Blog > Komentarze do wpisu

Szok cywilizacyjny: Kto rządzi Kościołem w Polsce i w Niemczech

Niemcy i Polska. Dwie postacie na tym samym stanowisku. Niemcy: Szef kościoła katolickiego popiera legalizację związków homoseksualnych, nie uważa celibatu za niezbędny, promuje kobiety-duszpasterki. Polska: Szef Kościoła katolickiego homoseksualizm uważa za "chore myślenie", feminizm uważa za spisek światowego liberalizmu, celibat za największy skarb i ... kryje księży-pedofilów.

Szefem Kościoła katolickiego w większości krajów jest przewodniczący krajowej konferencji biskupów. (Również w Polsce nie jest już nim prymas - funkcja historyczna.) W Polsce od trzech lat przewodniczącym jest abp Józef Michalik. W Niemczech właśnie nastąpiła zmiana na stanowisku i od poniedziałku Kościołem niemieckim zarządza abp Robert Zollitsch.

Zollitsch uważany jest (jak zresztą również jego poprzednik, kard. Lehmann) za "raczej liberalnego". Z akcentem na "raczej", bo wybrano go z powodów wręcz zachowawczych - aby uniknąć gwałtownej zmiany pokoleniowej. Co w Niemczech oznacza "raczej liberalny" - możemy dowiedzieć się z wywiadu w tygodniku Der Spiegel. Dla polskiego czytelnika może to stanowić szok cywilizacyjny. Jeszcze większy szok gwarantuje zestawienie postaci abp. Zollitscha z naszym swojskim abp. Michalikiem.

Streszczenie wywiadu znajduje się na stronie Spiegla. Całość tylko w wydaniu papierowym.

Zapytany o stosunek Kościoła do homoseksualizmu, abp Zollitsch odpowiada: Dla mnie to nie kwestia liberalizmu. To kwestia społecznego realizmu. Jako chrześcijanin i katolik mam oczywiście swój ideał małżeństwa i rodziny. Ale skoro istnieją ludzie z taką preferencją, to państwo może stwarzać dla nich odpowiednie uregulowania prawne. Zapytany o święcenia kobiet, stwierdza, że co prawda jest to niemożliwe i pewnie tak już pozostanie ("Jesteśmy zobowiązani naszą tradycją"), lecz inne możliwości są wciąż dla kobiet otwarte: Kobiety mogą wygłaszać kazania podczas pewnych nabożeństw. Jesteśmy zainteresowani pracą kobiet jako duszpasterek, ponieważ - jak widać z praktyki parafialnej - kobieta na stanowisku zarządcy parafii lub kierownika duszpasterskiego jest ogromnym uzupełnieniem [wobec pracy księdza]. Na temat celibatu księży arcybiskup mówi, że na dotychczasowym stanowisku referenta do spraw personalnych w diecezji dużo myślał na ten temat. Z jednej strony podkreśla, że bezżenność jest dużym darem dla Kościoła, jako możliwość poświęcenia całego życia służbie Bogu. Jednak - Oczywiście związek kapłaństwa i celibatu nie jest teologicznie niezbędny. Gdy dziennikarze drążą temat podsuwając fakt spadku liczby powołań, Zollitsch podkreśla: "Widzą państwo, że jestem przeciwko tematom tabu". Następnie mówi o szeregu trudności przy wprowadzaniu takiej zmiany: sprzeciw niektórych katolików, konieczność zwołania soboru i gruntownej reorganizacji Kościoła.


Zapoznajmy się teraz z wypowiedziami i dokonaniami zwierzchnika polskiego Kościoła, arcybiskupa Józefa Michalika.

