Blog > Komentarze do wpisu

Na kryzys socjalizm?

Już pół roku media ogólnoświatowe i polskie trąbią o wszechświatowym kryzysie ekonomicznym. Dla mnie to raczej spowolnienie gospodarcze niż kryzys, bowiem ten ostatni kojarzy mnie się ze stanem zapaści gospodarczej w stylu lat 30. ubiegłego wieku lub tego co się działo w PRL za Jaruzelskiego. Ale dla bogatej części świata, wszystko to co nie jest wzrostem, jest kryzysem. Ale do rzeczy.
 
Tak sobie patrzę, czytam i słucham jak rządy wielu państw probują skutecznie walczyć z ową katastrofą. I na razie głównym kierunkiem działań to interwecjonizm a la socjalizm. Czyli nacjonalizacja, sterowanie ręczne gospodarką, drukowanie pieniądza celem pobudzenia konsumpcji, dopłaty dla kupująych określone dobra przemysłowe, dopłacanie do bankrutów. Jednym słowem, coś czego liberał unikał i czym się brzydził. Jak na razie Polska pozostaje trochę w tyle za tymi "świetlanymi i nowoczesnymi" metodami działań. Co prawda nie daje grubych miliardów złotych bankom (vide USA, Wielka Brytania), nie wykupuje akcji czyli nie następuje częściowa nacjonalizacja (Niemcy), ale i tak mamy z ukrytymi na razie formami pomocy sprzecznymi dla mnie z wolnym rynkiem.
 
I tak oto, głośny program "Rodzina na swoim" to nic innego jak pompowanie kasy developerom, którzy zamiast obniżać ceny za ich słabo sprzedające się produkty (mieszkania), co byłoby zgodne z liberalizmem, dostają zastrzyk gotówki. Obniżają oni ceny tylko do pułapu wyznaczonego dla danego województwa i ani złotówki mniej. I mamy oligopol wspierany przez państwo, który drenuje budżet państwa czyli nas, podatników. I to w imię pomocy dla rodzin chcących kupić mieszkanie. Jakby ceny spadły do poziomu ogólnoeuropejskiego czyli cena za metr kw. równa miesięcznej pensji, to by developerzy nie mieliby problemów z upłynnieniem mieszkań i tak by zarobili wystarczająco. Ale oni się przyzwyczaili do nierzeczywistych wpływów i nie chcą zejść na ziemię. A ponieważ jakoś mało kto się pali do kupowania wedle tego programu w obecnym kształcie, to się pojawiają pomysły pomocy państwa dla nich. Ich propozycje to jawna kpina. Objęcie programem tylko nowowybudowanych mieszkań (przeciez akurat kupno z rynku wtónego jest lepsze na start życiowy), podwyższenie limitu kosztowego z 30% na 60-70% (ten limit to tak naprawdę zarobek firm developerskich). O reszcie głupot nie piszę, można tu sobie poczytać - link. Czekam teraz na program "Szynka dla każdego", dzięki któremu kupujący będą dostawac częściowy zwrot kupna szynki w wysokości 10%, ale tylko za produkt z ceną do 25 zł/kg. A producenci wędlin lub sklepy akurat sprzedawać będa szynki tylko za 24,99zł/kg. 
 
Również  wielcy przedsiębiorcy z Lewiatana upominali się o pomoc państwa dla siebie.  Oczywiście zatroskani byli o swoich pracowników, których trzeba będzie zwolnić bez pomocy państwa dla przedsiębiorców. A ja się pytam - czy my mamy kapitalizm czy socjalizm?? Jak na początku lat 90. padały nierentowne firmy, ludzie szli na bezrobocie, to Lewiatan przypominał o kapitalizmie, o możliwości przebranżowienia się, szukania pracy w innej części kraju czy nawet za granicami Polski.  Grzmiał na nierobów, że nie chcieli brać pracy za minimalną płacę. To teraz ja mam dla nich taką radę. Czyńcie wedle tych samych rad, zobaczcie jak to jest na wolnym rynku, kiedy prowadzenie firmy, to nie tylko sukces, ale też i porażka. Bankructwo jest wpisane w ryzyko prowadzenia firmy. Nie należy przerzucać tego ryzyka na barki społeczeństwa.
 
PS. 10.IV.2009 No proszę bardzo.  Nawet pan Marek Wielgo się ze mną zgadza (chcoiaż nie wiem czy to zaszczyt ;-]). Napisał, iż "Rodzina na swoim" to trzymanie poziomu cen mieszkań na poziomie odstającym od rzeczywistościi nijak związanym z możliwościami finansowymi Polaków. Warto poczytać jak dotychczasowy nadworny piewca developerów kąsa swoich płatników - link.

czwartek, 09 kwietnia 2009, leszlong

Ta strona ma fanpage. Lajkujcie!


Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/04/09 19:24:37
Po co być kreatywnym, skoro jest modne słowo- klucz "kryzys". Można tym usprawiedliwić wszystko. A myślenie w stylu: państwo musi mi to zapewnić, to mi się należy itp.itd. to niestety nasza spuścizna po czasach słusznie minionych.
-
2009/04/10 08:06:29
Tylko, że na świecie w krajach kapitalistycznych łatwiej sięgają po tego typu działania. Polska ma raczej złe doświadczenie z czasów socjalizmu, oni nie. Śmieszne jest, że dotychczasowi głoszący wolny rynek (banki, korporacje) tak szybko i chętnie wyciągają rękę po pomoc od państwa ze słowami w ustach "Państwo musi nas ratować, to jego obowiązek"
-
Gość: ktoś, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/04/13 12:34:38
Co do pierwszego akapitu:
Uważasz, że nie ma kryzysu, to zapraszam do Niemiec. Ludzie nie wiedzą co się dzieje, nigdy nie spotkali się z bezrobociem, a teraz ich dosięgło. Kryzys jest, może w Polsce go nie widać tak bardzo, ale w krajach zachodnich jak najbardziej
-
2009/08/20 15:53:18
A w moim mniemaniu "skok na kasę" jaki obecnie wykonują co większe korporacje na zachodzie to po prostu kolejna, całkiem logiczna forma kapitalistycznej gospodarki - ludzie płacą podatki, politycy sa przekupni, jest podaż, jest popyt - po prostu na naszych oczach następuje nie nacjonalizacja czy socjalizacja gospodarki, tylko prywatyzacja państwa i prawa;-) Ciekawy pogląd nie? Taki neoliberalizm doprowadzony do końca - kupię se ustawę bo jestem prezes banki i mnie stać;-)