Blog > Komentarze do wpisu

Rydzyk po niemiecku

Każdy naród wyczytuje z Biblii to, co sam najbardziej lubi. Globalne ocieplenie nową religią? Niepopieranie kapitalizmu grzechem? Okazuje się, że to też można wysnuć z ewangelicznej przypowieści o talentach...

Wczoraj przed południem jechaliśmy sobie samochodem wśród kwiecistych alpejskich łąk, wśród krów i górali w bawarskich spodenkach, a w radiu leciały wojskowe marsze. Atmosfera nie mogła być już bardziej niemiecka. Około dziesiątej państwowe radio Bayern 1 z Monachium nadało jak zwykle blok programów religijnych.

Najpierw była katecheza katolicka na temat hasła św. Ignacego Loyoli: „Tak Bogu ufaj, jakby wszystko od Niego zależało, a nic od ciebie. I tak się wysilaj, jakby wszystko od ciebie zależało, a nic od Boga”. Hasło niegłupie. I jak daleko mi do katolickiej ortodoksji, tak doceniam, że była to bardzo w porządku audycja. Z odniesieniem do codziennego życia, lecz skupiona na wartościach duchowych. Byłam zbudowana.

A potem pojawił się na antenie ksiądz ewangelicki. I nie zgadniecie, o czym zaczął snuć swoją katechezę. Niby o tym samym. Lecz w całej audycji nie padło ani słowo, które mogłoby się kojarzyć z duchowością. Ksiądz aksamitnym radiomaryjnym głosem nauczał... o wyższości kapitalizmu! Całe od początku do końca kazanie poświęcone było tłumaczeniu, jak kapitalizm działa i dlaczego jest dobry. Przypowieść o sługach, co dostali od pana sztuki srebra na zainwestowanie została zinterpretowana z koszmarną dosłownością. Jak ten dobry sługa inwestował, tak i my powinniśmy inwestować nasze środki finansowe! - apelował ksiądz.

Na przetrogę opowiedział historyjkę o pewnym rybaku, co cały dzień siedział sobie na plaży. Ktoś podszedł do niego i mówi: "Zacznij ciężej pracować! Dorobisz się, otworzysz bar rybny, a na końcu - wielką przetwórnię ryb. I już nie będziesz musiał nic robić, tylko wypoczywać i patrzeć na morze." Na co rybak odpowiedział: "Przecież już to robię." Och, jak nieprawidłowa jest postawa owego rybaka! - pouczył ksiądz. Przecież pomnażanie majątku oznacza dobrobyt! Co prawda przy wielkiej przetworni ryb inni rybacy stracą miejsca pracy, lecz będą mogli zostać na przykład artystami, tłumaczył. Dlatego pracujmy i pomnażajmy nasz dobrobyt, pamiętając przy tym o najsłabszych i o... globalnym ociepleniu. A grzechem jest występowanie przeciwko systemowi. Tak powiedział.

Od stężenia infantylizmu i głupoty aż mnie skręciło. Co to się porobiło? W sprawach ekonomii daleko mi do lewicowości, jestem wręcz bardzo za kapitalizmem. Pewnie nie ma też wielu Polaków, którzy tak jak ja życzyliby sobie pewnego zniemczenia obyczajów w Polsce - lepszej organizacji, współpracy, większego poszanowania norm społecznych, pracy dla wspólnego dobrobytu. Ale żeby te obyczaje stały się religią?

Nie mogę pogodzić się z wciskaniem ludziom pod sankcją religijną, że jakikolwiek ustrój ekonomiczny jest jedynie słuszny! Ludzie z Europy Wschodniej mają zanadto doświadczeń z ideologizowaniem ekonomii. Po Marksie i Leninie przyszło mi do głowy średniowiecze, gdy o feudalizmie nauczano, że jest dany od Boga. Potem przypomniałam sobie jeszcze słynne spotkania Amwaya. Że też ludzie nawet dziś tak radośnie powielają stare błędy... Na koniec zatęskniłam do starego dobrego ojca Rydzyka...

 

poniedziałek, 02 czerwca 2008, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Ta strona ma fanpage. Lajkujcie!


Polecane wpisy

  • Zawsze ściśle się tego trzymałem i czułem ulgę

    Wywiad z Georgem Ratzingerem z dziennika "Polska": Uchodził Ojciec za lubianego, ale i surowego kierownika chóru. Jak wyrażała się ta surowość i gdzie były jej

  • Zgniły liberalizm

    Jeszcze przed nadejściem Hitlera. Rok 1928. Republika Weimarska, uważana przez niemieckich konserwatystów 1 , 2 za zgniły demoliberalny system, który "oczyszcz

  • Fetyszysta kradnie damskie buty na lodowisku

    Gdy mieszkaliśmy w Augsburgu, ulubioną rozrywką Leszlonga było czytanie kroniki kryminalnej w lokalnej gazecie. Wczoraj wieczorem Augsburger Allgemeine ogłosiła

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/06/02 22:01:29
Aż strach postawić pytanie, co ten kaznodzieja rzekł by o Mt 6,25-34
-
2008/06/03 10:28:03
Taki i ksiadz, to i w Niemczech kuriozum. Dlatego takie "typowo niemieckie" to nie jest.
Chociaz fakt, dla niemieckiego kosciola ewangelickiego typowy jest serwilizm wobec "Zeitgeistu".
-
2008/06/03 12:18:43
Właśnie zastanawiam się, na czym to polega. Może w katolickiej Bawarii protestanci chcą się tak bardzo wyróżniać? Z drugiej strony, ten cały kapitalizm to bardzo pasuje do bogatych i konserwatywnych Bawarów. Za mało wiem o Niemczech, żeby to zrozumieć.
-
Gość: surfer, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/06/03 19:52:30
Przypadkiem tu trafiłem. Skojarzył mi się z tą historyjką o rybaku kawałek Łony: "Biznesmen" Tu link: markass.wrzuta.pl/audio/oCLXaJRIHV/lona_-_biznesmen Czyli Łona też zapożyczył tą historyjkę skądś. Podoba się?
-
2008/06/03 22:14:58
Ha! Mnie z kolei zatkalo podczas kazania jak najbardziej katolickiego, ktorego wysluchalam podczas mszy pierwszokomunijnej. Ksiadz przekazal zgromadzonym dzieciom, ze 'poganie przejmuja sie swoja przyszloscia i zabiegaja o to, by miec na nia wplyw, katolicy po prostu oddaja przyszlosc w rece Boga'.
Dodam, ze msza odbywala sie w... szkole (katolickiej). Odebralo mi mowe - jak mozna mowic dzieciom w szkole, ze nie maja wplywu na swoje zycie?