W sprawie homoseksualistów, kobiet i rodziny: Dziś, kiedy zamiast pomóc zagubionym ludziom leczyć chore myślenie, w sposób wyrafinowany organizuje się parady równości.
gazeta.pl

[Abp Michalik] dodał, że wielkość człowieka, który jest dotknięty tą słabością, ocenia się po tym, jak umie się z niej wyzwolić: Na homoseksualistów trzeba patrzeć z szacunkiem, ale stawiać im wymagania.
gazeta.pl

Żenujący list kobiet podających się za "polskie intelektualistki", a także wcześniejsze projekty usankcjonowania konkubinatów i związków homoseksualnych z jednoczesnymi tendencjami i ustawami deprecjonującymi rodzinę oraz dzietność nie napawają optymizmem, lecz przedstawiają nasz kraj jako owego pawia narodów, który za wszelką cenę pragnie przypodobać się elitom światowego liberalizmu.
Niedziela

Obraz mężczyzny jest chory. Cała moda zamazuje miejsce mężczyzny w domu i rodzinie. Na ulicy także nie zawsze wiadomo, czy to idzie chłopak czy dziewczyna. W tym może nie ma nic złego, jeśli ktoś to bierze odpowiedzialnie i nie chce przestać być sobą. Ale niebezpieczeństwo tkwi w zakłamaniu myślowym, które nakręcają dziś niektórzy ludzie, wmawiając, że naturę można zmieniać, wybierać, na co ma się przejściową ochotę, że nie ma różnicy między rodziną, małżeństwem mężczyzny i kobiety a związkiem dwojga ludzi jednej płci. To przecież samozniszczenie myślowe, to przecież choroba, którą próbuje się narzucić ludziom, zarazić nasze myślenie.
Jedno z kazań
W sprawie celibatu: Strzeżcie więc Bracia Kapłani tego ślubu czystości, przeciwko któremu sprzęga się cały laicki świat, buntuje się niekiedy nasze serce i ciało, ale który jest fundamentem naszej twórczej, owocnej służby. Czysta, zrodzona z wiary miłość, rodzi największe owoce, także dlatego, że u jej podstaw jest ofiara, wyrzeczenie, umartwienie i zwycięstwo prawego sumienia. Pokochajcie waszą czystość kapłańską, strzeżcie jej czuwaniem i modlitwą.
Jedno z kazań


Lecz na koniec zostawiłam rzeczy najmocniejsze, to co naprawdę powinno nas zaszokować. Jak to możliwe i jak to świadczy o innych biskupach, że zwierzchnikiem Kościoła katolickiego w Polsce został wybrany biskup znany z krycia księży-pedofilów?

Ksiądz Michał Moskwa, proboszcz z bieszczadzkiej miejscowości Tylawa przez wiele lat molestował seksualnie dzieci. Został skazany przez sąd za pedofilię. Zanim jednak to się stało, abp Michalik - jako jego przełożony - krył go i bronił w zaparte, próbując rozgrywać niesnaski na tle narodowo-religijnym. Metropolita przemyski sugerował, że "atak" na księdza z Tylawy jest spiskiem grekokatolików. Na monity wiernych nie reagował, a przyciśnięty do muru zaczął żądać nazwisk osób jakoby szkalujących proboszcza. Po skazaniu księdza za pedofilię, arcybiskup pozwolił mu dalej mieszkać i pełnić posługę duszpasterską w tej samej parafii, w której dokonywał czynów pedofilskich.

Jedna z wypowiedzi arcybiskupa Michalika w sprawie Tylawy: Czuję się zobowiązany wyrazić współczucie ks. Proboszczowi i nadzieję, że konfratrzy i parafianie, którzy znają lepiej środowisko niż wrogie Kościołowi i depczące prawdę gazety lub osoby, nie stracą zaufania do swego proboszcza, ale okażą mu bliskość przez gorliwą modlitwę. Czuję się zobowiązany zaprotestować przeciwko szarpaniu dobrej opinii naszych księży, co jest przecież atakiem niewybrednym znanych nam pewnych grup i środowisk. Dziś przybierają one coraz to inne kolory, ale zawsze wywodzą się od ojca kłamstwa
Gazeta Wyborcza
Zwierzchnik tylawskiego proboszcza, metropolita przemyski abp Józef Michalik od początku zdecydowanie go bronił, ostro krytykując tych, którzy przyczynili się do ujawnienia afery. Przypisywał im nieczyste intencje i niskie pobudki, a całą sprawę sprowadzał do walki z Kościołem, podjętej przez antyklerykalne i antykatolickie środowiska. Stopień zaangażowania biskupa w obronę dobrego imienia księdza M. zwracał uwagę nawet ludzi stojących po tej samej stronie w konflikcie tylawskim. “Jestem przekonany - pisał w 2001 r. publicysta “Niedzieli” - że skoro abp Michalik uznał, że powinien rzucić na szalę cały swój autorytet i ująć się za kapłanem - to znaczy, że miał ku temu poważne podstawy. Nie należy do nich imputowana ślepa i głupia obrona »swojego«. To nie ta klasa. Tu może chodzić tylko o prawdę”.
Jednocześnie abp Michalik od początku afery twierdził publicznie to, co powtórzył ostatni raz w komunikacie wydanym 25 stycznia 2003 r.: “W »sprawie Tylawy« należy powstrzymać się z ostateczną oceną zarzutów stawianych tamtejszemu ks. Proboszczowi do czasu wydania orzeczenia przez kompetentne organy wymiaru sprawiedliwości”.

