009/07/13 23:28:43
Dziekuje, wasze odpowiedzi wiele mi o was powiedzialy :)

ebooks.adelaide.edu.au/c/carroll/lewis/alice/chapter7.html
-
2009/07/14 10:50:17
@ Andsol - może to jest kwestia raczej taka, że ludzie mają raczej wrażenie, że zadają pytanie typu "czy można pić piwo i chodzić po górach" a może wręcz "czy można pić wódkę i jeździć samochodem". Bo przecież można, jeśli się odpowiednio "rozdzieli" te sfery życia i zwłaszcza jeśli się ich na siłę nie miesza.

Skądinąd w przypadku gór i piwa to toczyłam o to boje, prowadząc kiedyś z Zakopanego w góry (no, na Gąsienicową i w okolice) wycieczkę gości na doskonale znanej Anuszce konferencji fizyków, i niejaki Rysio Z., przywoływany tu niekiedy, zabrał ze sobą plecak pełen piwa... Stanęło na moim i wypił je, jak już byliśmy z powrotem w Kuźnicach.
-
Gość: MrX, *.york.ac.uk
2009/07/14 13:54:28
Niech ktos teraz powie Rysiowi, zeby dodal - jak to ma w zwyczaju - jakas bajke na temat np. "O episkopacie i siedmiu beczkach piwa" hehehhehe
-
2009/07/14 15:48:10
Nigdy nie słyszałem o regulaminie uczelnianym, który by wzbraniał jakichś opcji religijnych.

Andsol, niestety, niestety - w Niemczech, żeby mnie przyjęli do pracy na uczelni, musiałam podpisać, że nie należę do scjentologów...
-
2009/07/14 20:39:31
@pfg i anuszka:

- zrozumieliśmy (przynajmniej ja). Czytać uczyłem się dość dawno, ale jeszcze nie zapomniałem, jak to się robi. Nazwałem wywód głupim (może trochę na wyrost, bez obrazy), bo opisuje OCZYWISTĄ zależność.

- JP2 został papieżem, bo z jakichś przyczyn wyróżnniał się spośród reszty kleru.
- zostawszy papieżem, MUSIAŁ mianować jakąś liczbę biskupów, zeby zachować ciągłość struktury Kościoła (odejścia na emeryturę, itp.)
- mianować mógł tylko biskupów wywodzących się z tego kręgu, spośród którego wcześniej się wyróżniał (tutaj, droga anuszko, trochę informacji dla roszerzenia wiedzy o temacie na który piszesz: www.powolanie.wiara.pl/wydruk.php?grupa=6&art=1177527880&dzi=1144532287 )
- w świetle tego, co powyżej, mianowani przez JP2 biskupi musieli w większości być gorsi od niego jako duszpasterze.

Do tego dochodzi kwestia relacji czasu i liczby nowych mianowań, którą przywołałem poniżej. Opisana przez anuszkę sytuacja jest zatem - powtórzę - OCZYWISTA i dlatego z sądu "JP2 powołał większość polskich biskupów" trudno wyciągać jakiekolwiek wnioski (chyba, że ktoś lubi rozważania w stylu "słoń a sprawa polska").
-
2009/07/14 22:33:38
Oczywiste nie równa się głupie.
Na tej zasadzie wszelkie podręczniki są głupie, bo wyjaśniają rzeczy oczywiste (dla tych, którzy już je zrozumieli).

W ogóle - sorki, ale jak na złość będzie słoń a sprawa polska - to bardzo polskie: Komuś kto czegoś nie rozumiał, a jednak w końcu zrozumiał, dawać do zrozumienia, że mówi coś głupiego, bo inni rozumieli to wcześniej.

Z tego powodu w polskiej szkole i na polskiej uczelni nie wypada zadawać pytań, bo przecież pytam na pewno o rzecz oczywistą, którą już wszyscy wiedzą, więc moje pytanie będzie głupie.

Z tego też powodu w polskich szkołach i uczelniach kwitnie ściemniactwo i udawanie, że wszyscy wszystko rozumieją, podczas gdy tak nie jest.

Nie dla chwytu retorycznego piszę, że to takie polskie. Naprawdę, w innych kulturach bywa inaczej! Napatrzyłam się na współpracach i konferencjach naukowych, polskich i zagranicznych.

Tak samo lub gorzej jeszcze niż w Polsce bywa w kulturach azjatyckich, gdzie jeszcze bardziej nie wypada przyznawać się, że czegoś nie rozumiemy. Znajomy opowiadał o konferencji naukowej gdzieś na Dalekim Wschodzie. Z fizyki. Prelegent Japończyk wygłosił parę niejasnych stwierdzeń. Zgłosił się młody naukowiec, też Japończyk (to już coś, że to w ogóle zrobił) i poprosił o wyjaśnienie tych stwierdzeń. Prelegent po prostu powtórzył ten sam bełkot słowo w słowo. Pytający grzecznie kiwnął głową, podziękował i udawał, że rozumie. Czy czegoś ci to nie przypomina? ;]

Natomiast w kulturach zachodnich zadawanie "głupich" pytań nie jest bezlitośnie sekowane tak jak w Polsce. Tak ludzie tam są wychowywani od dzieciństwa. I w tym upatruję też sukcesów naukowych Zachodu.