Dwa miesiące później metropolita przemyski został wybrany na przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.

Dziś, blisko sześć miesięcy od wydania wyroku, ksiądz M. nadal działa jako duszpasterz w Tylawie. Ze strony kurii w Przemyślu nie ma w tej sprawie żadnej reakcji.

Zdaniem Sądu, nie w zamiarze urzeczywistnienia tego celu [polubownego wynagrodzenia poszkodowanym], Metropolita - bez przesłuchania kasety i bez obietnicy wydelegowania odpowiedniej osoby w celu porozmawiania w cztery oczy z ludźmi - “żądał nazwisk”.
Tygodnik Powszechny
Więcej o sprawie na stronach:
ekumenizm.pl, kosciol.pl(1), kosciol.pl(2)



Jakby tego nie było dosyć, podobne wydarzenia obecnie znów toczą się w innej parafii podlegającej abp. Michalikowi.

We wsi Hłudno koło Dynowa popełnił samobójstwo 13-letni chłopiec. W liście pożegnalnym napisał, że był gwałcony przez miejscowego proboszcza. Mieszkańcy wsi twierdzą, że w szkole proboszcz, ks. Stanisław Kaszowski, znęcał się psychicznie nad chłopcem. Również znęcał się fizycznie nad innymi dziećmi. Pisaliśmy petycje do biskupa. Chyba trafiały do kosza. Nie reagował na nie, nie wychodził do ludzi, nie rozmawiał.

Część z nas pojechała do Przemyśla do kurii, ale ani u kanclerza, ani w sekretariacie, ani na portierni nikogo nie było. W końcu wyszedł do nas mężczyzna, nie przedstawił się, nawet nie wiemy, czy był księdzem, bo nie miał koloratki. Powiedział, że biskup o wszystkim wie, może i więcej od nas i że na święta nie zostaniemy bez księdza. Nie było więc na co czekać, wróciliśmy do Dynowa, gdzie reszta stała pod dekanatem. Przez trzy godziny, które my spędziliśmy w Przemyślu, nikt do nich nie wyszedł.
Gazeta Wyborcza
Parafianie próbowali sami wyeksmitować proboszcza. Nie udało się. Ksiądz, który był powodem samobójstwa chłopca - osobiście odprawił jego mszę pogrzebową.

Ostateczną reakcją "kurii" - jak oględnie nazywają media instytucję kierowaną przez abp. Michalika - było przeniesienie księdza do innej parafii, oddalonej o 30 km. Arcybiskup Michalik milczy.

Więcej o sprawie na stronach:
Gazeta Wyborcza, Tygodnik Powszechny


P.S. Patrz też mój późniejszy wpis: Proces przeciwko szefowi episkopatu
czwartek, 21 lutego 2008, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Ta strona ma fanpage. Lajkujcie!


Polecane wpisy

  • Trzy cechy fundamentalizmu

    Trzy cechy fundamentalizmu: Gdy fundamentalista chce być miłosierny, inność określa mianem choroby. Gdy fundamentalista nie chce być miłosierny, inność określa

  • Kościół jak zwykle niekonsekwentny

    Ponieważ polska hierarchia kościelna właśnie rzuca gromy na tabletki "dzień po", chciałabym zwrócić uwagę na ciekawą sprawę - Kościół katolicki na Zachodzie, uw

  • Nowy portal "Nauka i religia"

    Dziś otwarto nowy portal: naukaireligia.pl . Firmowany jest przez krakowskie Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych, organizację pod patro

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/02/21 10:14:22
Po pierwsze - nie wiem dlaczego poruszasz tu naraz dwa tematy - stosunku polskiego i niemieckiego biskupa do róznych spraw, oraz afery wiążącej się z biskupem Michalikiem.
Sprawa pierwsza - wypowiedzi biskupa niemieckiego. Możesz się z nimi zgadzać czy nie, ale podejście że "jeżeli jakaś postawa występuje wśród ludzi to znaczy że należy ją zaakceptować" jest nie tylko niekatolickie, ale wręcz bezsensowne. W społeczeństwie wystepują różne życiowe postawy i nie wszystkie należy akceptować.

Jesli chodzi o biskupa Michalika - nie znam dokładnie sprawy, ale nie bardzo sobie wyobrażam żeby ksiądz prawomocnie skazany sądownie za pedofilię mógł spokojnie urzędować na swojej parafii... Nie, nie ze względu na biskupa, tylko na polskie prawo któremu podlega jak każdy inny obywatel. Jesli sąd skazuje kogoś za pedofilię to pakuje go do więzienia, i nawet najbardziej zakłamany biskup nic na to nie poradzi. Jeżeli, jak twierdzisz, jakiś proboszcz zgwałcił chłopca, to jest to sprawa dla policji i prokuratury. Są zeznania? Są dowody? No to mamy proces, nie kościelny tylko karny, i pan proboszcz ląduje w więzieniu. Kuria nie ma to nic do rzeczy. Jeżeli napastowałby mnie proboszcz to poszłabym z tym na policję a nie do kurii.
Poczytam zaraz artykuły do których się odnosisz, ale nie wiem czy rozwieją moje wątpliwości...
-
2008/02/21 10:29:20
Aniu, jeśli chodzi o sprawę Tylawy, to nie dziwię się, że nie chce ci się w to wierzyć. Właśnie dlatego ta sprawa jest szokująca. Przeczytaj materiały pod linkami.

Ksiądz z Tylawy został skazany na 2 lata więzienia w zawieszeniu + 8-letni zakaz wykonywania zawodu nauczyciela.

I nadal mieszka i pracuje w swojej dawnej parafii.

Mój tekst to porównanie dwóch postaci i dwóch poglądów na życie. Dwóch postaci sprawujących ten sam urząd.
-
2008/02/21 10:34:52
Jeśli chodzi o Hłudno, to dla mnie jest oczywiste, że pierwsze co robi przełożony księdza wmieszanego w samobójstwo dziecka (choćby nie udowodniono mu pedofilii, to jego udział w sprawie jest czarno na białym) - pierwsze co robi przełożony, to odsuwa takiego księdza od pełnienia funkcji. A nie nabiera wody w usta i nie traktuje niepoważnie ludzi, którzy udają się do niego ze skargą. Przepraszam, ze skargami - bo na tego księdza skargi były już wcześniej, przed samobójstwem.

Facet, którego samobójca w liście pożegnalnym oskarża o doprowadzenie do jego samobójstwa - odprawia mu potem mszę pogrzebową. Mieści ci się to w głowie?? Mnie nie.

Dziecko, które popełnił samobójstwo jasno wskazuje na sprawcę targnięcia się na życie. Chyba nie zaprzeczysz, że jest to naprawdę mocny dowód. Właśnie dlatego, że owo dziecko nie żyje.
-
2008/02/21 10:50:04
Co do księdza z Tylawy - jeżeli ma oficjalny sądowny zakaz pracy z dziećmi, to powinno go to wykluczać z możliwości pełnienia obowiązków proboszcza... Może należy to zgłosić? Do sądu, nie do kurii.
To co nie mieści mi się w głowie to nie fakt, że znalazł się taki ksiądz, ale że kupa ludzi ciągle przyprowadza mu swoje własne kochane dzieci, żeby je pogłaskał po główkach... No nie mieści się to w głowie :-/
Co do Hłudna - masz absolutną rację, dlatego tej sprawy nie można tak zostawić. Czy zostało to zgłoszone w prokuraturze? Czy można ten gwałt udowodnić? Są świadkowie którzy będą zeznawać? Jeżeli sąd uzna że proboszcz rzeczywiście doprowadził chłopca do samobójstwa, to na 2 latach w zawieszeniu się nie skończy a być może uda się pociągnąć do odpowiedzialności także zwierzchników...