Na postdoku w Niemczech moim szefem był jeden taki guru od procesów stochastycznych. Naprawdę dobry naukowiec w swej dziedzinie. Ma on to do siebie, że jest ciężko kapujący. Na seminariach i spotkaniach grup roboczych, gdy opowiadaliśmy o postępach naszych prac, często nie rozumiał o co chodzi. Ale tak długo i upierdliwie o wszystko pytał i drążył, aż zrozumiał. Jestem pewna, że dzięki temu doszedł do tego, do czego doszedł.
-
2009/07/14 23:05:39
Prelegent po prostu powtórzył ten sam bełkot słowo w słowo. Pytający grzecznie kiwnął głową, podziękował i udawał, że rozumie. Czy czegoś ci to nie przypomina?

No, mnie na pewno przypomina :D Zwłaszcza pierwsze zdanie. Natomiast święta prawda, że w Polsce nie ma kultury pytania o wyjaśnienia. Np. na wykładach, jeśli prowadzący zapyta na zakończenie, czy są jakieś pytania, to zazwyczaj zapada kłopotliwe milczenie. Znam wykładowcę, który w takiej sytuacji mówi "no, skoro państwo są tacy genialni, że wszystko już zrozumieli, to do miłego zobaczenia na egzaminie". Złośliwe, to prawda, ale coś jest na rzeczy.

A swoją drogą strasznie mnie nurtuje, któż to był Twoim szefem na tym postdoku...
-
2009/07/15 00:35:38
Zaraz... czy ja tym razem (znowu), czegoś nie zrozumiałem, czy ty po prostu bronisz sensu pisania o oczywistości, a ta reszta to dygresja?
-
2009/07/15 01:01:51
[dygresja] Tak sobie pomyslalem, ze jedna z dobrych cech nauk przyrodniczych jest ich osadzenie w calej masie "oczywistosci", ktore fajnie poznawac i pozniej o nich opowiadac. [/dygresja]

************

To co mnie zmierzilo w "oczywistosci" twojego wpisu, to fakt ze przedstawiasz "oczywistosc" jako przeslanke do uargumentowania mysli, ktora z kolei powiazana jest z przeslanka inna zaleznoscia niz ta, ktora przywolujesz (probowalem przedtem wynalezc jakis analogiczny i rownie kolorowy przyklad takiego argumentu, ale moja wyobraznia polegla). Otoz, twierdzisz ze "nie nalezy stawiac JP2 na piedestale, odrozniajac go od reszty polskiego Kosciola, bo to on mianowal wiekszosc obecnych hierarchow, tym samym ponosi wspolwine za kondycje K. Kat. w Polsce". Tymczasem, "argument z kwoty" ma postac raczej wynikania logicznego i nie nadaje sie dla rozwazan o obecnym stanie hierarhii koscielnej i roli JP2 w jego uksztaltowaniu.
-
2009/07/15 09:17:15
Tymczasem, "argument z kwoty" ma postac raczej wynikania logicznego i nie nadaje sie dla rozwazan o obecnym stanie hierarhii koscielnej i roli JP2 w jego uksztaltowaniu.

Nie rozumiem. Niby dlaczego nie?

Cała matematyka opiera się na argumentach w postaci wynikania logicznego i jakoś nikt nie mówi, że jest głupia.
-
2009/07/15 09:28:35
A swoją drogą strasznie mnie nurtuje, któż to był Twoim szefem na tym postdoku...

To będzie ci akurat nietrudno sprawdzić.
W ogóle, ciekawe jest to, że człowiek może być inteligentny, a jednocześnie ciężko kapujący. Właściwie to chyba złudzenie. Raczej chodzi o to, że taki człowiek nie jest w stanie zaakceptować jakiejś informacji, dopóki całkowicie i bez cienia wątpliwości jej nie zrozumie.
-
Gość: fdsa, *.anonymouse.org
2009/07/31 06:01:21
tak bylo?

Nic dziwnego, że skonfrontowani z przejawami niechęci rozsądni Polacy kapitulują. Starają się wykazać, że jest wręcz przeciwnie że nie są Polakami, a jeśli są, to nie bardzo, że nie są katolikami, a jeśli już, to postępowymi, niemającymi nic wspólnego z reakcyjnym Janem Pawłem II itd. Do ocieplenia jednostkowego wizerunku przydaje się także babcia Żydówka, a nawet dziadek komunista. W Niemczech użyteczny może być także jakiś krewny z volkslisty, wypędzony lub autochton. Także w USA lepiej uchodzić za Niemca, a jeszcze lepiej za Włocha czy Francuza, a gdy jest się Polakiem, to lepiej być gejem niż hetero.

Pochodzący z Polski doktoranci starają się zadowolić swoich promotorów krytyczną postawą wobec polskości, wybierając tak kontrowersyjne tematy jako różne złowieszcze formy polskiego nacjonalizmu. Służy to karierze. Politolog czy historyk, który latami wegetuje na podrzędnym uniwersytecie, gdy pisze w zbyt klasycznym polskim narratywie, może jak pokazuje znany przykład zrobić światową karierę na jego energicznej dekonstrukcji.

www.rp.pl/artykul/2,342407_Krasnodebski__Dlaczego__patrza_na_nas__z_gory.html
-
Gość: piotrm, *.piastlan.net
2009/12/19 16:56:55
Media ciągle krytykują Kościół Katolicki, a skąd wiemy ile z tych oskarżeń na księży i biskupów to prawda?