Cóz, zawsze wiedziałam że nasz episkopat nie błyszczy zastępami świętych mężów, ale to co piszesz dowodzi że jest po prostu tragicznie. Mam nadzieję że znajdzie się ktoś na tyle odważny i uczciwy, żeby te sprawy uprzątnąć i powyjaśniać, a winnych ukarać...

-
2008/02/21 11:22:06
eśli chodzi o Hłudno, to z artykułu w Gazecie Wyborczej wynika, że policja już się tym zajmuje (to policja sporządziła ekspertyzę listu samobójcy).

Dla mnie szokujące i przygnębiające jest to, że o tych sprawach nawet piszą największe gazety... i nic. Ludzie czytają to, pobulwersują się i... nic dalej nie robią. Nawet nie łączą faktów, że ktoś, na kogo pada cień skandalu pedofilskiego - został przywódcą polskiego Kościoła. Albo łączą i - ignorują.

Wszyscy w Polsce nauczyli się jakiejś takiej obojętności na rzeczywistość. Myślą sobie: no tak, jest źle, jest jak jest - ale tak ma być. Tego się nie da zmienić - klęska żywiołowa, dopust Boży. Ludzie przyzwyczajają się do rzeczy, do których nie wolno się przyzwyczajać. Zwłaszcza z Niemiec widzę to wyraźnie.
-
2008/02/21 11:39:01
podejście że "jeżeli jakaś postawa występuje wśród ludzi to znaczy że należy ją
zaakceptować" jest nie tylko niekatolickie, ale wręcz bezsensowne. W społeczeństwie
wystepują różne życiowe postawy i nie wszystkie należy akceptować.

Trzeba tu wziąć pod uwagę kontekst kulturowy - sposób myślenia Niemców.

1. Niemcy uważają, że jeżeli coś istnieje, to po prostu musi być uregulowane prawnie.

2. Nie ma to związku z moralną akceptacją zjawiska. Chodzi o akceptację ontologiczną, że tak powiem.

3. Jest tak dlatego, że dla Niemców prawo jest czym innym niż dla Polaków. Niemcy uważają prawo za narzędzie służące do poprawiania jakości życia społecznego. Dlatego - zgodnie z ich filozofią - to co występuje w społeczeństwie, musi być uregulowane. Tak, aby nie zakłócało harmonijnego funkcjonowania całości. Jak to się sprawdza w praktyce, to inna sprawa, ale ideał jest właśnie taki. W takim ujęciu - okazuje się, że całe życie społeczne Niemców musi być ujęte w kodeksy i systemy reguł. I tak rzeczywiście jest. Przy czym reguły są niekoniecznie firmowane przez państwo. Państwo jest tylko jedną z organizacji społecznych. Mniejsze organizacje mają swoje reguły. Jednak (przynajmniej w pierwszym przybliżeniu) Niemcy nie widzą szczególnej różnicy jakościowej pomiędzy państwem a pomniejszymi organizacjami społecznymi.

4. Widać tę różnicę, jeśli porównamy to do rozumienia prawa przez Polaków. Polacy traktują prawo państwowe dość niekonsekwentnie. Z jednej strony pokładają w nim bardzo wygórowane nadzieje - uważając je za narzędzie wpajania wartości moralnych. Z drugiej jednak strony traktują prawo kompletnie przedmiotowo, jako przeszkodę w realizowaniu swojej indywidualności.

5. Przy tym wszystkim warto zwrócić uwagę, że podczas u Niemców sens prawa odnosi się do społeczeństwa jako całości, to u Polaków sens prawa odnosi się do indywidualnych osób: Albo prawo ma wpoić temu konkretnemu Polakowi jakąś wartość moralną, albo ma dla konkretnego Polaka wyegzekwować zwycięstwo jakiejś moralnej wartości, albo - konkretnemu Polakowi przeszkadza w realizacji jakichś celów. Nigdzie tu nie ma odniesienia do grupy - dla Polaków prawo jest bardzo personalistyczne. Co niebezpiecznie przybliża je i czyni trudno odróżnialnym od sfery religii.
-
2008/03/11 10:30:51
Natrafiłam na ten post czytając komentarze pod kolejnym z serii artykułów o "księdzu Andrzeju". Zgoda ze wszystkim, co tu napisano. Zastanawiam się nad istotną kwestią,
którą postulowałaś w poście na forum GW: co mogą w tej sprawie zrobić świeccy katolicy?
Zgadzam się, że często występuje tendencja do ignorowania zła w kościele, że "zamiatanie spraw pod dywan" jest również przywarą "ludu bożego", który woli ignorować pewne ciemne sprawy. Co jednak konkretnie można zrobić?

Z mojego doświadczenia bycia w Kościele wynikają dość przykre wnioski: osoby czy środowiska, które nie wahały się krytykować zła obecnego w Kościele i postulować podejścia bardziej otwartego na świat zewnętrzny, prędzej czy później znalazły się poza tą instytucją (chociażby znane wszystkim casusy Bartosia i Węcławskiego). Obecnie, przyglądając się sprawie księdza Andrzeja, przede wszystkim współczuje o. Mogielskiemu i temu, co może spotkać go ze strony instytucji kościelnych w przyszłości (na jego szczęście jest dominikaninem, a nie księdzem diecezjalnym, ale i takiemu niełatwo żyć z "łatką" - w sumie, czemu to ma być łatką? - homoseksualisty).

Co jednak mogą w tej i podobnej sprawie zdziałać świeccy? W kościele nie ma demokracji, nie możemy biskupa czy arcybiskupa chroniącego własne interesy kosztem krzywdy innych odrzucić w najbliższych wyborach. Jasne, można pisać listy do Tygodnika Powszechnego, można pisać i do instytucji kościelnych, ale co dalej? Jak sprawić, żeby w przyszłości odleglejszej niż "za sto lat" nasi biskupi przypominali raczej niemieckiego zwierzchnika episkopatu niż to, co mamy w tej chwili? Nie mam pomysłu.

Może by tak, mówię półżartem, zorganizować jakiś ruch świeckich katolików na rzecz reform, czy co? Ciekawe, czy wielu by się nas znalazło - podejrzewam, że większość osób, którym podejście kościoła w pewnych kwestiach się nie podoba, po prostu wycofuje się z tej instytucji, a zostają ci spolegliwi...
-
2008/03/11 11:16:12
Zauważyłam, że w krajach tradycyjnie katolickich, gdzie bano się podskoczyć Kościołowi - ludzie głosują nogami. Po prostu wypisują się. Kościół świeci pustkami - patrz Hiszpania, Irlandia. Jest to też jakiś sposób uświadomienia tej instytucji kryzysu w jakim się znajduje.

Natomiast w krajach bardziej liberalnych religijnie i jednocześnie takich, gdzie społeczeństwo ma zdolność samoorganizacji - wierni nie czują koniecznie potrzeby wypisywania się. Zakładają ruchy społeczne - patrz Niemcy, Austria.

Jak znam Polaków, to pójdą ścieżką pierwszą, choć może szkoda. Powinniśmy się nieco bardziej upodobnić do Niemców, wyszłoby nam to na zdrowie.
-
2008/03/11 12:28:13
Coś w tym jest - a jako że Polska jest społeczeństwem katolickim na sposób tradycyjny, zapewne skończy się jak w Hiszpanii. Zresztą wskazywało na to i namiętne bratanie się hierarchii z władzą, wyraźne za czasów poprzedniego rządu. Ludzie na dłuższą metę takich układów nie lubią.
Intryguje mnie jednakże pytanie, ilu katolików skłonnych do działania "na sposób niemiecki" by się znalazło? Czy ta grupa - ludzi nastawionych liberalnie, a jednocześnie pragnących działać wewnątrz Kościoła - jest w Polsce całkiem marginalna, czy jednak jest więcej ludzi, którzy pragnęliby widzieć Kościół pokorny, służebny, nie zaś służący w największej mierze hierarchom; a zarazem wyrażający postawę otwartości na współczesność, a nie przyjmujący postawę oblężonej twierdzy. No, ale to pewnie pytanie nie na ten blog :-)
Inna sprawa, czy w ogóle w Polsce dałoby się postulować reformy typu demokratyzacja czy zmiana podejścia do mniejszości seksualnych bez groźby jeśli nie ekskomuniki, to w każdym razie ostracyzmu. Jakoś nie wyobrażam sobie stowarzyszenia katolickiego, tolerowanego przez kurię, które takie postulaty formułuje. Zresztą przypadki reformatorsko nastawionych duchownych, obecnie już nie pełniących funkcji kapłańskich, nastrajają pesymistycznie.
Słowem - chyba nie da się nic zrobić, może poza pewną formą "głosowania nogami"; mianowicie, uczęszczania na msze czy rekolekcje do miejsc, gdzie prezentowane jest inne oblicze kościoła (a można je wciąż odnaleźć, przede wszystkim w niektórych zakonach; polecam klasztory benedyktyńskie i niektóre msze dominikańskie :-). Oby tylko te miejsca się ostały.
-
2008/03/11 14:10:15
Intryguje mnie jednakże pytanie, ilu katolików skłonnych do działania "na sposób niemiecki" by się znalazło?
Niewielu. Patrz ilu bierze udział w wyborach. Albo ilu należy do jakichkolwiek organizacji. (Nie mówię, że to ci sami ludzie, ale jest to jakiś przykład.)

Jakoś nie wyobrażam sobie stowarzyszenia katolickiego, tolerowanego przez kurię, które takie postulaty formułuje.
W Niemczech i Austrii też często nie są tolerowani przez kurię. Różnica jest taka, że oni nie czują potrzeby być przez kurię tolerowanymi. :-) A u nas nawet "postępowi katolicy" chcieliby mieć ciastko i zjeść ciastko. To jakiś brak samodzielności i gotowości podjęcia ryzyka.
-
2010/05/09 17:11:34
Poza pewnymi warunkami kulturowymi i historycznymi, które z pewnością graja rolę, jest coś czego w Polsce zaniedbano:

Kościół Katolicki w Niemczech kieruje się, podobnie jak w Polsce, ustawami Drugiego Soboru Watykańskiego. Ale kiedy mówi się o 2. Soborze, przeważnie wymienia się razem z nim Synod Würzburski. Co to takiego?

Synod Würzburski, pracujący od 1971 do 1975 roku, przełożył ustalenia Drugiego Soboru Watykańskiego na konkretne prawo kościelne dla Niemiec. Prawo, które można bezpośrednio stosować.

A jaki był odpowiednik Synodu Würzburskiego w Polsce? Otóż nie było. W polskim Kościele do dzisiaj w dużej części (tam gdzie Drugi Sobór nie daje wytycznych dających się wprost wprowadzić w życie) obowiązuje przedsoborowe prawo.

Zakładam że dokumenty Soboru są wśród księży znane, ale to w znacznej części ustalenia dość ogólne, tak że można sobie myśleć "to są idee jak kościół ma wyglądać za 200 lat". Praktyczne prawo jest inne. I to wpływa na mentalność księży.

BTW, biskup Zollitsch ma na imię Robert.
-
2010/05/09 19:30:43
Jak mogłam nie zauważyć błędu? Dzięki, poprawię.
-
2010/05/09 19:34:36
@synod
W tamtych czasach w Polsce Kościół zajmował się czym innym... A poza tym nie widzę związku między wprowadzaniem ustaleń soborowych, a stosunkiem do homoseksualizmu, feminizmu i kryciem pedofili. Na soborze nic o tych rzeczach, tak czy tak, nie było.
-
2010/05/09 20:36:52
O tym konkretnie nie, ale było dużo o udziale laików w życiu Kościoła, także kobiet. Ten udział jest w Niemczech powszechny, wierni, kobiety i mężczyźni, współpracują z księżmi w ich misji duszpasterskiej, współtworzą Kościół. Dzięki temu księża też są bliżej ludzi, mają inne spojrzenie na społeczeństwo. W Polsce tego brakuje.
-
2010/05/09 21:29:45
To prawda.
Ale tam udział świeckich w życiu Kościoła chyba też wynika z tego, że księży jest mniej, więc nie dają rady utworzyć odrębnej kasty. A może jeszcze z powodu konkurencji z innymi wyznaniami. W każdym razie jakoś nie wierzę, że trach! wprowadzono reformy soborowe i zrobiło się dobrze.

O wprowadzaniu tychże reform w Polsce słyszałam od jednego człowieka, świeckiego, który dużo przy tym działał. Były jakieś synody lokalne, on brał udział w grupach synodalnych, które składały się ze świeckich, spotykały i spisywały wnioski, co trzeba zmienić. To się ciągnęło chyba aż do lat 80. - i nic. Nic z tego nie wynikło, mimo uczciwej pracy tych świeckich.
-
2010/05/09 21:53:40
Nie "trach" ale skodyfikowane, działające, żywe prawo, od 35 lat. Miało czas wpłynąć na cały system. Ktoś ma pomysł żeby coś zrobić w sensie większego udziału laików w życiu parafii - w Niemczech może się powołać na prawo kościelne, wiadomo jak to zrobić. W Polsce nie wiadomo jak, i w efekcie się tego nie robi.
-
2010/05/09 23:11:13
w Niemczech może się powołać na prawo kościelne

Może na tym polega różnica - w Polsce prawo kościelne jest dla księży, nie dla świeckich. Ogólnie w Kościele może być trudno egzekwować prawo kościelne, bo nie ma trójpodziału władzy. No ale w Niemczech mimo wszystko da się. W Polsce z jakichś dziwnych powodów - nie. Jestem pewna, że choćby prawo i istniało, to nic by z tego nie wynikło. Jest w Polsce prawo o komunii na rękę, jest o dziewczętach-ministrantach. I przeważnie nic z tego nie wynika.
-
Gość: Kubas, 80.51.183.*
2010/10/31 17:26:49
skur... podpisze sie pod tym że ksiądz Moskwa jest niewinny i mam na to dowody swiadkow jak probowali ludzi przekupiac aby skladali przeciw niemu złe zeznania! a acb. Józef Michalik dobrze mowil, ze byl to bunt grekokatolików...
-
Gość: gość, *.gdynia.mm.pl
2012/04/09 12:03:49
Rola hierarchów kościoła katolickiego w Rzeczypospolitej prawie zawsze była haniebna

zgłoś Zgadzasz się z opinią. +2 / 0

J23 (gość), 09.04.12, 10:49:05

,,nie można żywić nadziei, by kapłani zmienili swój sposób postępowania, gdyż jest ich w żywotnym interesie otumanianie ludu kłamstwami poprzez lęk przed piekłem, poprzez chimeryczne dogmaty, abstrakcyjne i niezrozumiałe myśli teologii
i dalej
,,Widzieliśmy rządy despotyczne, posługujące się religią, sądząc że będzie to najsilniejszym oparciem dla władzy, wówczas wyposażono w jak największe bogactwa kapłanów kosztem nędzy ludzkiej, przyznawano im oburzające przywileje, sadzając ich nawet obok tronu, słowem, tak dalece nie poskąpiono klerowi przywilejów, dóbr i bogactw, że z tego powodu połowa narodu cierpi i jęczy w biedzie, podczas gdy on wcale nie pracując, opływa we wszystko. () kapłani zawsze będą korzystali z ciemnoty ludu, z jego przesądów i będą posługiwali się religią (bądźcie tego pewni) jak maską, pod którą kryje się hipokryzja i zbrodniczość ich poczynań - Tadeusz KOŚCIUSZKO